Menu

Jeremy Clarkson rozwścieczył Argentyńczyków!

Jeremy Clarkson rozwścieczył Argentyńczyków!
Clarkson sprowokował Argentyńczyków?... (Fot. PAP/EPA)
Popularny, a przy tym kontrowersyjny prezenter telewizyjny, napisał w Twitterze, że obywatele Argentyny – których nazwał obraźliwym określeniem Argies - powinni uważać na swoje tablice rejestracyjne. Niewinnym z pozoru wpisem znów obudził złość u obywateli tego narodu.
Reklama

Jeremy Clarkson, w czasach gdy jeszcze był prowadzącym "Top Gear", wywołał największy skandal w całej historii tego programu. Rzecz miała miejsce w Argentynie, a powodem afery stały się tablice rejestracyjne jego samochodu: H982 FKL. Litery i cyfry odnosiły się do konfliktu zbrojnego pomiędzy Wielką Brytanią a Argentyną o Falklandy. Te wyspy na południowym Atlantyku, należące do Zjednoczonego Królestwa Brytanii, zostały w 1982 roku zaatakowane przez wojska argentyńskie. Brytyjczycy tę wojnę wygrali, ale łącznie zginęło blisko tysiąc żołnierzy.

Clarkson usprawiedliwiał się, że dobór słów i cyfr w tablicy rejestracyjnej samochodu był przypadkowy. Chyba jednak nikt w te zapewnienia nie uwierzył. Zwłaszcza w Argentynie. Dlatego ekipa programu miała poważne problemy. "Cała załoga, która utknęła między dwoma miastami i była przepędzana od jednego do drugiego, a w każdym z nich policja mówiła, że czeka na nich 3 000 osób. Nasi ochroniarze - a są to ludzie, którzy pracowali w Iraku i Afganistanie - mówili, że to było najniebezpieczniejsze zdarzenie, jakiego kiedykolwiek doświadczyli i ktoś mógł zostać zabity" - opisywał to zdarzenie Clarkson.

Epizod miał miejsce w 2014 roku, podczas nagrywania odcinka "Patagonia Special". Argentyńscy weterani wdarli się wtedy do hotelu ekipy "Top Gear" i zmusili ją do ucieczki. Operatorzy oraz prezenterzy porzucili swoje samochody i opuścili Argentynę, konwojowani przez ochroniarzy.

Clarkson najwyraźniej nie może przeboleć tego upokorzenia, bo co jakiś czas wraca do tego zdarzenia, wystawiając się na szykany obywateli Argentyny. Tak stało się i tym razem.

Wystarczyło, że w swoim wpisie prezenter nazwał Argentyńczyków "Argies", co jest przez nich uznawane za zwrot obelżywy, między innymi dlatego, że tak nazywali żołnierzy tego kraju Brytyjczycy podczas wojny o Falklandy.

"Jeremy, przypominam ci, że zapomniałeś o porsche podczas ucieczki. To było przezabawne, ani ty, ani twój zespół nigdy nie biegaliście tak szybko, jak wtedy w Argentynie. Ciągle się śmieję" - skomentował wpist Clarksona Franco Pierluca z Río Cuarto. Administrator strony Autoblog Argentina przypomniał też artykuł z zeszłego roku, w którym ujawniono, że porzucone przez ekipę "Top Gear" samochody: porsche 928 GT, lotus esprit i ford mustang mach 1, zostały odstawione na złomowisko i tam zniszczone. Stało się to "w wyniku tajnego porozumienia między rządami Argentyny i Wielkiej Brytanii, by wyeliminować pojazdy związane ze skandalem". Przy czym weterani wojny o Falklandy domagali się, by samochody publicznie spalono...

Za powracanie do tamtej sprawy dostało się też Clarksonowi od krajana. Chris z Londynu napisał: "Mam kumpla, który sprzedał kiedyś porsche Hammondowi (Richard Hammond to jeden z byłych prezenterów "Top Gear", przyp. red.). Podczas rozmowy Hammond przyznał, że zaplanowałeś tablicę rejestracyjną i to wcale nie był zbieg okoliczności. Jakiś komentarz?". Clarkson do tego wpisu się jeszcze nie odniósł... 

Komentarze
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Najnowsze wiadomości

Waluty


Kurs NBP z dnia 30.09.2020
GBP 4.956 złEUR 4.527 złUSD 3.866 złCHF 4.188 zł

Sport


Sport

Reklama