Perkusista The Police wyznał, że nie może słuchać jednego z hitów tego zespołu

The Police to jedna z najważniejszych rockowych grup lat 80. Wyjątkowe brzmienie zawdzięcza m.in. łączeniu klasycznego rocka z jazzem i reggae. Wstawki w stylu reggae były konikiem Copelanda. Wyraźnie słychać to na drugiej płycie zespołu, "Reggatta de Blanc", którą otwiera utwór "Message in a Bottle".
Aby zachować legendarne już chłodne i powściągliwe brzmienie swoich utworów, muzycy wzajemnie musieli się dyscyplinować. Największe skłonności do "ubogacania" aranży własnymi popisami mieli Copeland i Sting, który w The Police śpiewał i grał na gitarze basowej. Gdy próbowali wprowadzić jakieś ozdobniki, gitarzysta Andy Summers, który miał decydujący głos, zwykle ich powstrzymywał. Ale zdarzało się, że basista i perkusista potrafili przeforsować swoją wersję.
O jednym z takich przypadków opowiedział w audycji radiowej "Ultimate Classic Rock Nights" Stewart Copeland. Muzyk wyznał, że do "Message in a Bottle" – już w końcowym etapie produkcji – wmiksował zbyt wiele dodatkowych efektów perkusyjnych. "To świetna piosenka… do pewnego momentu. Gdy słyszę ją w radiu, pod koniec zawsze wybieram inną stację, ponieważ wyraźnie spieprzyłem końcówkę. Nie wiem, gdzie był wtedy Andy, który w takich sytuacjach zwykle protestował: Nie, przesadziliście. Tak nie może być. Pamiętajcie - mniej znaczy więcej" - przyznał perkusista.