Menu

Siedem nieoczywistych filmów do obejrzenia w walentynki

Siedem nieoczywistych filmów do obejrzenia w walentynki
Walentynkowy seans filmowy to świetny pomysł, aby spędzić razem trochę czasu! (Fot. Getty Images)
Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Zakochanych oraz Międzynarodowy Dzień Zastanawiania Się Nad Tym, Co Obejrzeć We Dwoje.
Reklama

Wśród królów walentynkowego repertuaru z pewnością wymienić należy romantyczne komedie Richarda Curtisa oraz nieśmiertelne produkcje z Meg Ryan, w których zagrała, zanim zaczęła romansować z medycyną estetyczną. My ze swojej strony chcieliśmy zaproponować kilka filmów, które niekoniecznie kojarzą się z walentynkami. A my nie wiemy, dlaczego.

"Martwica mózgu", reż. Peter Jackson

Trzeci pełnometrażowy film w karierze Petera Jacksona, późniejszego twórcy trylogii „Władca Pierścieni”, przeszedł do historii kina za sprawą prezentowanej w nim makabry. Właściwie bez echa przeszedł z kolei pokazany tu wątek miłosny. A przecież „Martwica mózgu” to opowieść o nieśmiałym Lionelu żyjącym pod pantoflem despotycznej matki. Na drodze Lionela staje seksowna i pewna siebie Paquita. Na pierwszy rzut oka tych dwoje nie łączy nic. A jednak wpadają sobie w oko, a ich miłości zdaje się, że nie powstrzyma nikt. No chyba że ww. matka ugryziona przez małposzczura.

"Wiecznie żywy", reż. Jonathan Levine

Ta romantyczna historia miłosna rozpoczyna się osiem lat po zombieapokalipsie, która zniszczyła świat, jaki obecnie znamy. Główny bohater tej opowieści to R. Zombie, który razem z towarzyszem niedoli błąka się po lotnisku w poszukiwaniu pożywienia. Ich przysmakiem jest ludzkie ciało, a rarytasem mózg. Pewnego dnia na drodze R staje Julie, która opuściła bezpieczne schronienie w poszukiwaniu zapasów medycznych. Na jej widok serce R po raz pierwszy od dawna zaczyna bić. Zombie ratuje dziewczynę przed śmiercią i tak rozpoczyna się ich międzygatunkowy romans.

Do filmowego seansu należy się odpowiednio przygotować. (Fot. Getty Images)

"The Lovers & the Despot", reż. Robert Cannan, Ross Adam

Zostawmy żywe trupy, nieumarłych i małposzczury, aby przypomnieć historię tytułowych kochanków oraz despoty. Jest w niej wszystko. Wielka miłość, porwanie, Korea Północna oraz kino. Historia opowiedziana w tym dokumencie rozegrała się naprawdę. Niejaka Choi Eun-hee w latach 60. i 70. była jedną z najpopularniejszych aktorek w Korei Południowej. Jej mąż, Shin Sang-ok, był z kolei jednym z najpopularniejszych miejscowych reżyserów. Oboje zakochali się w sobie, ale w końcu ich miłość się wypaliła. Dostali jednak drugą szansę od losu. Wszystko za sprawą… Kim Dzong Ila. Dyktator porwał ich, by kręcili filmy w Korei Północnej. Co było dalej? Tego dowiecie się z filmu „The Lovers & the Despot”.

"Forrest Gump”, reż. Robert Zemeckis

Na pierwszy rzut oka ta propozycja wydaje się oczywista. Ale czy, aby na pewno? Film Roberta Zemeckisa przeszedł do historii kina za sprawą wielu rzeczy. Nazywany jedną z najlepszych książkowych ekranizacji w historii zapewnił Tomowi Hanksowi drugiego z rzędu Oscara. A filmowe efekty wizualne wprowadził na nowy poziom. W świetle atrakcji oferowanych przez „Forresta Gumpa” może umknąć fakt, że pod płaszczem opowieści o współczesnej Ameryce, jest to film, którego motorem napędowym jest miłość Forresta do Jenny. Bo może i Forrest nie jest najmądrzejszy, ale wie, co to jest miłość.

"Prawdziwy romans”, reż. Tony Scott

Dla wielu to najlepszy film Quentina Tarantino, pomimo że go nie wyreżyserował. Choć w tytule widnieje „romans”, to jednak film Tony’ego Scotta jest kolejną produkcją, która nie przychodzi do głowy na myśl o filmach walentynkowych. A przecież to murowany kandydat do walentynkowego seansu! Mało kto kochał na ekranie tak mocno jak pracownik sklepu z komiksami Clarence Worley i wybranka jego serca, dziewczyna na telefon Alabama Whitman. Oboje spotkali się w kinie na potrójnym seansie filmów z Sonnym Chibą. Potem ścigali ich wszyscy, gdy Clarence omyłkowo zabrał ze sobą walizkę pełną narkotyków z kryjówki alfonsa Alabamy. Prawda, że romantycznie?

Odpowiedni film stworzy odpowiedni nastrój. (Fot. Getty Images)

"Duma i uprzedzenie”, reż. Gurinder Chadha

Odrzućcie swoje uprzedzenia, jakie macie w stosunku do Bollywoodu. Oto produkcja, która sprawiła, że wielu opornych wsiąkło w kolorowy świat indyjskiego kina. Wzorowana na klasycznej powieści Jane Austen próbowała przenieść fenomen Bollywoodu na warunki zachodnie. Może do końca się to nie udało, ale seans „Dumy i uprzedzenia” (polski tytuł nie oddaje w pełni oryginalnego „Bride & Prejudice”, w którym tytułowa duma „pride” została zmieniona na pannę młodą „bride”) nie będzie czasem stracony. Jest wielka, międzynarodowa miłość, kolory, od których można dostać oczopląsu oraz wpadające w ucho piosenki. Zabawa gwarantowana.

"Zakochany bez pamięci”, reż. Michel Gondry

„Nie będę oglądać w Walentynki filmów science-fiction!” – rozlegnie się zapewne w wielu domach 14 lutego. Dla „Zakochanego bez pamięci” warto jednak zrobić wyjątek. Jego spokojny bohater, niejaki Joel Barish, spotyka w pociągu zwariowaną Clementine Kruczynski. Zaczynają ze sobą rozmawiać i odkrywają, że wiele ich łączy. Oboje byli kiedyś razem, ale nie pamiętają o tym. Wszystko za sprawą firmy, w której ofercie jest wymazywanie wspomnień związanych z nieudanymi związkami. Najpierw Clementine, a potem Joel skorzystali z tej usługi, a my z filmu Gondry’ego dowiemy się, które z nich żałuje tego bardziej.

Komentarze
  • Czytelnik anonimowy
    14 lutego, 14:23

    Głupszych filmów nie mogliście dać

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Najnowsze wiadomości

Waluty


Kurs NBP z dnia 30.09.2020
GBP 4.956 złEUR 4.527 złUSD 3.866 złCHF 4.188 zł

Sport


Sport

Reklama