Katy Perry będzie zeznawać w procesie, który wytoczyła umierającemu weteranowi

Jesienią 2020 roku Katy Perry i Orlando Bloom nabyli rozległą posiadłość w kalifornijskim Montecito, za którą zapłacili ponad 14 mln dolarów. Krótko jednak cieszyli się z zakupu. Niedługo po transakcji poprzedni właściciel nieruchomości, 84-letni przedsiębiorca i weteran wojenny Carl Westcott, zarzucił gwiazdorskiej parze, iż ta wykorzystała jego zły stan zdrowia.
Mężczyzna zmaga się z demencją i chorobą Huntingtona. Adwokaci Westcotta utrzymują, że w chwili podpisywania umowy sprzedaży domu był on pod wpływem silnych leków przeciwbólowych i przeciwpadaczkowych, których działanie uniemożliwiło mu podjęcie w pełni świadomej decyzji. Ich zdaniem, unieważnia to transakcję.
Katy Perry’s house battle with 84-year-old Carl Westcott has inspired a new bill called the ‘Katy PERRY Act’ which aims to protect the elder from "financial abuse" when dealing with real estate.
— Pop Base (@PopBase) October 2, 2023
The act is being pushed by Westcott’s family and already has support from state and… pic.twitter.com/mHyZIKVPx6
Kilka dni temu zagraniczne media donosiły, że Perry złożyła pozew, w którym domaga się od Westcotta zadośćuczynienia w wysokości ponad 5 mln dolarów. Z pozyskanych przez magazyn "People" dokumentów sądowych wynika, że artystka na 2,7 mln dolarów wyceniła zyski, jakie mogła czerpać z pobierania czynszu za zajmowanie lokalu, a na 3,21 mln – odsetki od kredytu hipotecznego, podatek od nieruchomości oraz koszty związane z wynajmowaniem zastępczego mieszkania, za które miała płacić 75 tys. dolarów miesięcznie.
W odpowiedzi za pozew prawnicy Westcotta podkreślili, że podczas kwietniowego przesłuchania gwiazda przyznała się do posiadania trzech innych nieruchomości w Santa Barbara. Perry zeznała też pod przysięgą, że nie zamierzała wynajmować zakupionego w 2020 roku domu.
Adwokat piosenkarki Eric Rowan wnioskował niedawno o uchylenie obowiązku składania przez nią zeznań. Jak tłumaczył, artystka jest obecnie pochłonięta nagrywaniem programu telewizyjnego w Alabamie, gdzie ma przebywać do 19 października. Po tym, jak sędzia nie wydał na to zgody, Rowan poprosił o umożliwienie Perry złożenia zeznań w ramach niejawnego posiedzenia. Ten wniosek także został odrzucony.
"Jestem skłonny zezwolić na złożenie zeznań w trybie zdalnym. Nie zgodzę się jednak na rozprawę za zamkniętymi drzwiami – ona jest taką samą osobą, jak każdy inny i prosi o dużo pieniędzy. Powinna odpowiedzieć na zadane jej pytania" – skwitował sędzia. Proces odbędzie się bez udziału ławy przysięgłych. Perry ma zeznawać w drugiej połowie października.