Menu

Włochy będą miały nową atrakcję turystyczną - swoje Alcatraz

Włochy będą miały nową atrakcję turystyczną - swoje Alcatraz
Ta wysepka ma być jak słynne Alcatraz... (Fot. Getty Images)
Miejsce nie jest przypadkowe. To Santo Stefano - niewielka wulkaniczna wysepka, na którą przez wieki zsyłano przestępców, anarchistów i dysydentów politycznych. Więzienie, które się tutaj mieściło, było jednym z najgorszych we Włoszech. W 1965 roku więzienie zamknięto, a wyspę opuszczono.
Reklama

Dziś państwo włoskie chce przeznaczyć 70 milionów euro, aby tchnąć nowe życie w Santo Stefano, przekształcając je w skansen i turystyczny zakątek w stylu oryginalnego amerykańskiego Alcatraz.

Plany wobec "włoskiego Alcatraz" są ambitne. Na Santo Stefano ma powstać nie tylko skansen i multimedialne muzeum poświęcone historii więzienia i jego osadzonych, ale również zaplecze hotelowo-gastronomiczne. Jak wynika z informacji przekazanych przez CNN, w hotel zostanie przekształcony m.in. dawny dom dyrektora więzienia. Piekarnia, w której więźniowie codziennie wypiekali chleb, stanie się kawiarnią z tarasem i ogrodem, który zostanie ponownie obsadzony kwiatami i roślinami rosnącymi na wyspie.

Swoją świetność odzyskają również więzienne sady, a według jednej z koncepcji w celach mają pojawić się "wirtualni więźniowie", których głosy będą wydobywać się z więziennych pomieszczeń. Budynek w kształcie podkowy, daje również szansę na stworzenie w nim przestrzeni widowiskowej i eventowej. Remont ma się zakończyć do 2025 roku.

"Chcemy, aby wyspa przyciągała turystów przez cały rok, nie tylko podczas letnich miesięcy" – podkreśla w rozmowie z CNN, Silvia Costa, komisarz odpowiedzialna za nadanie temu miejscu nowego charakteru. "Santo Stefano będzie czymś więcej. Będzie to centrum spotkań dla światowych naukowców jednoczących się w kluczowych kwestiach, takich jak polityka ekologiczna, prawa człowieka, wolność słowa" – dodała, zdradzając ambitną wizję przyszłości "włoskiego Alcatraz".

Choć dziś organizowane są wycieczki z przewodnikiem po wyspie, wciąż nie jest ona tak sławna, jak wspomniane Alcatraz i raczej jest widmem więzienia niż perełką architektury. Dlatego też częściej do Santo Stefano przybijają rybacy, żądni przygód płetwonurkowie i amatorzy snurkowania.

Historia więzienia sięga czasów panowania Ferdynanda IV, króla Neapolu. 26 września 1795 roku z jego polecenia osadzono tu pierwszych dwustu więźniów. Wiszący na ścianie napis "Tu kończy się prawo ludzkie, a zaczyna prawo boskie" zapowiadał jedynie udrękę więźniów, a samo więzienie zyskało reputację najgorszego miejsca zsyłki. Wysokie klify i dzika roślinność uniemożliwiały ucieczkę z Santo Stefano. Nieliczni, którzy próbowali, utonęli.

Osiemnastowieczne więzienie zapewniało ścisłą kontrolę nad wszystkimi celami – zbudowane w kształcie podkowy, podzielone na trzy piętra, w których na każdym mieściły się 33 cele, dawało strażnikom dokładny wgląd w każdą z nich. W więzieniu brakowało jedzenia, osadzeni zwykle otrzymywali zupę fasolową, raz w miesiącu mogli liczyć na mięso, nie brakowało za to surowych kar - chociażby stania w palącym słońcu bez wody. 

Po wojnie miejsce przestało być wyspą tortur skazańców, a stało się zwykłym więzieniem, w którym panowały bardziej cywilizowane warunki. 

Wyspa Santo Stefano (o powierzchni niecałej połowy kilometra kwadratowego) należy do archipelagu Wysp Poncjańskich, włoskich wysp wulkanicznych na Morzu Tyrreńskim, położonym przy zachodnim wybrzeżu Półwyspu Apenińskiego, na zachód od Neapolu.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel się opinią.
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 17.06.2021
GBP 5.2999 złEUR 4.5309 złUSD 3.7931 złCHF 4.1505 zł
Reklama

Sport


Reklama
Reklama