Menu

UK: Były urzędnik MSZ twierdzi, że był naciskany w sprawie nominacji Mandelsona na ambasadora

UK: Były urzędnik MSZ twierdzi, że był naciskany w sprawie nominacji Mandelsona na ambasadora
Olly Robbins to były wysoki rangą urzędnik służby cywilnej, doradca premiera ds. Europy, główny negocjator ds. Brexitu od 2017 do 2019 r. oraz stały podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych od 2025 do 2026 r. (Fot. Getty Images)
Zwolniony z pracy w zeszłym tygodniu wysoki rangą urzędnik brytyjskiego MSZ oświadczył, że odczuwał 'ciągłą presję' ze strony biura premiera Keira Starmera, by przyspieszyć proces objęcia przez Petera Mandelsona funkcji ambasadora w USA.

"Znalazłem się w sytuacji, w której panowały już bardzo, bardzo silne oczekiwania, że musi on (Mandelson) objąć stanowisko i udać się do Ameryki tak szybko, jak to tylko możliwe. Szczerze mówiąc, myślę, że przez cały styczeń (2025 r.) moje biuro, biuro ministra spraw zagranicznych, znajdowało się pod ciągłą presją. Panowała atmosfera ciągłego poganiania" – ujawnił Olly Robbins, składając zeznania przed komisją spraw zagranicznych Izby Gmin.

Robbins, który był najwyższym rangą urzędnikiem służby cywilnej w brytyjskim MSZ, został wyrzucony z pracy w czwartek wieczorem, gdy wyszło na jaw, że Mandelson nie otrzymał poświadczenia bezpieczeństwa, ale resort zignorował ten fakt i nie poinformował o tym Starmera.

Robbins wyznał także, że ze strony biura Starmera było "ogólnie lekceważące podejście" do weryfikacji bezpieczeństwa oraz że był "bardzo świadomy", iż odmowa wydania Mandelsonowi poświadczenia bezpieczeństwa spowodowałaby "prawdziwy problem dla rządu i problem dla kraju" w stosunkach z administracją prezydenta USA Donalda Trumpa.

Nie wskazał, kto konkretnie z biura Starmera wywierał na niego presję. Powiedział natomiast, że wątpliwości co do Mandelsona, które miało biuro zajmujące się wydawaniem poświadczenia bezpieczeństwa, nie dotyczyły jego dawnych relacji z Jeffreyem Epsteinem, amerykańskim finansistą zajmującym się także stręczycielstwem.

Premier Starmer znalazł się w związku z tą sprawą pod ogromną polityczną presją, ale nie zamierza podać się do dymisji. (Fot. Getty Images)

Mandelson, jeden z najważniejszych polityków Partii Pracy w ostatnich trzech dekadach, w lutym 2025 r. - kilka miesięcy po powrocie laburzystów do władzy - objął stanowisko ambasadora w USA. Został odwołany z tej funkcji zaledwie siedem miesięcy później, gdy na jaw wyszło, że jego kontakty z Epsteinem, trwały dłużej, niż było wcześniej wiadomo.

W lutym tego roku Mandelson został aresztowany w związku z podejrzeniami, że przed laty, jako minister biznesu, przekazywał Epsteinowi poufne informacje rządowe.

Starmer w czwartek przekonywał, że dopiero na początku zeszłego tygodnia dowiedział się o tym, iż Mandelson nie dostał poświadczenia bezpieczeństwa i mówił, że jest wściekły z tego powodu. W poniedziałek w Izbie Gmin ponownie przyznał, że mianując Mandelsona popełnił błąd w obecnej sytuacji i zapewnił, że nie podjąłby takiej decyzji, gdyby znał wszystkie okoliczności.

Ale politycy opozycji mówią, że wyjaśnienia Starmera są niespójne i mało przekonujące, co dowodzi, że premier albo świadomie wprowadził w błąd posłów (co w brytyjskiej tradycji politycznej jest ciężkim wykroczeniem, wymagającym rezygnacji), albo wykazał się katastrofalnym brakiem oceny sytuacji. 

Czytaj więcej:

Peter Mandelson, były ambasador UK w USA zwolniony za kaucją po aresztowaniu

Spiker brytyjskiej Izby Gmin przekazał policji istotne informacje przed aresztowaniem Mandelsona

Premier Starmer był ostrzegany o związkach Mandelsona z Epsteinem

Premier UK znów ma kłopoty w związku z nominacją ambasadorską Mandelsona

Premier Starmer ponownie przyznał, że popełnił błąd w sprawie Petera Mandelsona

    Kurs NBP z dnia 25.05.2026
    GBP 4.9104 złEUR 4.2453 złUSD 3.6571 złCHF 4.6514 zł

    Sport