Igrzyska 2026: Tomasiak znów na podium! Brąz na dużej skoczni w Predazzo
Dla 19-letniego Tomasiaka to drugi medal na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. W poniedziałek był drugi w konkursie na normalnej skoczni.
W sumie Polacy mają już trzy krążki na trwającej olimpiadzie we Włoszech. W piątek srebro zdobył Władimir Semirunnij w łyżwiarskim biegu na 10 000 m.
Paweł Wąsek zakończył rywalizację na 14. miejscu, a 21. był Kamil Stoch, trzykrotny mistrz olimpijski, który w sobotę po raz ostatni startował w indywidualnym konkursie na igrzyskach.
W tym sezonie Tomasiak debiutował w Pucharze Świata. Nigdy nie stanął na podium zawodów indywidualnych, ale udało mu się to na najważniejszej imprezie czterolecia. I to dwukrotnie.
Po sukcesie na normalnej skoczni najmłodszy polski medalista zimowych igrzysk w historii mógł odczuwać presję. Oczekiwania wobec niego wzrosły. W czwartek i piątek na treningach na dużym obiekcie nie błyszczał, skakał bliżej niż Stoch. Jednak wczoraj udowodnił, że potrafi niesamowicie się zmobilizować, oddać najlepsze skoki właśnie w zawodach.
Konkurs w kilku szczegółach przypominał poniedziałkową rywalizację. Po pierwszej serii 19-latek z Bielska-Białej znów był czwarty i znów bezpośrednio przed nim plasował się Norweg Kristoffer Eriksen Sundal. Prowadził z ogromną przewagą Nikaido, który uzyskał odległość 140 m. Tomasiak, po skoku krótszym o 7 metrów, tracił do niego aż 12,2 pkt. Dużą stratę miał również do drugiego Prevca.
W drugiej serii wysoko poprzeczkę zawiesił plasujący się tuż za Tomasiakiem Austriak Jan Hoerl, lądując na 136. metrze. Młody Polak musiał skoczyć co najmniej tyle samo, by go wyprzedzić. Zadanie wykonał, osiągając 138,5 m.
Po chwili na belce usiadł Sundal. Skoczył o trzy metry bliżej, co oznaczało, że tak jak w poniedziałek przegrał z Tomasiakiem. Na górze pozostali już tylko Prevc i Nikaido. Słoweński lider Pucharu Świata pobił rekord skoczni, uzyskując 141,5 m, a odpowiedź Japończyka była słabsza - 136,5 m. Nikaido spadł na drugie miejsce.
Tomasiak odebrał medal z rąk przewodniczącej MKOl Kirsty Coventry.
Jest on piątym polskim skoczkiem narciarskim, który indywidualnie stanął na olimpijskim podium. Wcześniej dokonali tego Wojciech Fortuna (złoto w 1972), Adam Małysz (srebro i brąz w 2002, dwa srebra w 2010), Kamil Stoch (dwa złota w 2014, złoto w 2018) i Dawid Kubacki (brąz w 2022).
W sobotę w Predazzo doszło do symbolicznego przekazania pałeczki w kadrze skoczków, podobnie jak w 2011 roku w Planicy, gdzie karierę kończył Adam Małysz, a w roli nowego lidera debiutował Kamil Stoch, zwycięzca konkursu Pucharu Świata.
W sobotę to Stoch żegnał się po najważniejszym starcie w ostatnim sezonie w karierze. Po drugim, dobrym skoku (131,5 m) wykonał wymowny gest, pokazując do kamer sześć palców. To były jego szóste igrzyska.
Czy to były dwa ostatnie skoki Stocha na olimpiadzie? Nie wiadomo. We wtorek odbędzie się jeszcze rywalizacja super teamów, czyli dwuosobowych drużyn. Trener Maciej Maciusiak nie podjął jeszcze decyzji, kto z trójki jego podopiecznych wystartuje w tych zawodach.
Czytaj więcej:
Igrzyska 2026: Srebrny medal Tomasiaka w skokach narciarskich
Igrzyska 2026: Polska z drugim medalem! Srebro dla naszego panczenisty





























