Bayern pobił strzelecki rekord sezonu i pewnie zmierza po tytuł
Bawarczycy przystąpili do meczu w Hamburgu podbudowaniu wyjazdowym zwycięstwem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów we wtorek na wyjeździe z Realem Madryt 2:1.
Byli zdecydowanymi faworytami w starciu z szesnastym w tabeli St. Pauli i udowodnili to już w 9. minucie, gdy do siatki trafił Jamal Musiala. Ten gol oznaczał wyrównanie rekordu strzeleckiego w jednym sezonie Bundesligi - 101 bramek, które właśnie Bayern zdobył w edycji 1971/72, z czego 40 strzelił legendarny Gerd Mueller.
Można było spodziewać się, że Bawarczycy pójdą w sobotę za ciosem, aby poprawić rekord. I tak się stało. W drugiej połowie podwyższali prowadzenie po golach kolejno: Leona Goretzki (53. minuta), Michaela Olise (54.), Nicolasa Jacksona (65.) i Raphaela Guerreiro (88.).
Łącznie mają już 105 trafień w sezonie, a przed nimi jeszcze pięć kolejek.
Cały mecz na ławce rezerwowych Bawarczyków spędził lider klasyfikacji strzelców Bundesligi Harry Kane - 31 goli. To już drugie spotkanie ligowe z rzędu, które opuścił doświadczony piłkarz. Anglik ma więc coraz mniejszą szansę na wyrównanie indywidualnego rekordu strzeleckiego Bundesligi, należącego do Roberta Lewandowskiego.
Polski napastnik, także w barwach Bayernu (obecnie gra w Barcelonie), w edycji 2020/21 zanotował 41 trafień, czym poprawił wspomniane osiągnięcie Gerda Muellera.
Pyrka rozegrał cały mecz w barwach FC St. Pauli, a jego klubowy kolega Dźwigała siedział na ławce rezerwowych.
Trudno sobie wyobrazić, by cokolwiek mogło pozbawić tytułu mistrzowskiego podopiecznych trenera Vincenta Kompany'ego, który w piątek obchodził 40. urodziny. W tabeli Bayern ma 76 punktów i aż o dwanaście wyprzedza Borussię Dortmund, która w sobotnim meczu 29. kolejki uległa u siebie piątemu Bayerowi Leverkusen 0:1.
Czytaj więcej:
Piłkarska Liga Mistrzów: Porażka Realu z Bayernem, zwycięstwo Arsenalu w Lizbonie





























