Były brytyjski dowódca ostrzega: Doktryna nuklearna UK i NATO nie wystarczy, by odstraszyć Putina
W krytycznym raporcie przygotowanym dla ośrodka analitycznego Policy Exchange, Jock Stirrup - były dowódca Royal Air Force i były szef sztabu obrony - stwierdził, że Wielką Brytanię paraliżuje "przestarzała doktryna nuklearna" oraz że kraj ten musi uznać, iż odstraszanie opiera się "na całym spektrum zdolności, a nie wyłącznie na broni jądrowej".
Raport zaleca, aby UK i jego sojusznicy wznowili zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wojskowe z elementami nuklearnymi, by pokazać, że możliwe jest "ześlizgnięcie się" w pełnoskalową wojnę jądrową – jako forma "odstraszania poznawczego" wobec Rosji, Chin i innych państw.
Publikacja raportu zbiegła się w czasie z ogłoszeniem przez Keira Starmera, że UK – wspólnie z Francją – wyśle wojska pokojowe do Ukrainy, jeśli zostanie uzgodnione zawieszenie broni z Rosją.
Premier, który uchylił się od złożenia oświadczenia w Izbie Gmin na temat tego planu, odmówił podania liczby żołnierzy, którzy mogliby zostać wysłani do ogarniętego wojną kraju, przyznając jednocześnie, że nad taką decyzją najpierw będą głosować posłowie. Według doniesień, brytyjski kontyngent mógłby liczyć zaledwie 7,5 tys. żołnierzy.
Jednak Richard Shirreff, który pełnił funkcję zastępcy naczelnego dowódcy sił NATO w Europie, oraz były minister obrony Gavin Williamson ostrzegli Starmera, że aby powstrzymać Putina przed ponownym atakiem, potrzebnych będzie co najmniej 50 tys. żołnierzy na Ukrainie. Tymczasem brytyjska armia liczy obecnie mniej niż 80 tys. osób.
Międzynarodowa sytuacja zaostrzyła się wczoraj po zajęciu przez USA – przy wsparciu Wielkiej Brytanii – tankowca naftowego Bella 1 pod rosyjską banderą, powiązanego z Wenezuelą.
Dowództwo Europejskie USA potwierdziło zajęcie jednostki w mediach społecznościowych, informując, że doszło do niego z powodu "naruszeń amerykańskich sankcji", po dwutygodniowym pościgu przez Atlantyk. Ruch ten może doprowadzić do sporu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem.
Raport Stirrupa – zatytułowany "Teoria odstraszania Sir Michaela Quinlana" – został napisany wspólnie z koordynatorem Komisji ds. Przedsięwzięć Jądrowych Policy Exchange, Danielem Skeffingtonem.
"Jasne jest, że państwa zachodnie nie zdołały odstraszyć rosyjskiej agresji wobec Ukrainy, ponieważ nie stosowały odstraszania w kategoriach zrozumiałych dla rosyjskich przywódców" - zauważyli autorzy analizy.
Dokument Policy Exchange argumentuje także, że brytyjskie zaplecze intelektualne w zakresie myślenia o broni jądrowej – niegdyś będące w awangardzie doktryny odstraszania państw sojuszniczych – uległo znacznemu osłabieniu od 1989 roku. W miarę systematycznego pogarszania się środowiska bezpieczeństwa powstały luki, które – jak stwierdzono – zostały wykorzystane przez przeciwników Wielkiej Brytanii.
Szerokie obawy przedstawione w raporcie pojawiają się w czasie, gdy UK i jego europejscy sojusznicy ponownie analizują swoje struktury obronne oraz poziom wydatków na obronność.
Starmer postawił sobie za cel przeznaczenie 3,5 proc. produktu krajowego brutto (PKB) na obronę i bezpieczeństwo oraz wezwał innych sojuszników, by poszli w jego ślady. Jednocześnie Donald Trump jasno dał do zrozumienia, że Stany Zjednoczone oczekują, iż Europa w przyszłości sama będzie finansować swoją obronę.
Groźby Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii od Danii – przy jednoczesnej odmowie wykluczenia użycia siły militarnej – a także sytuacja w Ukrainie zmusiły europejskich przywódców do ponownego przemyślenia swojej zależności od USA w kwestiach obronnych.
Pojawiają się jednak obawy co do zdolności UK i Francji do zagwarantowania pokoju w Ukrainie.
Źródła z Downing Street przekazały, że spodziewają się zaangażowania kolejnych państw, przy czym Niemcy już zasugerowały, że również dołączą do koalicji chętnych.
Czytaj więcej:
Koalicja chętnych chce powołać w Paryżu komórkę koordynacyjną z USA i Ukrainą
Kraje "koalicji chętnych" zapowiedziały w Paryżu szczegóły gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy
Premier Starmer: "Jeżeli wyślemy wojska na Ukrainę, przegłosuje to najpierw parlament"
Wielka Brytania zapewniła wsparcie USA w operacji przejęcia rosyjskiego tankowca





























