Menu

"Telegraph": Kandydat do zastąpienia May byłym szpiegiem MI6?

"Telegraph": Kandydat do zastąpienia May byłym szpiegiem MI6?
Stewart: "Nawet jeśli znajdziecie kogoś, kto był oficerem wywiadu, to on wam tego nie powie". (Fot. Getty Images)
Brytyjskie media spekulują dzisiaj na temat przeszłości 46-letniego Rory'ego Stewarta, jednego z kandydatów do zastąpienia Theresy May na stanowisku lidera Partii Konserwatywnej i premiera kraju, opisując jego rzekomą karierę jako szpiega pracującego dla MI6.
Reklama

O sprawie poinformował konserwatywny "The Daily Telegraph" - który sprzyja faworytowi bukmacherów, byłemu ministrowi spraw zagranicznych Borisowi Johnsonowi - podając za swoimi źródłami, że Stewart miał pracować dla służb przez co najmniej siedem lat po zakończeniu studiów na prestiżowym Uniwersytecie Oksfordzkim.

Gazeta zwróciła uwagę, że jego ojciec był w latach 70. drugim najwyższym rangą oficerem MI6, a także przywołała artykuł z amerykańskiego tygodnika "New Yorker" z 2010 roku, w którym pisano wtedy, że Stewart "z pewnością był" szpiegiem na początku kariery dyplomatycznej, kiedy pracował w Indonezji i Czarnogórze (m.in. nad kwestią niepodległości Kosowa).

Pytany w przeszłości o swoją karierę, polityk zaprzeczył tym informacjom, ale jednocześnie dodał, że kwestia służby w wywiadzie jest objęta tajemnicą państwową, więc "nawet jeśli znajdziecie kogoś, kto był oficerem wywiadu, to on wam tego nie powie".

Dopytywany o tę sprawę dzisiaj rano na antenie radia BBC 4, Stewart udzielił podobnej odpowiedzi - zaprzeczył tym doniesieniom, ale podkreślił, że "prawo zakazuje gazetom ujawniania tożsamości oficerów wywiadu". "Z pewnością służyłem mojemu krajowi i jeśli ktoś spytałby mnie o to, czy jestem szpiegiem, to powiedziałbym, że nie" - zaznaczył.

Stewart jest postrzegany przez wielu ekspertów jako kontynuator polityki Theresy May. (Fot. Getty Images)

Prowadzący rozmowę Nick Robinson odnotował jednak, że jego zaprzeczenie "może nie oznaczać tego samego, co każdy inny by odebrał jako zaprzeczenie", a Stewart nie odniósł się do tego komentarza.

Polityk, który obecnie zajmuje stanowisko ministra ds. rozwoju międzynarodowego, zbudował swoją pozycję w ostatnich tygodniach w walce o schedę po May, wytykając błędy w przedstawianych przez rywali planach dotyczących Brexitu i nawołując do "realizmu".

Przedstawiając centrowy program, Stewart podkreślał konieczność zjednoczenia podzielonego politycznie narodu, czym zaskarbił sobie także sympatię wśród wyborców z innych ugrupowań. Jego umiarkowane propozycje nie zyskały mu jednak poparcia eurosceptycznych członków Partii Konserwatywnej - a to do nich ostatecznie będzie należeć wybór następcy May - którzy odrzucali go w sondażach jako zbyt łagodnego i niezdecydowanego ws. Brexitu.

Pomimo tego Stewart - postrzegany przez wielu ekspertów jako kontynuator polityki Theresy May, m.in. dzięki poparciu jej faktycznego zastępcy Davida Lidingtona - uzyskał wystarczającą liczbę głosów, aby przejść przez pierwszą rundę głosowania wśród 313 posłów Partii Konserwatywnej. Ma też spore szanse, aby zakwalifikować się do kolejnego etapu po zaplanowanych na dzisiejsze popołudnie dalszych głosowaniach.

Jego szanse wzrosły m.in. po udziale w niedzielnej debacie telewizyjnej Channel 4, po której badani w sondażu sympatycy Partii Konserwatywnej uznali, że wypadł najlepiej ze wszystkich kandydatów (taką opinię wyraziło 33 proc. pytanych).

Krytycy Stewarta zwracają uwagę na to, że wobec wysokiego poparcia dla Johnsona jego wejście do finałowej dwójki kandydatów, z których dokonany zostanie wybór nowego lidera Partii Konserwatywnej i premiera, doprowadziłoby do tego, że członkowie ugrupowania mieliby jedynie wybór pomiędzy dwoma mężczyznami o elitarnym wykształceniu zdobytym w Eton i Oksfordzie.

    Komentarze
    Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
    Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 06.12.2019
    GBP 5.053 złEUR 4.272 złUSD 3.850 złCHF 3.896 zł

    Sport


    Reklama