Menu

Podróż za milion zdjęć: Przypadkowa ofiara koronawirusa

Podróż za milion zdjęć: Przypadkowa ofiara koronawirusa
Epidemia pokrzyżowała nam wszystkim plany... (Fot. Getty Images)
Epidemia w Azji zebrała kolejne żniwa... A ja stałem się jej następną, przypadkową, ofiarą. Pośrednio, ale jednak ofiarą.
Reklama

3 miesiące pracy w Londynie, 7 miesięcy podróży za jedną wypłatę - wszystko jest możliwe! Historia Tomasza Dworczyka ma na celu inspirowanie innych do... wzięcia wyjątkowego urlopu!

Opowieść rozpoczyna się dwa lata temu, jeszcze w Polsce. Zmęczony ciężką pracą w korporacjach, zbierając pieniądze na wymarzony urlop poczuł, że coś w nim pękło. Ile byś nie pracował i ile byś nie zarabiał, to i tak pieniądze rozchodziły się gdzieś - a to rachunki, a to dojazdy czy podatki... Starczało ledwo na wypad za miasto. Kiedy zapytał szefa o urlop i usłyszał, że w tym terminie nie może nigdzie pojechać, miarka się przebrała - i tak zaczęła się przygoda, a właściwie urlop życia pochodzącego z Koluszek Tomasza Dworczyka. Zobacz, jak to się zaczęło...

Chociaż Wietnam jest krajem komunistycznym, to demokracja u nich lepsza niż w Europie, dlatego obywatele wywarli presję na rząd i zamknięto szkoły, zaostrzono przepisy i nakazano przymusowe noszenie masek na twarzy... Niesamowite było, jak potrafili się zorganizować i stworzyć społeczną "policję". 

Musiałem ewakuować się z Wietnamu, więc ostatnie godziny w Hanoi to był wyścig z czasem. Dosłownie. Jak tylko otrzymałem australijską wizę, kupiłem bilet na najbliższy lot - zwłaszcza, że krążyły wieści, iż Hanoi ma zostać odcięte podobnie jak Wuhan. Czekał mnie najpierw siedmiogodzinny lot do Indonezji, później postój -  też 7 godzin, a potem kolejne 7 godzin w powietrzu nim dotrę do celu.

A z Australii docierały sprzeczne informacje. Więc jak już dokonałem zakupu biletu lotniczego za "jedyne" 320$, zostały mi na koncie dwie dychy. Na szczęście miałem jeszcze motor i kilka obiektywów do aparatu. No i rodzinę oraz znajomych, na których mogłem liczyć. I chociaż wszyscy dostaliśmy po kieszeni, to wielu zaoferowało mi przelewy, a nawet zakup biletu! Ogromnie jestem wszystkim za to wdzięczny. I za wsparcie dobrym słowem też, bo wpłynęło to na moje morale.

Sprzedałem motor. Cudem, bo żaden Wietnamczyk nie był zainteresowany ofertą kupna od białego człowieka nawet za pół ceny. Być może to strach przed "zarazą", bo w Wietnamie akurat motory zmieniają właściciela "w mgnieniu oka". Serio. Potrafią "zajumać" nawet kiedy stoisz obok.

Zadzwonił telefon. Zrozpaczony Filipińczyk krzyczał, że ukradli mu motor i potrzebuje szybko drugi, ale 150$ nie da. Mówię mu, że motor kupiłem za 250$ i tyle jest wart, a wystawiłem za 150$ i niżej nie zejdę. Ale okazało się, że on też stracił pracę w szkole i teraz jeszcze motor, więc zgodziłem się pchnąć go za stówę pod warunkiem, że bierze od razu. Zgodził się, więc wskoczyłem na rumaka, gaz do dechy i w drogę! 

Pustymi ulicami pomknąłem na północ stolicy! Gnałem ile fabryka dała.

To jedyny kraj na świecie, w którym mogę prowadzić jakiś pojazd. "Nauka nie poszła w las", a skutki tego takie, że w Europie prawka na pewno nie uda mi się zrobić. 

Muszę jednak zaznaczyć, że ogólnie to bardzo uczciwy naród. Kiedyś zdarzyło mi się zostawić w knajpie przy drodze plecak z laptopem. Kiedy wróciłem po 30 minutach z "pełnymi portkami", to plecak czekał na mnie do odbioru przy kasie. A jak spałem w hamaku na plaży, to obudził mnie WIetnamczyk podając telefon, który leżał obok w piachu. Mam o nich jak najlepszą opinię, gdyby nie te motory co to je kradną na potęgę! 

Gdybym nie sprzedał motoru, zostałbym nawet bez jednego banknotu w kieszeni. Ruszyłem też do komisu fotograficznego, żeby opchnąć jeden z obiektywów. Ostała mi się portretówka Nikkor 50mm 1.8f oraz kamerka sportowa Yi 4K. Za tę kasę kupiłem 3 paczki Marlboro i torbę tytoniu. Oczywiście nie dla siebie, tylko dla Australijczyków, bo paczka fajek w Melbourne kosztuje 35 dolarów, a ja zapłaciłem cztery. I tak "zarobiłem" prawie 140$.

Oczywiście jeśli uda mi się opuścić Hanoi i przemycić towar. Oficjalnie do Australii można wwieźć tylko 25 papierosów. Nie wagonów. I nie paczek. Sztuk! Ewentualnie 25 gramów tytoniu.

No i jeszcze jako podróżny z turystyczną wizą powinienem dysponować kwotą 10 tysięcy dolarów na pokrycie pobytu, wydatki w podróży lub ewentualne wypadki losowe. Jak to rozwiązałem? Tę tajemnicę zabiorę do grobu.

Na lotnisko pojechałem z Pauliną taksówką. Ona leciała do Indonezji na wyspę Lombok i tam planowała zostać. Odłożyła sporo siana pracując w Europie, więc mogła sobie teraz pozwolić na dalsze wojaże. A do Holandii i tak nie mogła wrócić, podobnie jak ja do Polski. 

Padło więc na Australię, gdzie udało mi się zorganizować wolontariat polegający na "wymianie": praca w zamian za nocleg i wyżywienie.

Jeśli ktoś śledzi moje przygody, to pamiętać będzie historię australijskiej rodziny, której pomagałem w pracach budowlanych przy willi za milion dolców.

Kiedy jakiś czas temu postanowili zrobić sobie wakacje w Wietnamie, skontaktowali się ze mną w sprawie rekomendacji miejsc, w których najlepiej się zatrzymać i które najlepiej odwiedzić. Opisałem im wszystko ze szczegółami, a nawet umówiliśmy się na spotkanie. Spędziliśmy razem kilka dni w Ninh Binh, zanim ruszyli w dalszą podróż. Kiedy znaleźli się w sąsiedniej prowincji, ale już na terenie Chin, rozpętała się "korona". Powiadomili mnie jeszcze, że postanowili jak najszybciej wracać do Australii nim zamkną granice i zaproponowali, żebym przyjechał pomóc, bo zaczynali nowy projekt.

Ucieszyłem się okrutnie, chociaż to nie czas był na to. Czekała mnie przecież jeszcze przeprawa ze służbami celnymi - najpierw tymi w Wietnamie, później w Indonezji, a na końcu z najbardziej restrykcyjnymi w Australii. No, i dwa tygodnie kwarantanny...

Londynek.net objął patronat nad projektem.

Podróżnicze opowieści Tomasza można śledzić na Instagramie w codziennym INSTA STORY @travel4million oraz na Facebooku: Podróż Za Milion Zdjęć.

Zdjęcia: FB/Tomasz Dworczyk/ Podróż za milion zdjęć

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.15 / 13

Czytaj więcej:

Podróż za milion zdjęć: O tym jak Corona trafiła do Wietnamu i nie tylko...

Podróż za milion zdjęć: Uroki Tajlandii

Podróż za milion zdjęć: Wietnamskie wesele

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 26.05.2020
GBP 5.030 złEUR 4.480 złUSD 4.088 złCHF 4.223 zł

Sport


Reklama