Menu

Jaśniejsza strona medalu

Jaśniejsza strona medalu
Polskie organizacje charytatywne, takie jak Poles in Need, prowadzona przez Annę Jańczuk (na zdj. 3. od lewej), pamiętają o najbardziej potrzebujących rodakach i organizaują dla nich zbiórki niezbędnych produktów oraz zawożą ciepłe posiłki. (Fot. FB)
Człap, człap. 30 żółwich kroków w jedną stronę i 30 kroków z powrotem, szurając przed sobą balkonikiem, kapitan Tom Moore przemierzał stukrotnie szerokość swojego ogrodu. Celem było zdobycie £1000 w prywatnych dotacjach dla brytyjskiej służby zdrowia, która wybawiła go tydzień wcześniej od zakaźnego wirusa.
Reklama

Jak wiemy z mediów, wyczyn 99-letniego kombatanta ukoronowany został triumfem i uzyskaniem nie tysiąca funtów, ale przeszło 27 milionów funtów na swój cel i zdobyciem pierwszego miejsca na liście brytyjskich przebojów, stwarzając fasadę dla popularnej piosenki “When you walk through the storm”. Sukces wiekowego bohatera był chyba najjaskrawszym przykładem pasma rozjaśniających wyczynów, którymi BBC i inne środki masowego przekazu starały przekroczyć czarny horyzont błyskiem optymistycznego światła.

Podobnych przykładów było wiele w mediach brytyjskich. Influencerzy medialni stali się nowymi gwiazdami, jak na przykład 6-osobowa rodzina Marsh, która zaśpiewała na dwa głosy unowocześnioną wersję piosenki “One day”, w której odtwarzają wszelkie rodzinne bolączki i frustracje życia izolowanego.

Pocieszają nas ekstrawaganckie wyczyny, oryginalne formy gimnastyki przy użyciu rolek papieru toaletowego, nowe gry komputerowe wchłaniające przeszło 10 milionów nowych graczy w jednym tygodniu. Oddaleni od swoich bliskich fizycznie, przybliżamy się do siebie na ekranach naszych laptopów i smartfonów, wykorzystując nowe aplikacje internetowe jak Houseparty czy Zoom. W osiedlach mieszkaniowych poznajemy po raz pierwszy naszych sąsiadów po imieniu poprzez WhatsApp, wymieniami się drobnymi usługami, kupnem żywności, poradami kuchennymi, oceną najnowszych ofert Netflixu, czy kawałami, mniej czy bardziej sprośnymi.

Kibice Ruchu Chorzów żyjący na emigracji w Anglii zawieźli zebrane przez siebie dary do polskiego domu opieki Antakol w Chislehurst, gdzie mieszkają nasi polscy seniorzy. (Fot. FB)

Udaje się wprowadzić wirtualne wersje życia codziennego, aby zaspokoić potrzeby i obawy społeczeństwa. Media ofiarują alternatywne nabożeństwa. W miejsce corocznej wystawy Chelsea Flower Show, uczestnicy mogą utrwalić swoje projekty ogrodnicze w podcastach. Zastępując londyński 26-milowy maraton, który oryginalnie miał mieć miejsce 26 kwietnia, uczestnicy i sponsorzy ofiarują tzw “2.6 Challenge”, aby zebrać przynajmniej te £4mld na różne organizacje charytatywne, które korzystały co roku z maratonu.

Choć te same mury mieszkania nas otaczają tydzień w tydzień, a następne wakacje są daleko-daleko za horyzontem, to żyjemy coraz bardziej w świadomości, że tworzymy tkankę dotychczas nieznanego nowego społeczeństwa. Nie widzimy w tym nowym świecie tej apokalipsy, którą nam zapowiadały w obliczu klęski wirusowej fantazjujący powieściopisarze czy filmowcy. Wyczuwa się ład społeczny widząc zmniejszoną liczbę samochodów czy spokojny ogonek ludzi czekających cierpliwie z wózkami w dwumetrowych odstępach, aby wejść do supermarketów. Co prawda mamy regularnie na naszych ekranach majaczące ekspozycje prezydenta Trumpa, ale to jeszcze nie to samo. Nawet i on zrezygnował ze swoich codziennych konferencji prasowych.

Ale nie dla wszystkich życie jest tak różowe. Wiemy, że w brytyjskich szpitalach zmarło już z powodu covid-19 przeszło 20 tysięcy osób walczących desperacko, lecz daremnie o każdy oddech przekazany im przez wentylator. Giną w męczarni, odosobnieni od swoich rodzin, otoczeni przez zmęczone pielęgniarki zakryte maskami jak anioły śmierci. Ale wiemy też, że wiele tysięcy innych, jeszcze nie objętych statystykami, umiera w domach starości, czy osamotnionych w swoich mieszkaniach.

Judyta Braun i Bogdan Cieniawski - przy wsparciu Kadetów Maltańskich i grupy "Anioł Stróż" przy Parafii Balham - zorganizowali zbiórkę pożywienia dla bezdomnych i potrzebujących. (Fot. FB)

Organizacja Food Foundation oblicza, że z powodu braku komunikowania się lub braku pieniędzy około 8 milionów mieszkańców Wielkiej Brytanii jest zagrożonych zagłodzeniem przez nieregularność czy brak posiłków. Częściowo wynika to z rosnącej ilości bezrobotnych. Na te cele powstają inicjatywy jak Felix Project, aby dostarczać takim zagrożonym domostwom darmowe jedzenie. W samym Londynie ta akcja objęła już w paru dniach £3miliony. Akcje wspierają inicjatywy rządowych programów, takich jak National Shielding Helpline ofiarujący pomoc w dostarczeniu jedzenia i lekarstw najbardziej narażonym lub Covid-19 Adoption Support Fund ofiarujący porady i terapie osobom pod wływem stresu i cierpiących na schorzenia wynikające z narzuconej izolacji.

Inicjatywy te mają miejsce również i w polskim społeczeństwie na terenie Wielkiej Brytanii. Powiernicy Towarzystwa Pomocy Polakom (TPP) postanowili uruchomić Fundusz Koronawirus o wysokości £50,000, by pomóc Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii i których epidemia koronowirusa dotknęła finansowo w sposób wyjątkowy - na stronie TPP (www.tpp.london) od 8 maja będzie można składać wnioski o jednorazowe dofinansowanie w kwocie 250 funtów.

Organizacje i osoby idywidualne będą mogły składać dotacje na ten Fundusz. Prezes TPP Janusz Sikora-Sikorski powiada: “Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych odpowiedzi, szczególy będą ogłoszone w przyszłym trygodniu".

Organizacje, takie jak Poles in Need na Ealingu pod kierownictwem Anny Janczuk, czy Polish Klan Association w dzielnicy Hounslow pod kierownictwem Malwiny Kukaj, współpracują z lokalnymi samorządami, dostarczając naszym samotnym polskim emerytom ciepłe słowa pociechy i ciepłe posiłki często na 3 dni z góry. Wspierają organizacje jak St. Mungo, przygotowując paczki dla bezdomnych zawierających jedzenie, lekarstwa, czasopisma, książki. Pomagają w identyfikowaniu ofiar przemocy domowej.

Ubrania i książki przekazują swoim rodakom prywatne osoby, takie jak pani Kasia z zachodniego Londynu. (Fot. FB)

Tym ostatnim jest szczególnie trudno pomóc, gdy w obecnym kryzysie kobiety zmuszone są żyć ze swoimi gwałtownymi partnerami dręczone dodatkowo, choć niesłusznie obawą, że wszelkie ich skargi mogą zakończyć się odebraniem im dzieci. Nasze organizacje rozdają ulotki i publikują na Facebooku czy w swoich portalach informacje dla osób ze słabą znajomością języka polskiego o ochronie przed wirusem, o szczegółach rządowych przepisów antykryzysowych i porady gdzie i jak mogą dostać wsparcie i pożywienie.

Apelują wciąż o pomoc w dostarczeniu pokarmu i książek, uzyskując wsparcie od wielu polskich przedsiębiorstw, jak na przykład od sieci sklepów Mleczko, które już przekazało około £13,000 na zakup jedzenia. Wśród reklamowanych jadalni z ciepłymi daniami na wynos dla pracowników służby zdrowia i osób potrzebujących na terenie Ealingu znajduje się też restauracja Polish Paradise w dzielnicy Hanwell.

East European Research Centre też ma pełne ręce roboty. Do niedawna miało biuro w POSKu, ale obecnie po zamknięciu budynku, załatwia sprawy swoich klientów telefonicznie. Masowe bezrobocie spowodowane zawieszeniem działalności wielu przedsiębiorstw nie oszczędziło Polaków. Dramatycznie wzrosła potrzeba załatwienia zasiłku powszechnego Universal Credit dla wielu samotrudnionych i dla rodzin w potrzebie.

Mają miejsce też takie, zupełnie bezinteresowne, odruchy serca... (Fot. FB)

Mają do czynienia też ze zestresowanymi samotnymi matkami, które, nie dość że są bez pracy i bez dochodu, ale jeszcze muszą pilnować nauki swoich dzieci. Dramatyczna sytuacja tak wielu Polaków pogorszona jeszcze jest tym, że osoby które nie zdążyły załatwić sobie status osiedlenia (“settled status”) i mają trudności w przekonywaniu urzędników, że mają prawo do takich samych benefitów co Brytyjczycy, którzy sracili swój dochód. EERC też prowadzi swój fundusz kryzysowy, aby zainterweniować z pomocą materialną dla Polaków i innych Wschodnioeuropejczyków w najbardziej drastycznych okolicznościach.

A Polki w Norwich masowo szyją maseczki, worki i uniformy dla lokalnych pracowników służby zdrowia. Inicjatywa powstała oryginalnie w polskim zakładzie krawieckim Krystyny Gałek. Lokalni Polacy złożyli się na kupno maszyn do szycia i odpowiedniego materiału, nawet uzyskując tu pomoc materialną z Konsulatu. Ale w Norfolk, jak i w Londynie, dramatyczny jest los Polaków, którzy nagle stracili pracę - szczególnie ci, którzy działali na kontraktach zerowych czy wychowywali dzieci.

Dorota Darnell z organizacji Norfolk Polonia CiC nakręciła 3 odcinki filmowe, w których określała jak trzeba składać podania na zasiłki, które było szeroko odbieranie lokalnie, a które powinno być szerzej rozpowszechnione. Ale i tu pozostaje stały dylemat, a mianowicie jak pokryć koszta życia w tych 6 tygodniach, w których się czeka na pierwszą wypłatę przyznanego już zasiłku. I tu trzeba pomagać rodakom w poważnym kłopocie zakupując im żywność, pieluchy i inne artykuły pierwszej potrzeby.

Indywidualni Polacy działający w służbie zdrowia czy opiece społecznej często muszą interweniować z ogromnym wysiłkiem, gdy są wezwani jako tłumacze, aby udzielić pomocy straumatyzowanym nieznającym języka rodakom w szpitalu czy w ambulansie, czy w rozmowie z urzędnikiem biura świadczeń. Każda taka pomoc jest wyczerpująca, wymagająca zazwyczaj wielkiej cierpliwości i stanowczości, jak i szeregu godzin wolnego czasu, aby dopilnować to co danemu pacjentowi się należy. W jednym wypadku policja wezwała Polkę zatrudnioną w klinice, aby opatrzyła poranioną w wypadku starszą panią, która nagle przestała oddychać. Okazało się, że wcale nie zmarła, ale wstrzymała oddech, bo nie chciała w żadnym wypadku odzywać się w nieznanym języku do policji.

Chwalimy i przyklaskujemy na każdym kroku pracownikom NHS. Nasza Ambasada nawet przygotowała krótki filmik, w którym brytyjskiej służbie zdrowia dziękowali Polacy. Słusznie. Ale szczególne podziękowania należą się naszym polskim bohaterskim wolontariuszom i pracownikom wszelkich służb medycznych i opiekuńczych, którzy tu pomagają Polakom w potrzebie.

Apeluję też do tych bardziej zasobnych polskich fundacji w Londynie, aby w tym okresie byli gotowi wesprzeć finansowo tę charytatywną działalność.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.78 / 9

Komentarze
  • Made in Poland
    5 maja, 18:43

    Brawa dla wszystkich, którzy pomagają! Brawa dla tych, którzy w tych ciężkich czasach myślą o innych! Aż wraca wiara w ludzkość...

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 23.11.2020
GBP 5.027 złEUR 4.468 złUSD 3.762 złCHF 4.131 zł

Sport


Reklama