Cookie Consent by Privacy Policies Generator website
Menu

Co się dzieje z polską gospodarką?

Co się dzieje z polską gospodarką?
Polacy już zaczynają odczuwać rosnące ceny... (Fot. Getty Images)
Wzrośnie płaca minimalna i kwota wolna od podatku, a poziom życia Polaków nie ulegnie poprawie?
Reklama
Reklama

Szok inflacyjny w Polsce

Takiego scenariusza to się na pewno partie rządzące od kilku lat w Polsce nie spodziewały. Stopa inflacji poszybowała w górę i osiągnęła wartość dawno u nas niespotykaną. Ceny w naszym kraju, jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wzrosły średnio (rok do roku) o 6,8%. Takiej drożyzny Polacy nie pamiętają od 2001 roku, czyli od prawie 20 lat, kiedy to tylko sporadycznie można było odnotować inflację na poziomie 5%.

Co gorsze, inflacja wcale się nie zatrzymuje, a nawet można zauważyć, że przyspiesza. Niezależni zaś eksperci prognozują na początek 2022 roku inflację na poziomie 8%, a w niektórych miesiącach przewidują wzrost cen, nawet na poziomie dwucyfrowym. Mówi się nawet o trwałej inflacji obejmującej coraz większy obszar gospodarki.

W polskiej gospodarce wyraźnie widać, że wysoka inflacja wynika głównie ze wzrostu cen paliw, sięgającego w tym roku około 34%. Wszyscy wiemy, że kiedy rosną ceny benzyny, ropy i gazu, to więcej musimy wydać na prywatne przejazdy samochodem, ale skutki tego są najbardziej odczuwalne przez te dziedziny gospodarki, w których transport stanowi ważny czynnik kształtowania się cen towarów i usług. Kiedy drożeje paliwo, to rosną koszty przedsiębiorstw, a te chcąc je sobie zrekompensować – podnoszą ceny swoich towarów i usług.

Dodatkowo odnotowano wzrost cen energii o około 3%, a w październiku 2021 roku ceny te były wyższe niż rok wcześniej o ponad 10%. Natomiast w kontekście wzrostu cen żywności odnotowano już niestety dynamikę na poziomie 5%. O ile samochody tankujemy w ciągu miesiąca rzadko, rachunki za prąd i gaz płacimy raz, to droższe jedzenie i napoje kupujemy prawie codziennie. A to właśnie najbardziej dotkliwie uderza w polskie rodziny i poziom ich życia.

Mając na uwadze fakt, że inflacja jako proces wzrostu ogólnego poziomu cen towarów i usług dotyczy wszystkich dziedzin życia obywateli każdego państwa, to Polacy mają duży powód do zmartwienia. Rosną bowiem ceny towarów we wszystkich segmentach rynku, a obywatele pytają, co rząd zamierza zrobić, aby pomóc gospodarce, przedsiębiorcom i obywatelom? Na razie Polacy patrzą z przerażeniem na dynamikę wzrostu cen w trzech głównych kategoriach: paliwa, energia i żywność, a rząd wprowadza "nowy polski ład” w gospodarce i modli się o jego skuteczność.

Rzeczywistość pisze jednak własne scenariusze i już w grudniu spodziewać się należy wzrostu inflacji do poziomu 7%, a będzie to konsekwencją wzrostu cen energii. Należy bowiem zauważyć, że niedobory gazu i wzrost cen uprawnień do emisji CO2 będzie skutkować znacznymi podwyżkami taryf na energię elektryczną oraz gaz. Eksperci szacują, że w 2022 roku, łączny koszt nośników energii będzie wyższy o ponad 12% w stosunku do roku 2021.

Przełoży się to na pewno na 6-7% wzrost cen żywności w skali roku, a z taką drożyzną to już sobie wiele polskich rodzin na pewno nie poradzi. Dlatego też wielu obywateli naszego kraju z dużym zainteresowaniem śledzi założenia nowego programu gospodarczego polskiego rządu i oczekuje zdecydowanej poprawy w zakresie ogólnego poziomu życia.

Rosnąca inflacja to obecnie problem zarówno w Polsce, jak i innych europejskich krajach... (Fot. getty Images)

Polski Ład lekiem na całe zło?

Ekonomiści ING Economics Poland ostrzegają, "że przynajmniej do połowy 2022 roku będą utrzymywać się zaburzenia w łańcuchach dostaw”, co na pewno będzie miało duży wpływ na poziom cen towarów i usług. Spodziewają się też impulsu fiskalnego większego niż w 2021 roku.

"To naszym zdaniem nie tylko ryzyko dla 2022 roku, ale też lat kolejnych w związku ze zmianami podatkowymi w Polskim Ładzie, czy planowanym cyklem podwyżek akcyzy na alkohol i papierosy. Politykę fiskalną, która prowadzi do pobudzania konsumpcji kosztem spadku udziału inwestycji prywatnych w PKB, widzieliśmy już na długo przed szokiem pandemii. Teraz jednak, przy powszechnym wzroście inflacji na świecie, jej skutki są dużo bardziej widoczne" - zauważają.

Polski rząd próbując ratować naszą gospodarkę wprowadza plan gospodarczy pod nazwą "Polski Ład”, który ma zmienić sytuację podatkową i finansową obywateli oraz przedsiębiorców. Podwyżce uległa kwota wolna od podatków – do 30 000 PLN dla wszystkich podatników rozliczających podatki według progresji, a stawka 32% będzie obowiązywać od dochodów powyżej 120 000 PLN.

Płaca minimalna w 2022 roku wzrośnie do poziomu 2 800 PLN brutto. Zlikwidowano jednak możliwość odliczenia składki zdrowotnej od podatku dochodowego dla pracowników, zleceniobiorców, przedsiębiorców, a nawet emerytów, co w praktyce oznaczać będzie - brak wzrostu ich realnych dochodów w skali roku, pomimo wyższych zarobków.

Dodatkowo wprowadzono zmiany zasady obliczania składki zdrowotnej w przypadku przedsiębiorców, którzy rozliczają PIT według zasad ogólnych lub stawki 19%, co spowoduje podniesienie ich kosztów obowiązkowych obciążeń publiczno-prawnych. "Nowy ład” wprowadził także obowiązkową składkę zdrowotną od wynagrodzeń osób, które pełnią funkcję na mocy aktu powołania.

Wprowadzono także nowe przepisy dotyczące najmu. Likwidacji uległa możliwość opodatkowania przychodów z najmu na zasadach ogólnych, a wprowadzono opodatkowanie ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, które uniemożliwiają uwzględnienie amortyzacji oraz kosztów uzyskania przychodu.

Wprowadzono także ulgę w PIT dla osób powracających z zagranicy, polegającą na możliwości odliczenia od podatku (w 4 kolejnych latach) indywidualnie ustalonej kwoty, oczywiście po spełnieniu określonych warunków.

Dodatkowo pojawił się ryczałt od przychodów zagranicznych dla podatników z ponadprzeciętnym poziomem aktywów (High net Worth individuals), który będzie dotyczył dochodów zagranicznych tych osób, które zdecydują się przenieść rezydencję podatkową do Polski. W wyniku wybrania tej formy opodatkowania, dochody zagraniczne będą opodatkowane wyłącznie stałym zryczałtowanym kwotowo podatkiem i to niezależnie od wielkości tych dochodów.

Polski Ład spowoduje także ważne zmiany w rozliczeniach firm od 1 stycznia 2022 roku. Firmy będą miały około półtora miesiąca na przeanalizowanie prawie 700 stron nowego aktu prawnego i podjęcie działań dostosowawczych dla swoich przedsiębiorstw. Nowy ład gospodarczy zmusi firmy do wdrożenia gruntownych zmian w bardzo krótkim czasie i w oparciu o 26 zmienionych ustaw, a to może się skończyć możliwością popełnienia wielu błędów, w konsekwencji czego organ kontroli podatkowej będzie mógł nałożyć kary finansowe na przedsiębiorców.

W Polsce może wkrótce się skończyc rynek pracownika... (Fot. Getty Images)

Inflacyjna spirala zaczyna się coraz szybciej kręcić

Już 71 proc. przebadanych przedsiębiorstw planuje podnosić ceny swoich towarów i usług - wynika z badania International Business Report prowadzonego przez Grant Thornton. Jak wskazują eksperci, to dwukrotnie więcej niż w poprzednich latach. Inflacyjna spirala w Polsce zaczyna się kręcić. Jak popatrzymy na polski rynek, to widzimy, jak bardzo wzrosły ceny prawie wszystkich towarów i usług. Podwyżki są na tyle duże, że budzi to niepokój, nie tylko ekspertów, ale także większości obywateli.

Wprawdzie rząd tłumaczy tak złą sytuację gospodarczą wyłącznie negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, ale wielu ekspertów prezentuje odmienne stanowisko. W ocenie wielu osób, Rada Polityki Pieniężnej zbyt długo wstrzymywała się z podwyżkami stóp procentowych, a kiedy wprowadziła korektę, to była ona zbyt mała w odniesieniu do sytuacji na rynku. Krytykuję się także prezesa Narodowego Banku Polskiego za błędną politykę pieniężną w Polsce.

Grant Thornton – ekspert w sprawach gospodarczych przekonuje nawet, że "istnieje jednak ryzyko, że doszliśmy już do sytuacji, w której inflacja na tyle mocno weszła do świadomości konsumentów i przedsiębiorców, że zacznie nakręcać się typowa spirala inflacyjna. Ludzie pogodzili się z tym, że ceny rosną, więc akceptują kolejne podwyżki cen oraz żądają od pracodawców podwyżek płac”. Podkreśla także, że "to z kolei zachęca przedsiębiorców do dalszego podnoszenia cen. Nasze badanie sugeruje, że ten scenariusz błędnego koła niestety zaczyna być coraz bardziej realny”.

Trzeba też brać pod uwagę fakt, że obserwujemy bardzo znaczny wzrost kosztów funkcjonowania firm w Polsce, dla których wysokie koszty energii stały się mocną barierą dla ich rozwoju oraz generowania zysków, pozwalających na utrzymanie dotychczasowego poziomu cen i wzrostu wynagrodzeń. Dotychczas stosunkowo wysoki poziom popytu pozwalał na skuteczne gospodarowanie oraz oczekiwany rozwój wielu firm, ale przy takim tempie wzrostu kosztów działalności gospodarczej, jedynym rozwiązaniem dla wielu przedsiębiorstw będzie podniesienie cen towarów i usług, redukcja zatrudnienia lub nawet ogłoszenie upadłości.

Czy ograniczenie konsumpcji w Polsce to realny scenariusz?

W ostatnich latach polski rząd różnymi zabiegami napędzał konsumpcję i jej wzrost. Służyło to na pewno rozwojowi wielu gałęzi gospodarki, ale czy ten trend utrzyma się w następnych latach? Na pewno nie, bowiem przy tak szybko rosnących cenach Polacy rozsądniej wydają swoje pieniądze i wydają coraz mniej, zwłaszcza na zakupy towarów i usług, które nie są niezbędne do codziennego życia.

Odbije się to niewątpliwie na wzroście PKB oraz na poziomie konsumpcji w naszym kraju. Nawet nowy program rządu, uchwalony przez Sejm oraz podpisany przez prezydenta RP, ze swoim funduszem opiekuńczym (12 000PLN), podwyżkami dla najbiedniejszych obywateli oraz wzrostem płacy minimalnej i podwyższeniem kwoty wolnej od podatku, może okazać się niewystarczający. Czeka nas wyraźne wyhamowanie gospodarki, w tym przede wszystkim konsumpcji.

Płace w Polsce utrzymują się dalej na wysokich poziomach, wykazując tylko nieznaczne spowolnienie, a dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw uległa zmniejszeniu w październiku 2021 roku do 8,4% (rok do roku), wobec 8,7% odnotowanych we wrześniu 2021 roku. Specjaliści francuskiego banku Credit Agricole stwierdzają, że spowolnienie wzrostu realnego funduszu płac w październiku stanowi wsparcie dla ich prognozy, to jest "silnego obniżenia dynamiki konsumpcji" do 3,0% (rok do roku) w IV kwartale - z 5,0% (rok do roku) w III kwartale 2021 roku. Jak widzimy, prognozy nie są zbyt optymistyczne i czeka nas trudny koniec bieżącego roku oraz jeszcze gorsza sytuacja w pierwszym kwartale 2022 roku.

Rosnące ceny, spadek konsumpcji i wyhamowanie gospodarki na pewno przełoży się na ograniczenie zatrudnienia, spadek siły nabywczej pieniądza oraz narastanie trudności, nie tylko dla przedsiębiorców, ale także dla polskiej gospodarki oraz sytuacji materialnej polskich rodzin. Musimy też pamiętać, że ograniczenie konsumpcji to obniżka wzrostu PKB i trudności budżetowe dla finansowania sfery publicznej, w tym ochrony zdrowia, edukacji, kultury, pomocy społecznej i bezpieczeństwa indywidualnego oraz zbiorowego obywateli.

Czeka nas także wiele dodatkowych zagrożeń, takich jak ograniczenia podażowe spowodowane brakiem produktów i surowców, opóźnienia w wypłatach środków z Unii Europejskiej, a nawet sytuacja społeczna i gospodarcza w czasie pandemii w innych krajach unijnych.

Partia rządząca w Polsce najbardziej boi się galopujących cen, które przecież dotyczą wszystkich obywateli, a najmocniej elektoratu PiS. Dodatkowo najnowsze analizy przeprowadzone przez Narodowy Bank Polski także nie pozostawiają złudzeń. Spada wydajność pracy, co wraz z rosnącymi płacami stanowi piekielną mieszankę podwyższonej inflacji, aż do samych wyborów parlamentarnych, które odbędą się w 2023 roku.

Receptą dla rządu mógłby być jedynie wzrost inwestycji. Problem jednak w tym, że od sześciu lat jest to gospodarcza "kula u nogi” Zjednoczonej Prawicy, która nie może sobie poradzić ze stworzeniem odpowiednich warunków gospodarczych, zachęcających firmy do wzrostu inwestycji. Przekłada się to wprost na spadek poparcia PiS w sondażach oraz sprawia, że rząd nerwowo i w błyskawicznym tempie forsuje w Sejmie głosowanie ustaw, które nie do końca są przemyślane i dopracowane. Nawet nowa ustawa, dopiero co przegłosowana i podpisana przez Prezydenta RP, wymaga już poprawienia, chociaż jeszcze nie zaczęła być wdrażana. Wszystko to powoduje, nie tylko spadek poparcia dla partii rządzących, ale także zaufania do władzy i jej konstytucyjnych organów.


W artykule wykorzystano następujące publikacje:

  • https://www.money.pl/gospodarka/inflacja-przebila-wszelkie-prognozy-takiej-drozyzny-nie-bylo-od-ponad-20-lat-6698978480737056a.html
  • https://www.money.pl/gospodarka/wiele-firm-nie-wytrzyma-presji-placowej-posypia-sie-bankructwa-i-masowe-zwolnienia-ekspert-ostrzega-6701158742567424a.html
  • https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-firmy-musza-podnosic-ceny-aby-utrzymac-rentownosc-eksperci-i,nId,5612641
  • https://www.money.pl/gospodarka/czeka-nas-uderzenie-w-sam-srodek-polskiej-gospodarki-6706508479757088a.html

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.67 / 15

Komentarze
  • Lol
    3 grudnia 2021, 16:39

    Inflacja dzisiaj już jest prawie 8 procent. Zapowiadają też obniżkę VAT na paliwa i gaz

  • Vit
    4 grudnia 2021, 23:11

    Pisza o inflacji a nie zająkneli się na temat tarczy antyinflacyjnej rządu, np. obniżka vat na paliwa i gaz. Co za profesjonalizm dzinnikarski(sic!)

  • Jarek
    6 grudnia 2021, 17:58

    Płaca minimalna brutto w 2022 wzrośnie do 3010 PLN co wy za bzdury wypisujecie. Jakie 2800

  • Lol
    8 grudnia 2021, 13:14

    Ta cała tarcza antyinflacyjna to tylko pozorowanie działań rządu. Niewiele pomoże przedsiębiorcom, tak jak ta tarcza wcześniejsza. To były kpiny, a jeszcze teraz niektórzy przedsiębiorcy oddają kasę fiskusowi. Płaca minimalna ma rzeczywiście wzrosnąć do 3010 zł, ale przy tak rosnącej inflacji, to nic nie zmieni obywatelom, a pogrąży wielu przedsiębiorców, bo to oni będą musieli znaleźć pieniądze na podwyżki. Rząd wprowadza, ale to prywatni właściciele firm muszą ponieść koszty ich decyzji i wypracować pieniądze na ich wypłatę.

  • Lol2
    11 grudnia 2021, 23:37

    3010 brutto to 2020 na rękę. Jeśli nie masz mieszkania to wynajmij, koszt to z 1200 2 pokojowe w jakimś małym mieście. I przeżyj za 800. Opłaci telefon, ubezpieczenie ubierz się. Powodzenia. A dawanie minimalnej to jakieś kpiny. Inflacja i tak idzie bo dużo pieniędzy po przez krypto można prać. I tyle w temacie.

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 26.01.2022
GBP 5.4958 złEUR 4.5920 złUSD 4.0684 złCHF 4.4211 zł
Reklama

Sport


Reklama
Reklama