Menu

Bieszczadzkie historie (cz. I)

Bieszczadzkie historie (cz. I)
Ach, te przepiękne Bieszczady!... (Fot. Getty Images)
Karpaty to jeden z największych na świecie łańcuchów górskich. Legendarne góry Europy tworzą Austrię, Czechy, Słowację, Rumunię, Ukrainę, Węgry, Serbię i Polskę. Tatry i Bieszczady to część tego pasma.
Reklama

Karpaty od zawsze kojarzyły się z dzikością, a nawet grozą wampirycznych kniazi z Rumunii i Ukrainy. Z terenem Bieszczad również wiąże się poetycka atmosfera leśnego romantyzmu. Lasy, pustkowia, tajemniczy samotnicy ukryci przed światem to popularny wizerunek tego terenu. Jednak już od lat, na ten w sumie niewielki skrawek Polski, przybywa coraz więcej turystów. W roku 2018 było ich ponad pół miliona. Coraz lepsze drogi, powiększająca się baza noclegowa, „pseudo-rustykalne” restauracje i bary oraz dobrze wydeptane szlaki sprawiają, że Bieszczady latem tętnią życiem, a na parkingach zaczyna brakować miejsc.

Pionierzy

Atmosferę Bieszczad tworzy na pewno ich historia. Od początku osiedlano się tam niechętnie. Pierwsze wsie i osady powstawały dopiero w XV i XVI wieku. Nieprzebrane, wiekowe puszcze skutecznie odstraszały nawet najwytrwalszych pionierów. Nie radzili sobie z ogromem drzew, dzikiej przyrody i klimatem gór. Dopiero w XIV wieku zaczęło się to pomału zmieniać, dzięki imigrantom Wołochom, którzy pomalutku, przez wieki przemieszczali się grzbietami karpackich gór.

Przybyli oni prawdopodobnie z Rumunii i byli przodkami późniejszych Bojków, Łemków i osławionych Hucułów. Innego życia nie znali, więc nie wracali na niziny, tylko próbowali swoich traperskich sił w dostępnych terenach. Wymieszali się oni z Rusinami, nic więc dziwnego, że na tych terenach przeważała religia bizantyjska i cerkiewna.

Panorama wsi Lutowiska w Bieszczadach. (Fot. Getty Images)

Osadnicy mieli korzystne prawa i długi okres zwolnienia od danin. W XVI wieku pojawili się też Żydzi, którzy od razu wzięli się za handel i wozami przemierzali połoniny rozwożąc nie tylko towar, ale i informacje.

Polacy w Bieszczadach byli raczej w mniejszości. Spis ludności przeprowadzony w 1900 roku przez administrację austriacką wskazuje, że najwięcej było grekokatolików: 79,27%, potem wyznawców judaizmu: 11,5%, katolików zaś jedynie 8,11%. Wiele rodzin mieszanych obchodziło podwójne święta, chodzili i do cerkwi i do kościoła. Analfabetyzm na początku XX wieku ciągle wynosił około 50%. Ludzie żyli według przykazów religii, ale przestrzegali też mądrości przodków przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Złe moce i choroby odpędzały tak zwane szeptuchy, a leśne bóstwa po cichu też otrzymywały drobne ofiary.

Kości i bagnety

Wten zapomniany i stojący na uboczu świat wkroczyły z impetem armie: austro-węgierska i rosyjska, które toczyły ze sobą długie i wyczerpujące walki w okrutnej, zimowej scenerii. Po I wojnie światowej pozostało w Bieszczadach tyle zwłok niepochowanych żołnierzy, że ich kości znajduje się do dziś. Jeszcze w latach 1980 można było znaleźć austriackie bagnety i karabiny, szable, guziki, klamry. Niestety, są też i niewybuchy, a te powodują fatalne wypadki wśród poszukiwaczy owych „skarbów”.

Połonina Wetlińska w Bieszczadach Zachodnich. (Fot. Getty Images)

W okresie międzywojnia Bieszczady stają się krainą do odkrycia, miejscem fascynującym dla etnografów, malarzy, młodych podróżników, których nie stać na dalsze, egzotyczne wyjazdy. Malarze Sichulski i Jarocki upodobali sobie górskie widoki oraz Hucułów, górali bieszczadzkich. Przedstawiają ich na obrazach, które stały się tak popularne, że są reprodukowane na widokówkach. W Sanoku funkcjonuje linia kolejowa, pojawiają się letni wędrowcy i zimowi narciarze.

Popularny pisarz i podróżnik Antoni Ossendowski opisuje Karpaty jako region tajemniczy i nieodkryty, gdzie panuje „moc niezwykła i pęd do życia” oraz bliskość „Istoty Najwyższej”. To początki legendy Bieszczad: romantycznych, uduchowionych. W ten krajobraz raczej fantastyczny znów wchodzi wojna. Ukraińcy marzący o własnym, niepodległym państwie próbują o nie zawalczyć przy pomocy ugrupowań wojskowych. To czasy okrucieństw i odwetów, dramatów zupełnie nieromantycznych.

W roku 1947 zaczyna się akcja "Wisła”. Z Bieszczad usuwani są głównie Ukraińcy. Transporty na ziemie odzyskane wywiozły około 140 tysięcy osób. Oficjalnym powodem akcji "Wisła” miała być śmierć generała Świerczewskiego zabitego prawdopodobnie przez ugrupowanie ukraińskie. Pomnik w Jabłonkach upamiętniający tego dowódcę został rozebrany w 2018 roku. A ocalałe lub odrestaurowane cerkwie po wysiedlonych stanowią teraz piękny Szlak Architektury Drewnianej.

Taki widok w Bieszczadach to niemal norma... (Fot. Getty Images)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.9 / 31

Komentarze
  • Dezerter
    2 listopada, 21:10

    Dżizus. Co to za bełkot

  • Made in Poland
    3 listopada, 09:49

    A ja uwielbiam Bieszczady i chętnie poczytam o nich więcej!

  • Kopara60
    3 listopada, 19:51

    kocham Bieszczady.
    Niestety nie mają tego uroku jak w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.....szkoda

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 18.11.2019
GBP 5.026 złEUR 4.288 złUSD 3.877 złCHF 3.913 zł

Sport


Reklama