Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Ratownicy opuszczą górę. Nie da się wrócić po Mackiewicza

Ratownicy opuszczą górę. Nie da się wrócić po Mackiewicza
"Niestety, warunki się pogarszają, wiatr na górze się wzmaga". (Fot. Thinkstock)
'Ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne, nie ma już żadnych szans na akcję ratunkową po Tomasza Mackiewicza, który znajduje się na Nanga Parbat na wysokości około 7 200 m' - przekazał kierownik komitetu organizacyjnego narodowej wyprawy na K2 Janusz Majer.
Reklama

Jak podkreślił, oficjalne ogłoszenie tej decyzji było odkładane z godzinę na godzinę, gdyż ciągle była nadzieja, że nie sprawdzą się prognozy pogody.

"Niestety, warunki się pogarszają, wiatr na górze się wzmaga, jego prędkość dochodzi do 80 km na godzinę. Prognozy nie są optymistyczne, zapowiadane są na wieczór opady, a nawet burza śnieżna. W tej sytuacji akcja ratunkowa po Tomasza nie możliwa" - zaznaczył Majer.

Jak dodał, należy wziąć pod uwagę również to, że jeśli do bazy pod Nanga Parbat zejdą Adam Bielecki i Denis Urubko, to po kilkunastogodzinnej akcji ratowniczej w temperaturze minus 40 stopni, nie będą w stanie bez odpoczynku ponownie się wspinać.

Obecnie Bielecki i Urubko schodzą razem z Elisabeth Revol do obozu pierwszego. Do góry wyszli Jarosław Botor i Piotr Tomala, aby wspomagać kolegów w ewakuacji z Nanga Parbat francuskiej alpinistki. Jest poodmrażana - ma odmrożone ręce i nogi, więc z zejściem jest trudno. 

Ekipa polskich himalaistów, uczestnicząca w wyprawie na K2, szczycie odległym od Nanga Parbat w linii prostej o prawie 200 km, w składzie: Bielecki, Urubko, Botor i Tomala, dotarła wczoraj pod wieczór dwoma helikopterami blisko obozu pierwszego. Mimo zapadających ciemności, wspinaczkę rozpoczęli Bielecki i Urubko, którzy około drugiej w nocy miejscowego czasu spotkali schodzącą z góry Revol.

Mackiewicz po raz siódmy podjął próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, a Revol po raz czwarty. Tym razem wyruszyli we dwójkę, działali w stylu alpejskim, sportowym, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.

20 stycznia rozpoczęli wspinaczkę na wierzchołek, ale ostatecznie zeszli do obozu drugiego. 22 stycznia z nadesłanego przez Francuzkę SMS wynikało, że są w obozie trzecim, planują wyjście wyżej i atak szczytowy 25 stycznia. Tego dnia byli na wysokości około 8 000 m i - według niektórych źródeł - stanęli na wierzchołku. W południe chmury przesłoniły kopułę szczytową, a polsko-francuska para w odwrocie utknęła na wysokości ok. 7 400 m.

Nanga Parbat (8126 m) jest jednym z najbardziej wymagających ośmiotysięczników. Należy do szczytów wyjątkowo trudno dostępnych i niebezpiecznych. Świadczy o tym chociażby liczba dotychczasowych zdobywców, nieznacznie przekraczająca 300 osób.

Pod względem wypadków śmiertelnych "Naga Góra" zajmuje niechlubne, drugie miejsce, za K2 (8611 m). Historia podboju to przede wszystkim zmagania niemieckich alpinistów. Próby zdobycia wierzchołka w latach 1895–1950 pochłonęły 31 ofiar, a od 1953 roku drugie tyle. W środowisku alpinistów Nanga Parbat nazywana jest "zabójczą górą". Posiada największą wysokość względną na świecie - około 7 000 m. Baza główna po stronie północnej znajduje się około 3 600 m n.p.m i jest najniżej położoną ze wszystkich baz pod ośmiotysięcznikami.

 

    Komentarze


    • 666
      28 stycznia, 13:02

      Szacun dla ludzi dla tak niebezpiecznych pasji.

    • Gosc
      29 stycznia, 02:59

      wszystko ok można robić ale z głową a nie na siłę nie dość że siebie narażają to innych co muszą iść po nich...

    • Marek do Gosc
      29 stycznia, 14:18

      Poczytaj sobie zyciorys Tomasza zanim zaczniesz oceniac innych. To czlowiek z obsesja ktora wiekszosc nie zrozumie.

    Dodaj komentarz


    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 20.09.2018
    GBP 4.841 złEUR 4.291 złUSD 3.670 złCHF 3.799 zł

    Sport


    Reklama