Epstein mógł być rosyjskim agentem i "menedżerem majątku Putina"
Takie wnioski płyną według "Daily Mail" i "Telegrapha" z analizy kolejnej, wciąż niepełnej porcji akt śledztwa w sprawie nieżyjącego amerykańskiego pedofila Jeffreya Epsteina. Ujawniona ona została w ub. piątek przez Departament Sprawiedliwości USA i zawiera 3 mln dokumentów, w tym 180 tys. zdjęć i 2 tys. materiałów video.
Jak podaje "Telegraph", wśród opublikowanych akt znajduje się 1 056 dokumentów, w których wymieniono nazwisko Władimira Putina i ponad 9 tys. wzmianek dotyczących Rosji. Według gazety dokumenty te "sugerują", że Epstein mógł mieć kontakty z samym rosyjskim prezydentem, nawet już po tym, jak został skazany w 2008 roku za nakłanianie dzieci do prostytucji.
Natomiast niewymieniony z nazwiska informator przekazał FBI w 2017 r., że miliarder Jeffrey Epstein zajmował się zarządzaniem majątkiem Władimira Putina i byłego dyktatora Zimbabwe Roberta Mugabego - wynika z jednego z dokumentów opublikowanych przez resort sprawiedliwości USA. Wiarygodność informacji nie jest znana.
W dokumencie z 13 grudnia 2017 r., będącym podsumowaniem informacji przekazanych przez poufne źródło osobowe FBI czytamy, że według informatora "Epstein był menedżerem majątku prezydenta Władimira Putina i świadczył te same usługi prezydentowi Zimbabwe Robertowi Mugabe". Nie podano dodatkowych szczegółów. Dokument jest opatrzony klauzulą "tajne" i "nie dla obcokrajowców" (NF).
W 2010 roku Epstein wysłał na przykład maila do współpracownika, oferując mu pomoc w uzyskaniu rosyjskiej wizy i powołując się na swoje kontakty w otoczeniu Putina.
Epstein miał się także umówić na spotkanie z Putinem w 2014 roku, choć, jak podkreśla gazeta, mogło ono zostać odwołane po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu. Pośrednik umawiający Epsteinowi spotkanie – jak wynika z ujawnionego w piątek maila – powiedział mu, że to "zły pomysł po katastrofie", w której palce maczała Rosja.
Gazeta podkreśla także, że wśród dziewcząt sprowadzanych przez Epsteina na jego wyspę, gdzie sławni i bogaci zjeżdżali się, aby uprawiać seks, były Rosjanki. Na dowód "Telegraph" cytuje mailową wiadomość Epsteina wysłaną do Andrzeja Mountbatten-Windsora, byłego księcia Yorku i brata króla Karola. Finansista wspomina w niej o "pięknej i godnej zaufania Rosjance", która miałaby towarzyszyć ówczesnemu księciu w obiedzie.
Epstein miał według "Telegrapha" wkładać wiele wysiłku w rekrutację "atrakcyjnych młodych Rosjanek". Wśród ujawnionych maili znajdują się prośby o rezerwację lotów dla modelek i hostess z Moskwy do Paryża i Nowego Jorku.
Według gazety można więc z ujawnionych dokumentów wyciągnąć wniosek, że Epstein, na zlecenie Rosjan, zwabiał wpływowych biznesmenów, magnatów medialnych i polityków na swoją wyspę po to, aby nagrywać ich kontakty seksualne z kobietami, a później szantażować.
Dziennik nazywa te działania największą na świecie "słodką pułapką" (ang. honeytrap). W języku służb całego świata to operacja polegająca na aranżowaniu relacji seksualnych i zbieraniu na tej podstawie tzw. kompromatów.
"Telegraph" nie powołuje się jednak na żadne źródła ani ekspertyzy w tej sprawie i analizuje jedynie poszlaki wynikające z ujawnionych maili.
Inny brytyjski dziennik, "Daily Mail", opiera się z kolei na opiniach anonimowych, "wysokich rangą źródeł wywiadowczych" i stawia identyczną tezę, że Epstein zbierał na wyspie na zlecenie Kremla kompromitujące zachodnich polityków i celebrytów materiały. Zdaniem dziennika tylko tak można wytłumaczyć "niezwykle dostatni tryb życia" Epsteina.
Z ujawnionych wiadomości mailowych Epsteina wynika – też według "Daily Mail" – że amerykański pedofil miał bliskie kontakty z rosyjskimi politykami, bo oferował im przed szczytem Trump-Putin w Helsinkach w 2018 roku "cenne informacje" o tym, jak postępować z prezydentem USA.
Finansista wysłał wówczas wiadomość w tej sprawie do Thorbjorna Jaglanda, ówczesnego sekretarza generalnego Rady Europy i byłego premiera Norwegii, że mógłby "zasugerować Putinowi" jego możliwości.
Zarówno według "Daily Mail", jak i "Daily Telegraph" Epstein został wciągnięty w działalność szpiegowską przez Roberta Maxwella, skompromitowanego brytyjskiego magnata medialnego i ojca Ghislaine Maxwell, odsiadującej 20-letni wyrok za handel dziećmi wspólniczki Epsteina.
Maxwell miał według gazety być od lat 70. rosyjskim agentem, ale był także powiązany z Mossadem. Takich powiązań gazety nie wykluczają także w przypadku Epsteina. Maxwell uczestniczył m.in. w organizowaniu ekstradycji sowieckich Żydów do Izraela. W zamian miał prać z pomocą Epsteina rosyjskie pieniądze na Zachodzie.
Jak podaje gazeta, Epstein miał mieć także długotrwałe powiązania z rosyjską przestępczością zorganizowaną, co ma tłumaczyć łatwość, z jaką potrafił sprowadzać "dziewczyny" z Rosji.
Grzegorz Kuczyński, autor książki "Jak zabijają Rosjanie", zapytany o komentarz do doniesień brytyjskich mediów, ocenił, że biorąc pod uwagę, jak długo trwała działalność Epsteina i skalę jego powiązań z politykami, przypisywanie mu roli rosyjskiego szpiega to na razie jedynie "medialna sensacja". – Musiał on być niewątpliwie sprawdzany przez zachodnie służby – podkreślił Kuczyński.
"Daily Mail", powołując się na "źródła", zwraca jednak uwagę, że akurat brytyjskie służby były "powściągliwe" w kwestii monitorowania działalności Epsteina ze względu na jego kontakty z członkiem rodziny królewskiej.
Opublikowane w ub. piątek dokumenty zawierają korespondencję Epsteina lub przynajmniej wzmianki na temat prominentnych osobistości publicznych, w tym brytyjskiego biznesmena Richarda Bransona, Elona Muska, Billa Clintona, a także Donalda Trumpa.
Nowy zbiór dokumentów zawiera tysiące odniesień do obecnego prezydenta USA, ale – jak podkreśla m.in. PBS News – rzuca "niewiele światła" na jego relacje z Epsteinem.
W ujawnionym pakiecie znalazły się e-maile, w których Epstein i inni dzielili się artykułami prasowymi o Trumpie, komentowali jego politykę lub poglądy polityczne, a także plotkowali o nim i jego rodzinie. Prezydent, który w latach 90. XX w. był przyjacielem Epsteina, zerwał z nim kontakty przed pierwszymi zarzutami o przestępstwa seksualne dla finansisty.
Podobnie jak Trump, były amerykański prezydent Bill Clinton spotykał się z Epsteinem ponad dwie dekady temu, między innymi latając okazjonalnie jego prywatnym odrzutowcem. Clinton zaprzeczył, że wiedział o nadużyciach Epsteina, a jego przedstawiciele twierdzą, że zerwał stosunki z Epsteinem w 2006 roku.
"Honeytrap" to znany rodzaj operacji wywiadowczej, w której specjalizują się m.in. rosyjskie służby. "Słodką pułapkę" próbowała stworzyć np. rudowłosa Rosjanka Anna Chapman, jedna z 10 rosyjskich agentów deportowanych z Ameryki w 2010 roku i oskarżonych o szpiegostwo na rzecz Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej.
Zastępca dyrektora ds. kontrwywiadu FBI Frank Figliuzzi przyznał w 2012 roku, że jednym z głównych powodów deportacji Chapman była obawa, że przeniknie ona do administracji prezydenta Obamy.
W czasach zimnej wojny słodkie pułapki zastawiali także mężczyźni. Wschodnioniemieckie Stasi nasyłało agentów na samotne sekretarki pracujące dla wpływowych urzędników, np. w NATO. Była to do tego stopnia skuteczna metoda wywiadowcza, że w 1980 roku NATO zaczęło monitorować życie prywatne sekretarek, aby upewnić się, że nie poślubiają szpiegów z Niemiec Wschodnich.
Czytaj więcej:
Demokraci ujawnili e-maile Epsteina, w których wspominał o Trumpie
Epstein uważał się za Polaka i krytykował teorie spiskowe na temat katastrofy smoleńskiej
UK ma nowego ambasadora w USA w miejsce skompromitowanego związkami z Epsteinem Mandelsona
Kolejna kobieta twierdzi, że Epstein wysłał ją do byłego księcia Andrzeja
UK: Skandal w Partii Pracy po publikacji akt Epsteina





























