Czy rzeczywiście chcemy wracać do Polski?
Doniesienia prasowe z Polski nie pozostawiają wątpliwości: Polacy wracają, bo po Brexicie "Anglia się skończyła", bo Polska jest teraz 20. gospodarką świata, bo tęsknimy do swoich rodzin i przyjaciół.
Artykuły, pisane przez dziennikarzy zamieszkałych w Polsce i prawdopodobnie bez żadnych doświadczeń emigracyjnych, najczęściej zdają się potwierdzać chętnie promowaną tezę, że powroty to fakt i stwarzają wrażenie, że wkrótce w Wielkiej Brytanii niewielu nas zostanie.
Tymczasem trudno ten temat traktować zero-jedynkowo. Są tacy, którzy myślą o powrocie lub już się do niego zbierają - i tacy, którzy mimo Brexitu nie "stawiają krzyżyka" na tym kraju, bo po prostu jest tu im dobrze.
"Na tym etapie nie podejmujemy decyzji o powrocie. Razem z mężem i dzieckiem posiadamy obywatelstwo brytyjskie, a nasze życie rodzinne i zawodowe jest obecnie związane z Wielką Brytanią. Syn jest jeszcze w wieku przedszkolnym, dlatego priorytetem pozostaje dla nas stabilizacja oraz ciągłość jego naturalnego rozwoju, w tym językowego" - opowiada Urszula. Jako osoba młoda, jeszcze przed czterdziestką, ma elastyczne podejście do powrotu.
"Staramy się nie zamykać żadnych drzwi, ale też nie podejmować decyzji pod presją. Raczej obserwujemy, jak zmienia się sytuacja zarówno w UK, jak i w Polsce" - dodaje.
Joanna, która pochodzi z Krakowa, także przyznaje, że nie planuje teraz powrotu, ale "kiedyś w przyszłości tak".
"Myślę o powrocie, bo nie wyobrażam sobie spędzenia w UK reszty życia, przybyłam tu z myślą, że kiedyś w bliżej nieokreślonym czasie wrócę do kraju. Nie zapuściłam tutaj korzeni i myślę, że jesień życia wolałabym raczej spędzić w ojczyźnie, bliżej rodziny i innych bliskich. Kiedy wrócę? Nie mam konkretnego planu. Zależy to m.in. o tego, jak będzie wyglądała sytuacja gospodarcza i polityczna w UK i w Polsce w najbliższym czasie. Kto wie, może przyjdzie wyruszyć na emigrację do innego kraju..." - wyznaje.
Magda, która ma brytyjski paszport i niedawno kupiła na kredyt z partnerem mieszkanie pod Londynem, twierdzi, że w najbliższym czasie powrotu nie planuje, "ale może za 10 lat tak". Tymczasem doskwiera jej tęsknota za rodziną, a poza tym - jak twierdzi - w Anglii robi się nieciekawie.
"Bardzo dużo Azjatów emigruje do Anglii i uciekinierzy mają więcej praw niż biali ludzie, którzy normalnie pracują i płacą podatki" - wskazuje.
Są też tacy, którzy żyją trochę tu, trochę tam - szczególnie gdy rodzice są coraz starsi i trzeba ich odwiedzać, albo załatwiać inne, biznesowe sprawy w ojczyźnie.
"Od śmierci mojego taty przyjeżdżam do Polski praktycznie co miesiąc na tydzień-dwa, a czasem i dłużej. Nie mam rodzeństwa, bo mój brat zmarł, gdy miałem 5 lat, i moja 76-letnia mama czuje się bardzo samotna i bezbronna. Gdy 3 lata temu została sama, popadła w depresję. Często więc przyjeżdżam, zajmuję się wtedy domem, regulowaniem bieżących rachunków, sprawdzaniem, czy mama o siebie dba. Na szczęście mogę w tym czasie pracować zdalnie, bo inaczej byłoby kiepsko" - przyznaje 52-letni Michał, który dodaje, że kocha Londyn i trudno teraz byłoby mu się rozstać z tym miastem.
Trudno powiedzieć, ilu Polaków mieszka obecnie w Zjednoczonym Królestwie. Szacuje się, że z miliona osób zostało jakieś 700 tysięcy, ale jak to dokładnie policzyć, gdy Polaków z brytyjskim paszportem (a tych jest coraz więcej) Krajowe Biuro Statystyczne traktuje już jak obywateli brytyjskich?
Pewnym wyznacznikiem może być liczba Polaków posiadających status osiedlenia w ramach EU Settlement Scheme. Od czasu wprowadzenia tej formy stałej rezydentury, czyli od 30 marca 2019 roku, w Wielkiej Brytanii przyznano go 4,3 milionom obywateli Unii Europejskiej. W wielu opracowaniach rządowych, w corocznych raportach, powtarzana była informacja, że wśród Europejczyków najwięcej było Polaków.
Według spisu powszechnego z 2021 roku najpopularniejszymi głównymi językami, innymi niż angielski czy walijski, były: polski (1,1%, 612 000), rumuński (0,8%, 472 000), pendżabski (0,5%, 291 000) i urdu (0,5%, 270 000).
Dzisiaj też słyszymy język polski, i to dość często, bo wciąż jest nas tu dużo.
"Nie znam tutaj obecnie nikogo, kto zdecydowanie deklaruje powrót już teraz. Niektórzy myślą o tym w przyszłości, niektórzy mają obawy ze względu na długi czas tutaj spędzony, a inni raczej zostają w UK" - twierdzi Joanna.
(Fot. Getty Images)
Nasi rozmówcy, zapytani, czy widzą trend powrotów w swoim otoczeniu, odpowiadają, że obserwują różne scenariusze.
"Część znajomych faktycznie decyduje się na powrót do Polski, najczęściej z powodów rodzinnych, tej bliskości rodziny i sieci wsparcia. Inni zostają w Wielkiej Brytanii, wskazując na kwestie zawodowe oraz edukację dzieci. Wiele osób jest pomiędzy, gdzie rozważają różne opcje, porównują warunki i nie podejmują pochopnych decyzji" - tłumaczy Urszula.
Magda przyznaje, że dwie pary znajomych zdecydowały się wrócić do swoich krajów - jedna do RPA, druga do Polski.
Michał wskazuje na fakt, że wiele powrotów miało już miejsce podczas pandemii czy tuż po niej. "Ta sytuacja otworzyła wielu osobom oczy. Wrócili tam, gdzie czują się naprawdę u siebie, bo nawet jak tu mieszkasz 20 lat, zawsze będziesz emigrantem" - ocenia.
Wszyscy nasi rozmówcy zgadzają się co do jednego: Polska zmienia się bardzo, i z roku na rok widać to coraz wyraźniej. Oczywiście na lepsze.
"Z moich rozmów ze znajomymi wynika, że żyje im się dobrze i w miarę stabilnie, mimo że np. spłacają kredyty na mieszkania. Rosną pensje, a inflacja nie galopuje tak jak w UK, więc wzrost cen w sklepach nie jest tak dotkliwy. Myślę, że obecnie, przy posiadaniu w miarę dobrze płatnej pracy, komfort życia w Polsce może być dla wielu osób wyższy niż w UK. Jest dobre jedzenie, jest czysto na ulicach, dobre zaopatrzenie w sklepach, wszelkie dobra są dostępne na wyciągnięcie ręki. Mam wrażenie, że internet działa lepiej niż w UK. Sprawy w urzędach załatwia się sprawnie" - wymienia Joanna.
"Polska jest nowoczesna, cyfrowa i dynamiczna, ale jednocześnie bardziej spolaryzowana i emocjonalna niż kiedyś. To kraj ogromnych możliwości, ale też dużych kontrastów. Dla jednych będzie to miejsce powrotu i odbudowy więzi, a dla innych przestrzeń, z którą wciąż trudno się na nowo oswoić" - zauważa Urszula.
"Im dłużej tu mieszkam, tym bardziej doceniam wszystko to, co polskie. Po prawie 22 latach na Wyspach widzę, jak Wielka Brytania się zmienia i izoluje od Europy, jak do głosu coraz bardziej dochodzą partie prawicowe i antyimigracyjne. Z drugiej strony ten kraj nie jest w stanie sobie poradzić z nielegalną imigracją, to jakiś absurd. Dlatego - choć pochodzę z małego nadmorskiego miasta - wiem, że do naszej pięknej, spokojnej Polski wrócę kiedyś na pewno... Tylko jeszcze nie teraz" - podsumowuje Michał.
Imiona rozmówców zostały zmienione. Wszyscy zamieszkują w Londynie i okolicach.































20 gospodarka swiata ... sila nabywcza obywateli.25 miejsce w europie ..
...
Szef firmy kupujac nowe Porsche I trzeci dom
..pracownicy nasza firma sie rozwija jest najlepsza ..
Szefie ale my od 15 lat zarabiamy najnizsza krajowa ... tak tak wiem.te zlodzieje z rzadu caly czas ja podnosza dlatego niemoge kupic jachtu I Ferrari
Wlasnie tak jest w Polsce.Janusz zatrudnia na czarno nie oplaca przcownikowi skladek bogaci sie i ciagle narzeka.Ma uklady z urzedasami z zus skabowki wie o kontrolach i smieje sie.UK a Polska pod wzgledem poszanowania pracownika to dwa rozne swiaty.
No tak, masowe powroty... Jakimś cudem ludzie, którzy zainwestowali w wykształcenie i w pracy dali z siebie trochę więcej inicjatywy (nie chodzi tu o wsypanie więcej łopat do betoniarki czy godzina dłużej wykładania towaru w Tesco), pokupowali mieszkania lub domy, pootwierali firmy i nie wspominają o powrocie do Polski. Wielu kupuje po drugiej lub trzeciej nieruchomości pod wynajem. Ale są i tacy, którym zawsze pod górkę, hehe. Szerokiej drogi.