Menu

Na brytyjskiej scenie politycznej zachodzą przełomowe zmiany

Na brytyjskiej scenie politycznej zachodzą przełomowe zmiany
Rząd Partii Pracy pod wodzą Keira Starmera będzie miał trudne zadanie, by wygrać kolejne wybory powszechne... (Fot. Getty Images)
Na brytyjskiej scenie politycznej zachodzą przełomowe zmiany: system zdominowany od dawna przez dwie partie zmienia się w system wielopartyjny – ocenia profesor politologii na uniwersytecie London School of Economics (LSE) Tony Travers.

Brytyjska większościowa ordynacja wyborcza w okręgach jednomandatowych stworzyła system dwupartyjny. – Najpierw, w XIX wieku i na początku XX wieku, byli konserwatyści i liberałowie, a następnie, tuż przed II wojną światową i po niej, Partia Pracy i Partia Konserwatywna – przypomniał politolog.

Jak podkreślił, w latach międzywojennych (1918-1939), gdy Partia Pracy stopniowo zajmowała miejsce Partii Liberalnej, na brytyjskiej scenie politycznej obecne były trzy ugrupowania. Drugi taki moment nastąpił, gdy w latach 80. pojawiła się brytyjska Partia Socjaldemokratyczna (SDP).

– Poza tymi dwoma okresami system brytyjski pozostawał dwupartyjny – zauważył, dodając, że apogeum tego podziału nastąpiło w latach 50., kiedy na Partię Konserwatywną i Partię Pracy przypadało łącznie 97 proc. głosów.

Poparcie dla tych dwóch ugrupowań zaczęło spadać w latach 70. i 90., gdy wyborcy zaczęli głosować na mniejsze partie, np. Liberalnych Demokratów i Zielonych, ale konserwatyści i laburzyści "dominowali na brytyjskiej scenie politycznej aż do wyborów (parlamentarnych) w 2024 roku” – ocenił Travers. Partia Pracy zdobyła w nich 34 proc. głosów, a Partia Konserwatywna - 23 proc., co dawało im łącznie już tylko 57 proc. głosów.

Liderka Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch jest jedną z osób najostrzej krytykujących lewicowy rząd. (Fot. Getty Images)

– Obecnie sondaże pokazują, że w dobrym dniu te partie mogą liczyć na łącznie 30-35 proc. – zaznaczył politolog. Osłabienie tradycyjnych ugrupowań wzmocniło stosunkowo nowe partie skrajne: Reform UK na prawicy i Zielonych na lewicy. Na scenie politycznej są też centrowi Liberalni Demokraci.

– Ostatecznie znaleźliśmy się w systemie pięciopartyjnym – zaznaczył i zwrócił uwagę, że jest to typ systemu, który funkcjonuje raczej np. w Holandii, gdzie obowiązuje ordynacja proporcjonalna. Ponadto w Walii i Szkocji powstały systemy sześciopartyjne, ponieważ działają tam także nacjonalistyczne Plaid Cymru i Szkocka Partia Narodowa.

Zapytany o szybki wzrost poparcia dla Zielonych i ich lidera Zacka Polanskiego, ekspert odpowiedział, że Zielonych zaczęła popierać część zwolenników Partii Pracy, a zwłaszcza jej byłego lidera Jeremy’ego Corbyna. Ponadto w przekazie Zielonych wybrzmiewa kwestia Strefy Gazy i Palestyny, na co również zwracają uwagę wyborcy.

- Mimo że Zieloni i Reform UK mają radykalnie odmienne poglądy, to ponieważ są na pozycjach skrajnych, potrzebują siebie nawzajem, aby zmobilizować swoich wyborców – powiedział, zaznaczając, że jest to wynik polaryzacji brytyjskiej polityki.

Lider Partii Zielonych Zack Polanski zyskuje na popularności w ostatnim czasie. (Fot. Getty Images)

Funkcjonowanie takich ugrupowań w brytyjskiej polityce świadczy, zdaniem Traversa, o szerszej zmianie. Radykalne ruchy społeczne istniały i uczestniczyły w debacie publicznej już wcześniej, ale aby zaangażować się w politykę głównego nurtu, musiały dotąd sprzymierzyć się z Partią Pracy bądź Partią Konserwatywną - zauważył.

Wśród powodów, które wpłynęły na osłabienie partii tradycyjnych, Travers wymienia kryzys finansowy z 2008 roku, który ograniczył wzrost gospodarczy m.in. w Wielkiej Brytanii oraz Brexit, czyli wyjście kraju z Unii Europejskiej.

– W brytyjskiej ordynacji wyborczej w wielu okręgach niektóre głosy miały bardzo małą wagę - przypomniał. Jak zaznaczył, skłoniło to część wyborców do głosowania na znak protestu.

- W przypadku referendum w sprawie Brexitu wiele osób zagłosowało inaczej, niż można było się spodziewać, aby zwrócić na siebie uwagę. Są miejsca w regionie Midlands i na północy kraju, gdzie przez lata głosowano na Partię Pracy. W 2016 roku ci sami wyborcy zagłosowali za wyjściem z UE, a w 2019 oddali głos na Borisa Johnsona, by dokończył Brexit. Niemniej w 2024 roku z powrotem zagłosowali na Partię Pracy, ponieważ konserwatyści doprowadzili do chaosu. W końcu w lokalnych wyborach w 2025 roku zagłosowali na Reform UK – wskazał profesor. – To pokazuje, że część wyborców głosujących tradycyjnie na laburzystów zerwało z tą zasadą, aby osiągnąć to, czego chcą – dodał.

Niogel Farage z Reform UK budzi w brytyjskim społeczeństwie skrajne emocje. (Fot. Getty Images)

Jego zdaniem zbliżające się wybory lokalne, które odbędą się 7 maja, przyniosą radykalną zmianę i wprowadzą Reform UK i Zielonych na dobre do lokalnej polityki, co pozwoli im zdobyć więcej zwolenników i rozbudować struktury.

Travers zwrócił uwagę, że Reform UK i Zieloni w swojej populistycznej narracji w większości tematów bynajmniej nie są radykalne. Jego zdaniem Wielka Brytania jest "państwem radykalnego centrum”, ale wyborcy chcą poeksperymentować i dlatego stawiają na te partie.

W ocenie politologa, w najbliższych wyborach lokalnych Zieloni i Reform UK odniosą sukces, ale w różnych częściach kraju – Zieloni w dużych miastach, np. w Londynie, a Reform UK we władzach lokalnych tam, gdzie obecnie większość ma Partia Pracy, np. w hrabstwie West Yorkshire.

Jego zdaniem, po objęciu władzy w lokalnych samorządach Zieloni będą postępować w sposób umiarkowany, tak jak wcześniej Reform UK. - Dziennikarka, z którą rozmawiałem, powiedziała mi, że ludzie mówią, iż zagłosują na Zielonych albo Reform UK, ale bez przekonania, że to coś zmieni; chcą wysłać sygnał do Partii Konserwatywnej i Partii Pracy – ujawnił.

7 maja Brytyjczycy zagłosują w wyborach lokalnych, w których oddać głosy mogą także Polacy posiadający status osiedlenia.(Fot. Getty Images)

Dobry wynik Zielonych i Reform UK w wyborach lokalnych raczej nie przełoży się na rezultaty wyborów parlamentarnych, które powinny odbyć się w 2029 roku. – Laburzyści i konserwatyści będą walczyć. Mają rozbudowane struktury i są bardzo doświadczeni w prowadzeniu kampanii – podkreślił ekspert. Jednak ta determinacja i świadomość wyborców, że "to poważne wybory”, nie oznaczają, że laburzyści i konserwatyści zdobędą zdecydowaną większość głosów.

- Niesłychaną rzeczą byłoby, gdyby konserwatyści musieli wejść w koalicję z Reform UK, do czego może dojść na poziomie lokalnym - zauważył Travers.  - Nie można teraz wykluczyć, iż partie tradycyjne wejdą w koalicję z Reform UK i Zielonymi - dodał.

7 maja część Brytyjczyków pójdzie do urn wyborczych. W Anglii do obsadzenia jest 5 tys. mandatów w 136 samorządach lokalnych (to około jednej trzeciej wszystkich angielskich samorządów). W większości samorządów w Anglii wszystkie mandaty są obsadzane co cztery lata; część samorządów działa inaczej. W Walii i Szkocji wyborcy zdecydują o składzie parlamentów tych części składowych Zjednoczonego Królestwa.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.33 / 3

Komentarze
  • Prawda
    28 kwietnia, 15:56

    Ready for Nigel - Ready?

  • Git
    30 kwietnia, 11:02

    Czas najwyższy niech ciemnogród oczadziały wreszcie przejrzy na oczy

Dodaj komentarz

Waluty


Kurs NBP z dnia 30.04.2026
GBP 4.9076 złEUR 4.2537 złUSD 3.6356 złCHF 4.6041 zł

Sport