Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Singielka z wyboru, czy raczej z konieczności?

Singielka z wyboru, czy raczej z konieczności?
W dzisiejszych czasach singielki coraz częściej sa zadowolone z faktu, że mają całe łóżko dla siebie... (Fot. Thinkstock)
Nie ma "starych panien". Są tylko kobiety wolne.
Reklama

To nie singielka, tylko stara panna
Jakże często w naszych rozmowach padają określenia: kobieta samotna, singielka, stara panna, samotna matka z dzieckiem, czy kobieta wolna. Co sprawia, że w stosunku do różnych kobiet kieruje się te, charakterystyczne dla stylu homeryckiego, epitety stałe? Czy istnieją w naszej rzeczywistości jakieś uniwersalne normy, klasyfikujące konkretne panie do poszczególnych „kategorii”?

Czy może jest tak, że w zależności od sytuacji i naszego nastawienia do danej osoby, mówimy o niej albo "kobieta wolna", albo "stara panna"? Jeżeli kobieta jest atrakcyjna, ma dobrą aparycję i podoba się mężczyznom, to powiedzą o niej raczej „rycząca czterdziestka”, „niezła laska” lub „atrakcyjna kobieta w średnim wieku”. Większość mężczyzn kształtuje bowiem swoje pierwsze wrażenie o paniach na podstawie wyglądu ich ciała, jego zapachu, atrakcyjności ubioru, makijażu, tembra głosu, no i oczywiście tzw. sposobu bycia, czyli mówienia i poruszania się w trakcie wypowiedzi oraz w trakcie słuchania. Mowa ciała stanowi bowiem ważną umiejętność każdego człowieka i w znaczący sposób wpływa na nasz odbiór drugiej osoby.

Dawniej nie funkcjonowało określenie "singiel”, a o kobiecie stanu wolnego, która ukończyła już naukę i podejmowała pracę zawodową w wieku 19-25 lat, mówiło się po prostu "stara panna". Wydaje się więc, że w XX wieku traktowano decyzję kobiet o samodzielnym życiu bardziej krytycznie i jednostronnie niż w dzisiejszej rzeczywistości społecznej.

Czy singielki są otwarte na związek? Czemu nie, ale nie z byle kim... (Fot. Thinkstock)

Można zadać sobie pytanie: „Czy w ogóle mamy prawo oceniać wybór lub przymus określonego sposobu życia drugiego człowieka?”. Czy możemy kierować określone słowa pod adresem innej osoby, kreować jej wizerunek, formułować opinię o niej i jej postawie życiowej, tylko w oparciu o nasze przekonania i utarte opinie? Kto lub co daje nam prawo oceniać innych, kiedy tak naprawdę sami nie lubimy być oceniani?

Bycie samotnym
Najbardziej intensywnie zaczynamy się zastanawiać nad swoim życiem i dokonanymi wyborami, kiedy zbliżamy się do czterdziestki lub właśnie przekraczamy tę granicę wiekową. Szczególnie zaś wtedy, kiedy podjęliśmy wcześniej decyzję o byciu solistką, która idzie sama przez życie, nie posiadając na stałe tzw. „drugiej połowy”.

Niejedna kobieta chętnie podjęłaby decyzję o znalezieniu stałego partnera i założeniu własnej rodziny, ale obawia się, czy spełni on jej oczekiwania, zaspokoi jej potrzeby i będzie nadawał się na ojca jej dzieci. Niekiedy lęki i obawy przed wyrządzeniem jej krzywdy lub niespełnieniem się w roli rodzica przez partnera powodują, że panie odkładają decyzję w tej kwestii „na później”, kiedy osiągną sukces naukowy i zawodowy lub zapewnią sobie określony status materialny. Potem w czasie wyścigu po sukces, brakuje im czasu i determinacji do szukania stałego partnera, rosną ich wymagania i oczekiwania lub kręcą się w kółko, wokół tych samych osób, co uniemożliwia im możliwość szerszego wyboru.

Duży wpływ na wybory kobiet w kwestii samotności ma ich praca zawodowa, a w zasadzie jej charakter. Panie spędzają często większość dnia w miejscu pracy i mają na stałe kontakt wyłącznie z określonym kręgiem osób. Rejestrują więc tam pewne męskie „wzorce”, kształtują swoje opinie o cechach i zachowaniach współczesnych mężczyzn i uogólniają je, mimo woli, na większość całej populacji.

Ważnym elementem opiniotwórczym jest także zwyczajowe „zwierzanie się” koleżanek i kolegów na temat ich związków oraz pożycia małżeńskiego. Kiedy kobiety-single słyszą o zdradach mężów (albo w takich uczestniczą jako kochanki), chorobach dzieci, kłótniach, a nawet przemocy fizycznej, to niewątpliwie nabierają przekonania, że najlepiej być samotną, wolną osobą.

Wybory są dodatkowo trudne z tego powodu, że panowie, którzy idealnie nadawaliby się na męża lub stałego partnera, są już zajęci. Niektórzy pewnie chętnie by skorzystali ze sporadycznego, bliższego zapoznania się z paniami w sferze intymnej, ale co do wiązania się na stałe, to raczej nie byliby skłonni do podejmowania pozytywnej decyzji.

Innym bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na podejmowanie decyzji o samotnym życiu jest fakt zamieszkiwania przez kobietę razem z rodzicami. Wiele singielek boi się śmierci swoich rodziców, a kiedy obserwują jak oni niedołężnieją, to zdają sobie sprawę, że niedługo zostaną zupełnie same. Wtedy zaczynają myśleć o małżeństwie, byciu samotną matką lub o znalezieniu sobie stałego partnera.

Spokojne popołudnie przy kawie, bez pośpiechu i zobowiązań - tego może singielkom pozazdrościć niejedna matka... (Fot. Thinkstock)

Nieraz jednak zbyt pochopne decyzje o ułożeniu sobie życia w inny sposób mogą odcisnąć piętno na całym ich dalszym życiu. Zakładanie rodziny "na siłę”, wiązanie się z mężczyzną nie poznanym do końca lub nie kochanym, jest często większą porażką niż samotne życie po swojemu. Często jednak, kiedy umierają rodzice kobiet-solistek, idących przez życie z samymi sobą, ich życie traci sens. Nie mają już się o kogo troszczyć, kim opiekować i nie mają już komu powiedzieć "mamo", czy "tato", a co gorsze, nikt do nich nie skieruje takich słów. Są to dla takich osób bardzo trudne i stresogenne sytuacje - zwłaszcza, kiedy jeszcze nie posiadają rodzeństwa.

Radosne singlowanie
Niejedna z Czytelniczek, czytając artykuł skomentuje go takimi słowami: "A cóż to za negacja wolności i swobody wyboru drogi życiowej? Co ten autor za bzdury wypisuje? Ja jestem przecież szczęśliwą singielką. Mam pieniądze, stroje, fajne mieszkanie, podróże i wolność spędzania czasu, z kim chcę i jak tylko chcę. Po co mi dzieciaki, kupy, pieluchy, wieczne pranie, prasowanie, nieprzespane noce przy chorym dziecku, czekanie na męża, który właśnie ogląda z kolegami mecze, liczenie pieniędzy do pierwszego i stresujące planowanie przyszłości naszych pociech. To nie dla mnie. Nie jestem przecież na tym świecie po to, żeby poświęcić najlepsze swoje lata dla innych. Coś mi się chyba też od życia należy. Wyszaleję się, dopóki jestem młoda, a decyzję o założeniu rodziny odłożę na później. Mój wybór jest przemyślany i świadomy. Po co mam się zamartwiać przyszłością, skoro jestem ładna, mądra, wykształcona, a facetów mogę mieć na pęczki".

Niekiedy kobiety wybierają inną drogę do wypełnienia swojego doczesnego życia. Znając niestałość, egoizm, brak odpowiedzialności oraz skłonności mężczyzn do oddawania się wyłącznie zaspokajaniu swoich "samczych” potrzeb, wybierają możliwość skorzystania z tzw. banków nasienia. W Polsce nie jest to jeszcze zbyt popularna metoda uzyskania potomka, ale na świecie jest ona coraz bardziej popularna, zwłaszcza w odniesieniu do pań, które mają złe doświadczenia w kontaktach damsko-męskich lub nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera.

Ale czy samotne macierzyństwo to bezpieczna przyszłość? Jak będzie wyglądała dalsza kariera zawodowa samotnej kobiety w ciąży, na urlopie macierzyńskim lub wychowawczym? Tyle się przecież słyszy o zwalnianiu takich pracowników.

A więc znowu dylematy. Jak więc należy postąpić, aby żyć, będąc szczęśliwą i spełnioną kobietą? Praca czy dziecko? Facet czy dziecko? Facet czy praca? Rodzina czy pełna swoboda? Wolność czy ciągłe liczenie się z opiniami i zwyczajami jakiegoś mężczyzny? A co, jeżeli kobieta trafi na jakiegoś psychopatę, który będzie stosował wobec niej lub dziecka nie tylko przemoc psychiczną, ale także fizyczną? Tyle się teraz o tym słyszy i czyta. Nie chcę takiego życia – stwierdza niejedna, samotna z wyboru, pani. Dobrze, jeżeli decyzja o związku jest podejmowana bez emocji, strachu lub niepotrzebnej presji ze strony rodziców. Wtedy bowiem najczęściej kobiety dokonują przypadkowych, nieprzemyślanych i złych wyborów. Szybka decyzja może niestety skutkować cierpieniem lub poczuciem niespełnienia w całym dalszym życiu.

Singiel - brzmi dumnie
Wydaje się, że mężczyźni lubią spędzać czas z kobietami wolnymi. Zwłaszcza z tego powodu, że nie mają one - poza pracą - żadnych zobowiązań, dysponują wolnym czasem, chętnie wychodzą na imprezy i z reguły towarzyszy im dobry nastrój, sprzyjający zabawie. Niektórzy zaś panowie, będący w trwałych związkach, robiąc "skok w bok”, nie muszą się obawiać zazdrosnych mężów lub partnerów. Wspólne zaś spędzanie czasu nie ma zobowiązującego charakteru i może zapewnić im świetną rozrywkę w towarzystwie atrakcyjnej kobiety. Jeżeli zaś sama zabawa i towarzystwo mężczyzny zaspokaja potrzeby singielki - to wszystko wydaje się być w porządku. Niektóre z nich nawet radośnie demonstrują swoje powodzenie u panów, nie bacząc na ich stan cywilny.

Kłopoty mogą się jednak rozpocząć wtedy, kiedy kobieta wolna zakocha się w żonatym mężczyźnie. Co wtedy zrobić? Jak się zachować? Czy starać się doprowadzić do rozpadu trwającego już związku partnera i rozbić jego rodzinę, aby założyć własny związek? A co, jeżeli w tamtym związku mężczyzna ma już dzieci? Czy na krzywdzie ludzkiej można zbudować coś trwałego i wartościowego? Przecież panuje przekonanie, że jeżeli mężczyzna raz zdradzi, to może zdradzić po raz kolejny.

Pies lub kot to często wierniejszy towarzysz niż niejeden mężczyzna... (Fot. Thinkstock)

No i następna kwestia. Nowy partner singielki zawsze będzie częścią siebie przy poprzednim związku, a zwłaszcza przy dzieciach. One będą więc zawsze obecne w ich życiu. Czy więc warto wiązać się z takim mężczyzną? Znam takie osoby, które są w nowym związku, ale utrzymują kontakty ze swoimi pociechami z poprzedniego, dzieląc czas pomiędzy obydwie "rodziny”. Ale czy tak naprawdę są one szczęśliwe?

Nie podejmuję się oceny postawy kobiet, które żyją samotnie, bo po prostu nie mam do tego prawa. Nie znam ich sytuacji, preferencji, losów, psychiki oraz sytuacji rodzinnej. Mam jednak pewność, że dokąd nie działają na szkodę innych kobiet i ich dzieci, to nikt nie ma prawa ich osądzać za dokonywane wybory życiowe. Każdy człowiek ma przecież prawo do życia po swojemu, ale każdy musi pamiętać o zasadzie, że tam kończą się nasze prawa, gdzie zaczynają się prawa innych ludzi.

A jakie jest Wasze zdanie, drodzy Czytelnicy, na ten temat?

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.16 / 62

Komentarze


  • Edi
    13 marca, 18:28

    Są baby do których nie da się podejść nawet z patykiem. Zmierzłe, sfoszone i pretensjonalne. Znam takie w Londynie po rozwodach przeważnie. 1-3 tygodniowy związek i kolejny. Dosłownie nikt jej nie chce nawet pies z kulawa nogą.

  • Ten Obcy
    13 marca, 20:30

    Jednak wychowanie przez rodzicow ma duzy wplyw na zycie przyszlych singielek. Wzorce wyciagniete z domu beda powielane, lub tez nie w zaleznosci od domowego zacisza. Nic nie dzieje sie przypadkiem... wychowanie ksztaltuje przyszla psychike potencjalnel kobiety.

    Pozdrawiam

    Ten Obcy

  • Singiel
    14 marca, 09:02

    Jestem singlem (mam 23 lata) i będę dalej, bo baby są wredne i zabierają partnerom i mężom kasę, a ja nie lubię się tym dzielić.

  • Jerzy Joniec
    16 marca, 10:42

    Singielki to silne i mądre Kobiety. Dają sobie doskonale radę w życiu i w pracy. To często spełnione Kobiety sukcesu. To co niektórzy nazywają "ceną za sukces" (samotność i brak rodziny) to dla nich czas, umożliwiający spełnienie się w życiu.

  • THC
    17 marca, 16:28

    @Singiel: 100% prawda! kto by chcial sie dzielic z pasozytem albo jakas blachara. hue hue hue ;D

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 14.08.2018
GBP 4.823 złEUR 4.300 złUSD 3.777 złCHF 3.803 zł

Sport


Reklama