Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Podróż za milion zdjęć: Chiński Nowy Rok w Fo Guang Shan

Podróż za milion zdjęć: Chiński Nowy Rok w Fo Guang Shan
Okazało się, że Fo Guang Shan znajduje się aż 35 km za miastem. Czekała mnie więc kolejna przeprawa, tym razem autobusem.
Reklama

3 miesiące pracy w Londynie, 7 miesięcy podróży za jedną wypłatę - wszystko jest możliwe! Historia Tomasza Dworczyka ma na celu inspirowanie innych do... wzięcia wyjątkowego urlopu!

Opowieść rozpoczyna się dwa lata temu, jeszcze w Polsce. Zmęczony ciężką pracą w korporacjach, zbierając pieniądze na wymarzony urlop poczuł, że coś w nim pękło. Ile by nie pracował i ile by nie zarabiał, to i tak pieniądze rozchodziły się gdzieś - a to rachunki, a to dojazdy czy podatki... Starczało ledwo na wypad za miasto. Kiedy zapytał szefa o urlop i usłyszał, że w tym terminie nie może nigdzie pojechać, miarka się przebrała - i tak zaczęła się przygoda, a właściwie urlop życia pochodzącego z Koluszek Tomasza Dworczyka. Zobacz, jak to się zaczęło...

Szkoda tylko, że na ten sam pomysł wpadł jakiś milion Tajwańczyków. Kolejka do busa wyglądała jak mur chiński i taką też miała długość... Jednak muszę przyznać, że wszyscy grzecznie stali bez cwaniakowania... nawet JA!
Autobusy w kierunku świątyni odjeżdżały co 10 minut , mimo to na swoją kolej czekałem 50 minut. Potem kolejne półtorej godziny w korkach na autostradzie...
W końcu dotarłem na miejsce! Wstałem o 9:00 rano, żeby na maxa wykorzystać dzień, a do pierwszej atrakcji dotarłem o 15:00! Oby było warto!

Fo Guang Shan to ogromny kompleks buddyjskich świątyń, ze 109-metrowym posągiem na czele!
Co do historii i religii, to odsyłam zainteresowanych do wujka Google.
Już na wejściu podbiegł do mnie mnich, wręczając mapę i program eventów w języku angielskim oraz hasło do WiFi.

Pierwsze wrażenie było takie: niczego nie zobaczę i żadnych zdjęć nie przywiozę... Miliony ludzi wykonujących miliony selfie. Dosłownie... Podróż z milionem problemów!
Zniesmaczony pokonywałem kolejne kilometry świątyni w poszukiwaniu ciekawych strzałów, aż wreszcie do mnie dotarło… Zamiast się irytować obecnością ludzi, postanowiłem uwiecznić to miejsce takie, jakim było – zatłoczone w Chiński Nowy Rok! Normalnie to obchody trwają 5 dni, ale w tym roku to nawet siedem, bo zahaczyły o weekend.


Z jakiegoś “szczęśliwego” powodu mój obiektyw przestał drgać! Nadal nie działał silnik, ale przynajmniej nie przemieszczały się soczewki! Normalnie to zacinał się co 3 zdjęcia, a tego dnia ledwie co 30. Postanowiłem więc „orać” ile się dało. Efekt możecie podziwiać na mojej stronie. Dobrze też, że tego dnia zabrałem ze sobą deskorolkę, bo kompleks świątyń jest ogromny. Zapytałem mnicha przy wejściu o to, czy mogę z niej korzystać. Nie tylko pozwolił mi jeździć po świątyni, ale jeszcze narobił zdjęć do wrzucenia na stronę. No dobra... może nie po świątyni, tylko po chodnikach i placu między budynkami...

Surfowanie między ludźmi sprawiało mi ogromną radość i z jakiegoś powodu udostępniali mi przejazd bez problemu. Normalnie to co chwilę wpadali na mnie jacyś ludzie zajęci robieniem selfiaków. Jednak gdy jechałem na desce, nie wpadał na mnie nikt. Dlatego z dechy schodziłem tylko w dwóch sytuacjach: na sikanie i na żarcie, bo na terenie świątyni znajdował się istny food market ze wszystkimi pysznościami Tajwanu! I przyznam szczerze, że tego dnia zjadłem swój budżet na 3 dni podróży. Po prostu nie mogłem się powstrzymać: tu suszi, tam pierogi, kawałek kałamarnicy też ugryzłem... Ooo... i kiełbasa z grilla! I sok ze świeżo wyciśniętej trzciny. Chciałem wciągnąć jeszcze deser jakiś, ale na szczęście rozpoczęła się parada, bo przejadłbym wszystkie pieniądze.


Takich rzeczy nie widziałem nawet w telewizji! Te wszystkie kolorowe stroje, tańczące smoki i wymyślne konstrukcje, i uśmiechnięci ludzie. Rewelacyjna atmosfera! Zero przepychanek. Każdy zdąży zrobić sobie fotkę ze smokiem, bo parada dookoła świątyń toczyła się przez kilka godzin, zatrzymując się co chwilę w innym miejscu.

Tak długo polowałem na ludzi z aparatem, aż zastała mnie ciemność! Na głównym placu zaczęły się zbierać tłumy. Tak, jakby wcześniej ich tam nie było, he he. Rozpocząć się miał festiwal, zakończony pokazem fajerwerków wystrzelonych nad głowami ponad stumetrowego Buddy.

Chwila paniki! Jak mam zrobić zdjęcia w nocy bez statywu? Miałem jednak deskorolkę! Wbiłem się na sam przód. Do pierwszego rzędu! Rozsiadłem się na ziemi, ustawiłem swój oryginalny statyw, który powinien być... statyczny. Mój miał 4 koła, które musiałem zaklinować koszulką i gaciami. Trzymało się jakoś.

Zaczęło się przedstawienie! Stroje tancerzy pokryte neonami, a smok świecącymi łuskami LED. Chińska muzyka i śpiew dookoła. Wrótce też zaczęły się fajerwerki! Razem wyglądało to “nie z tej ziemi”.

Od razu poczułem się lepiej mimo porażki dnia poprzedniego i mojej związanej z tym rozpaczy! W d... miałem imprezę sylwestrową w mieście! Bo gdzie lepiej przywitać nowy rok, jak nie w najsłynniejszej świątyni na Tajwanie?

Podczas nocnej parady wpadłem w fotograficzny trans! Chciałem złapać tę chwilę i podzielić się nią, nim rozpadnie się lustrzanka! A jeśli jej koniec miał nadejść tego dnia, to super. Byle tylko zachowały się zdjęcia. Milion zdjęć...

Biegałem między paradującymi, strzelając portrety na przysłonie 2,8 F. Kto robi zdjęcia ten wie, a kto nie wie, jak niezwykle skomplikowane i naprawdę trudne jest ustawianie ostrości ręcznie przy fotografowaniu obiektu w ruchu, gdy samemu też jest się... w ruchu. Żeby kadrować na 50mm zoomie, przy co chwilę zmieniającym się oświetleniu, to piekło i raj jednocześnie! Ale było to fotograficzne wyzwanie, którego mi brakowało! Nie mogłem nawet sprawdzić, czy poprawnie wyliczyłem ekspozycję, bo nie miałem podglądu! O efektach przekonałem się dopiero 3 dni później po powrocie do domu...

Tajwan to zdecydowanie jedno z 3 państw Azji, które musisz zobaczyć! Ja przyjechałem na miesiąc. Mija mi trzeci i coś mi mówi, że jeszcze tam wrócę.

Więcej na temat projektu: https://www.facebook.com/podrozzamilion/

Portal Londynek.net objął patronat nad projektem "Podróż za milion zdjęć".

Zdjęcia autorstwa Tomasza Dworczyka.

 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5 / 5

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.03.2019
GBP 4.995 złEUR 4.286 złUSD 3.777 złCHF 3.778 zł

Sport


Reklama