Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Petardy i pomniki

Petardy i pomniki
Patriotyzm ma wiele oblicz - niektóre nie mają wiele wspólnego z miłością do ojczyzny. (Fot. Getty Images)
Tak jak tu w Wielkiej Brytanii mogliśmy śmiało przywdziać nasz patriotyzm bez kompleksów szatach barwy biało-czerwonej, nieskrępowani całą tęczą innych barw otaczających nas sąsiadów, tak te nowe niespokojne elementy w Polsce przywdziewają strój w postaci kaftana bezpieczeństwa, bardziej czerwonego niż białego, który dusi i ogranicza ich człowieczeństwo...
Reklama

Papież Jan Paweł Drugi pisał o patriotyzmie: “Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania".

Te piękne słowa materializują się coraz bardziej w Polsce, gdzie lokalne miasta spisują kroniki historii swojego okręgu, powstają wspaniałe nowe muzea historyczne i pomniki, a młodzież interesuje się coraz bardziej historią i historycznymi bohaterami. Proces ten zaczynał się w czasie pierwszego rozkwitu “Solidarności” a wzmocnił się z czasem w okresie odzyskania suwerenności Polski po roku 1990.

Po raz pierwszy młodzież w Polsce mogła się dowiedzieć o roli Legionów w odzyskaniu niepodległości, o zwycięstwie nad bolszewicką Rosją, o wywozach na Syberię, o Katyniu, o prawdziwej historii Powstania Warszawskiego, o Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, a nieco później o tych żołnierzach niezłomnych, teraz zwanych “wyklętych”, którzy walczyli jeszcze o wolne państwo polskie, wierni swojej przysiędze żołnierskiej.

W tym samym czasie wchłaniali obyczaje i aspiracje życiowe zachodniej Europy, która coraz bardziej była też dla nich dostępna jak podmuch świeżego powietrza po stęchłej atmosferze zaściankowego PRL-u. Dopasowywali nową świadomość o własnej historii z otwartą drogą na Zachód, z szerszymi ambicjami przynależności do dobrobytu materialnego i szerszej kultury europejskiej.

Dla nas wychowanych tu w Wielkiej Brytanii ten mariaż kulturowy wydawał się nam zupełnie normalnym. Sami wchłanialiśmy sprawdzony patriotyzm naszych rodziców i naszego otoczenia polskiego i też uczyliśmy się historii i geografii polskiej, tańców ludowych a przede wszystkim mowy polskiej w szkołach sobotnich i w harcerstwie. Ale równie dobrze znaliśmy historię i kulturę Wielkiej Brytanii i mogliśmy patrzeć odważnie na świat oczyma Brytyjczyka, jak i Polaka, a ostatecznie po wejściu Wielkiej Brytanii do Wspólnego Rynku, też z czasem nabyliśmy poczucia, że jesteśmy też Europejczykami. I z tego powodu tak bardzo nam zależało na tym, aby Polska też była częścią tej Europy.

Antysemityzm i islamofobia często pojawiają się na wielu patriotycznych demonstracjach. (Fot. Getty Images)

Nasz patriotyzm polski nosiliśmy lekko i radośnie, bez poczucia zawstydzenia wobec otaczających nas wartości brytyjskich i europejskich. Umieliśmy dopasować dla własnego użytku świadomość roli Polski w szerszym świecie, nawet jeżeli uczono nas mało na ten temat w szkole angielskiej.

Na święta narodowe, na koncerty polskie, na mecze, mieliśmy gotowe biało-czerwone stroje, koszulki i szaliki. Na demonstracjach protestacyjnych wobec represji w Polsce występowaliśmy śmiało przed Ambasadą PRL. Gdy Polska odzyskała suwerenność, jeździliśmy do Polski, aby współdziałać w transformacji ustrojowej i byliśmy częścią lobbyingu o przyjęcie Polski do Unii Europejskiej i do NATO. A nasze dzieci i wnuki też wychowaliśmy na młodych Polaków z mniejszym czy większym sukcesem.

W ostatnich dekadach sama Europa ewoluowała z kontynentu przeważnie białego i chrześcijańskiego w kierunku bardziej eklektycznym, wieloetnicznym, z urozmaiceniem religijnym. I my ewoluowaliśmy, przynajmniej częściowo, z tymi zmianami przyjmując zasadę tolerancji i integracji tych nowych kultur w poczet cywilizacyjnego rozwoju kraju naszego zamieszkania. Nie zawsze to było łatwe i nie wszędzie ta integracja była sukcesem, ale stała się podkładem nowego pojęcia, czyli być zarówno Europejczykiem, jak i obywatelem swojego kraju zamieszkania czy pochodzenia.

Wielu Polaków z Polski też, przy większej styczności ze światem zachodnim, ewoluowało w swoich poglądach. Szczególnie dotyczyło to mieszkańców wielkich metropolii. Lecz nie wszyscy Polacy byli od początku gotowi utożsamiać się z bardziej świeckim nastawieniem do społeczeństwa w Europie, a tym bardziej nie mogli się dostosować już do tej nowej Europy wieloetnicznej, gdzie kościόł chrześcijański przestawał być dominującym kryterium wychowania obywatelskiego i etycznego.

Papież Jan Paweł był poważnym katalizatorem bliższej przynależności Polski do Europy i nadawał Polsce szczególne znaczenie wewnątrz kościoła powszechnego. Lecz po jego odejściu niektórzy duchowni w Polsce zaczęli kwestionować swoją rolę w kościele powszechnym a uwypuklać raczej polskość tej instytucji. W tym byli jakby odbiciem coraz rosnącej tendencji wśród środowisk wiejskich i miasteczek prowincjonalnych, które czuły się nieswojo wobec nowych trendów europejskich. Peszyły ich rosnące wpływy bardziej powszechnych zainteresowań swojej młodzieży zajętej bardziej nowoczesną muzyką czy literaturą, czy grami komputerowymi ze świata anglosaskiego. Obce im były akcje w sprawie praw kobiet czy gejów, czy zmian klimatycznych.

W tej alienacji do wartości europejskich wyprodukowali własną orientację, opartą na ocenie świata wyłącznie przez pryzmat Polski i interpretując coraz częściej rolę swojego kraju i swojej kultury jako dobro które jest pod stałym zagrożeniem wynarodowienia i utraty wartości religijnych. Nagle wszystkiemu, co złe winni mieli być “inni”. Osoby te noszą w sobie ogromne poczucie krzywdy sięgającej znów głęboko we własną historię i obwiniającej obcych i Polaków “gorszego sortu” za własne braki sukcesów.

Tak jak tu w Wielkiej Brytanii mogliśmy śmiało przywdziać nasz patriotyzm bez kompleksów w szatach barwy biało-czerwonej, nieskrępowani całą tęczą innych barw otaczających nas sąsiadów, tak te nowe niespokojne elementy w Polsce przywdziewają strój w postaci kaftana bezpieczeństwa, bardziej czerwonego niż białego, który dusi i ogranicza ich człowieczeństwo i przymusza do nadmiaru jakiegoś napuszonego patriotyzmu w duchu bezmyślnego “Polen, Polen, uber Alles”.

I wtedy te dziwolągi w czarnych koszulach maszerują polskimi drogami pod Jasną Górę czy w Marszu Niepodległości wołając “My chcemy Boga”, a zarazem “Biała Siła! Biała Rasa!” “Czysta Krew, trzeźwy umysł”, “Europa będzie biała, albo bezludna”, a nawet “Sieg Heil”. A w toruńskim radiu księdza redemptorysty sączy się jad niechrześcijańskiej nienawiści wobec obcych i wobec “zdrajców-Polaków” pod płaszczem ewangelizacji.

Znów przypominają mi się słowa Papieża Jana Pawła wypowiedziane w ONZ: “Musimy wyjaśnić zasadnicze różnice pomiędzy niezdrową formą nacjonalizmu, który uczy pogardy dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest właściwą miłością własnego kraju. Prawdziwy patriotyzm nigdy nie stara się dążyć do dobrobytu własnego narodu kosztem innych".

Szacunek do kraju czy chęć robienia burdy? (Fot. Getty Images)

Słowa te przypominam sobie, gdy czytam w "Tygodniu Polskim" lamentacje Polish Youth Association (właściwa nazwa “Patriae Fidelis”) za to, że nie dopuszczono ich pod pomnik Lotników w Northolt. Hillingdon Council miał poważne co do nich obawy w związku z niemądrym użyciem petard pod pomnikiem w zeszłym roku.

Żal mi przede wszystkim tych “potomkόw polskich pilotόw” i Sybiraków, którzy niechybnie dołączyli się do tego pochodu. Ta niby niewinna organizacja młodzieżowa zachwyca się tradycją Narodowych Sił Zbrojnych (niestety nie najlepszym wzorem polskości czy polskiego patriotyzmu), a jej członkowie hołubią rzekomych bojownikόw o Polskę, którzy odgrywali rolę zbirów dla brytyjskiego gangstera.

Właściwie szkoda mi tej młodzieży również, bo mogliby odegrać bardziej pożyteczną rolę w tym kraju - w ramach polskiego harcerstwa czy pracy społecznej przy opiece nad starszymi. Nie rozumieją, że swoją obecnością i zachowaniem w obecnych swoich strukturach psują wizerunek i dobre imię Polski w tym kraju.

Bardziej mnie martwią organizacje młodzieżowe jak Stowarzyszenie Patriotyczne “Ogniwo”, które organizuje na Wyspach ćwiczenia wojskowe w porozumieniu z byłym instruktorem “Gromu”. Też żal mi ich, bo są to ludzie patriotyczni, przeważnie młodzi, którzy zachłystują się historią Polski, ale patrzą już wtedy na otaczającą ich rzeczywistość przez niekrytyczny pryzmat tych bohaterów narodowych, a szczególnie poszczególnych żołnierzy “wyklętych”, na których się wzorują, niezależnie od ich indywidualnych poczynań.

Żal mi też działaczy prawicowej grupy Polska Niepodległa, którzy nie mogą się nadziwić, że posłowie i władze brytyjskie przeszkadzają im w sprowadzeniu różnych mówców z Polski. Winią za to “komunistów” brytyjskich w Labour Party i “niepatriotycznych” polskich donosicieli. Nie rozumieją, że osoby które chcą tu sprowadzać, jak zajadły antysemita Jacek Międlar, czy cyniczny endecki publicysta Rafał Ziemkiewicz, kpiący w telewizji z pojęcia “żydowskie obozy śmierci” i nawołujący na walkę z Islamem, są zagrożeniem dla układu społecznego Wielkiej Brytanii.

Ci mówcy podżegają swoich słuchaczy do wykpiwania integracji mniejszości społecznych w tym kraju i starają się podważać strategiczną współpracę ze społeczeństwem muzułmańskim we wspólnej walce z terroryzmem. Są też bardziej niebezpieczne jawne polskie grupy rasistowskie, jak ci ostatnio skazani na więzienie za rozboje w Liverpoolu, czy te ugrupowania polskie, które szukają współpracy z neofaszystowskimi organizacjami brytyjskimi, bo ci rzeczywiście są wrogami Polski.

Dlatego mówię tym zapalonym patriotycznym entuzjastom w czarnych koszulach, aby - pozostając wiernym swoim zamiłowaniom historycznym - wyszli ze swojego getta, weszli w nurt życia politycznego w Wielkiej Brytanii i tam działali na korzyść zarówno Polski, tutejszych Polaków i również dla dobra kraju zamieszkania. Jak to się mówi w Anglii, “Get a life!”.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.19 / 10

Komentarze


  • Pawel
    15 marca, 12:05

    Niestety brak odpowiedniej edukacji i brak oddzielenia kościoła od państwa w Polsce przynosi efekt radykalizacji części społeczeństwa, a co za tym idzie widocznej marginalizacji naszego kraju na arenie międzynarodowej ze względu na wspieranie i przyzwolenie aktualnej władzy na działania rasistowskie i ksenofobiczne grup, które zawsze były marginalne w Polsce. Nie zanosi sie na szybka zmianę władz w Polsce, wiec pozostaje nam tylko głośno mówić o rzeczach, które są zle i nie chować głowy w piasek, bo machanie szabelką przez pseudo patriotów może i już czyni wielkie szkody naszej ojczyznie...

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 14.08.2018
GBP 4.823 złEUR 4.300 złUSD 3.777 złCHF 3.803 zł

Sport


Reklama