Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Dylemat Partii Pracy

Dylemat Partii Pracy
Nowy brytyjski premier wie, że nie posiada na razie większości w parlamencie aby przeprowadzić wyjście bez umowy, ale liczy na to że opozycja w parlamencie jest słaba i podzielona... (Fot. Getty Images)
Nowy premier Boris Johnson wszystko odmienił. Wąski elektorat, składający się tylko z 160 tys. członków rządzącej partii konserwatywnej, wyznaczył dla kraju nowego premiera, który wyraził gotowość dopełnienia Brexitu niezależnie od tego czy będzie nowa umowa z Unią czy nie.
Reklama

Zapowiedział nieuchronność ostatecznego terminu wyjścia na 31 października na zasadzie “to do or die” (“na życie czy na śmierć”). Ten złowieszczy cytat pochodził z wiersza Alfreda Tennysona o samobόjczej szarży lekkiej jazdy w czasie wojny krymskiej. Nowy premier powołał tzw. “gabinet wojenny” składający się zarόwno z fanatykόw wyjścia, jak i oportunistόw gotowych dla kariery poprzeć jego krucjatę o odzyskanie mitycznej “suwerenności” Zjednoczonego Krόlestwa. Taki ton graniczḁcy z histerią świadczy o rosnących emocjonalnych nastrojach w normalnie rozsądnym elektoracie brytyjskim podzielonym obecnie niemal na rόwno między fanatycznymi zwolennikami nieodwołalnego wyjścia za wszelką cenę a osobami wolącymi pozostać w Unii.

Johnson wie, że nie posiada na razie większości w parlamencie, aby przeprowadzić wyjście bez umowy, ale liczy na to, że opozycja w parlamencie jest słaba i podzielona, bo parlament zdecydowanej wspόlnej alternatywy nie mόgł wskrzesić. Johnson nawet jest gotόw w najgorszym wypadku parlament po prostu pominąć lub rozwiązać i zwołać nowe wybory. Mόgłby nawet zignorować wotum nieufności i zarządzić najpierw wyjście, a potem dopiero nowe wybory. Czuje potrzebę tego niebezpiecznego galopu do przepaści, aby odebrać głosy konserwatystόw i innych złożone nowej partii Brexit, ktόra w Wielkiej Brytanii wygrała wybory do parlamentu europejskiego.

To prawda, że sondaże wskazują rόwnież małą przewagę wyborcόw za pozostaniem w Unii, ale ani obawy oponentόw, ani protestujące głosy parlamentarnej opozycji, ani przestrogi wybitnych ekonomistόw i przedsiębiorcόw nie hamują obecnie tego rozpędzonego tarana nowego rządu, zapędzającego kraj do katastrofy.

Ta znikoma obecnie większość za pozostaniem ma trudności w urzeczywistnieniu swojej opozycji w wyborach parlamentarnych dlatego, że składa się z rόżnorodnych elementόw. W tej grupie tymczasowo znajdują się nie tylko osoby stanowczo za pozostaniem, ale rόwnież osoby, ktόre przyjmują wyniki referendum, ale chcą wyjść z Unii na podstawie jakiejś umowy - albo tej wynegocjowanej przez poprzedni rząd, albo w kształcie unii celnej (co popierał do niedawna Jeremy Corbyn). Są to zwolennicy “miękkiego Brexitu”.

Corbyn jest niepopularny i nie ma takiej charyzmy jak Johnson... (Fot. Getty Images)

Rόwnież w tej grupie znajdują sie konserwatyści, zwolennicy ostrej i bardziej umiarkowanej lewicy, libarałowie, zieloni, narodowcy szkoccy i walijscy. Te podziały utrudniają tworzenie wspόlnego frontu przeciw kampanii wyjścia nowego rządu, bo wchodzą w grę interesy partyjne. Taka wspόłpraca okazała się możliwa na przykład przy uzupełniających wyborach w okręgu Brecon and Radnorshire, gdzie wspόlny kandydat dla liberałόw, zielonych i walijskiej Plaid Cymru pokonał kandydata konserwatywnego, ale i tu zwycięstwo nastąpiło w wyniku podzielonych głosόw za ostrym Brexitem między partą konserwatywną a Brexit Party. Gdyby Johnson pogodził się z partią Brexit, taki numer nie powtόrzyłby się.

Jedyna partia, ktόra może poprawić koniunkturę za pozostaniem w Unii, jest Partia Pracy. Niestety, ostre wojny wewnętrzne w tej organizacji, trwające od momentu zdobycia przywόdztwa przez Jeremy'ego Corbyna w roku 2015, znacznie utrudniają wspόlny front. Są ostre podziały między bardziej skrajną lewicą reprezentowaną przez Corbyna i jego “stalinowski” sztab i popartą przez znaczną większość nowych członkόw partii a bardziej umiarkowaną grupą w klubie parlamentarnym. Trwa podstępna wojna w sprawie ujawnień chorego anty-semityzmu w ścisłym gronie fanatykόw wspartych przez ten sam szkodliwy sztab lidera.

Lecz najważniejszy podział istnieje między prounijnymi sympatykami Partii Pracy w metropoliach a anty-unijną postawą elektoratu Labour w okręgach wiejskich i małomiasteczkowych. Na 247 posłόw z partii Labour, ktόrzy pozostają w klubie parlamentarnym po odejściu 12 posłόw pro-unijnych, aż 72 reprezentują okręgi, gdzie przeszło 55% wyborcόw głosowało za wyjściem. Historycznie Corbyn nie był w ogόle zwolennikiem członkostwa Unii i jego pόźniejsze występy za pozostaniem, czytane monotonnie z kartki, nie były przekonywujące dla chwiejnego elektoratu.

Poza tym Corbyn jest niepopularny. W zeszłorocznych wyborach parlamentarnych zabłysnął niespodziewanie swoją pasją a nawet swoim poczuciem humoru, ale jego przeciwnikiem była wtedy oziębła i sztywna Theresa May. Wobec charyzmatycznego przeciwnika jak Boris Johnson, Corbyn wygląda na zmęczonego i nie wzbudza entuzjazmu wyborcόw. W ostatnich sondażach tylko 20% widziało w nim dobrego premiera na przyszłość, a 65% była przeciwna. Natomiast poparcie dla Johnsona wzrosło do 38%. Według Ipsos Mori, 55% twierdzi że Labour powinno pozbyć się Corbyna, ale jego sztabowcy i fanatyczni poplecznicy nie pozwolą na to.

Ale dylemat Partii Pracy, aby powstrzymać Johnsona, nie jest tylko dylematem samego Corbyna. Większość posłόw labourzystowskich entuzjastycznie popiera zdecydowaną kampanię za pozostaniem w Unii. Gotowi są dokonać to przede wszystkim przez wywołanie nowego referendum przy wspόłpracy z innymi partiami opozycji, a w tym z około 30 posłami konserwatywnymi. Ale będą posłowie z Partii Pracy, ktόrzy nie poprą takiego wniosku w parlamencie ze względu na nacisk własnych anty-unijnych wyborcόw.

W takim wypadku partia byłaby teoretycznie gotowa zwołać nowe wybory przez zgłoszenie wotum nieufności wobec rządu Johnsona. Same wybory byłyby już znacznie bardziej ryzykowne niż nowe referendum. Partia Pracy liczyłaby wόwczas na elektoralny pakt z liberałami w stu najbardziej marginalnych okręgach, mogłaby zaofiarować Partii Zielonej (mającej przeszło million wyborcόw, ale tylko jednego posła) miejsce w obecnym gabinecie cieni, a w wypadku szkockich nacjonalistόw gotowi byliby zaofiarować im ponowne prawo na najbliższe lata na przeprowadzenie referendum o niepodległość Szkocji. Głόwnym celem takiego paktu byłoby wspόlne przekroczenie mety odwołania Brexitu.

Ostatnio Johnson zadecydował o dofinansowaniu NHS, ale czy służbie zdrowia to pomoże w przypadku bezumownego Brexitu?... (Fot. Getty Images)

Ale trudno wyobrazić sobie, aby liberałowie zgodziliby się na taki pakt jak długo Corbyn jest liderem. Trudno byłoby też Corbyna do takiej strategii przekonać, bo nie chce dzielić się władzą z innymi partiami. Pod naciskiem swoich doradcόw parlamentarnych przeszedł tylko połowę drogi i zgodził się na poddanie jakiegokolwiek projektu wyjścia nowemu referendum. Poza tym taki projekt zraziłby tych siedemdziesięciu kilku posłόw i ich wyborcόw z pόłnocnej Anglii i Midlandόw, gdzie wyborcy popierali wyjście z Unii w czasie referendum.

Druga opcja to oprzeć następną kampanię wyborczą nie na odwołania Brexitu, ale na zasadzie ścisłej wspόlnej opozycji wobec Brexitu bez umowy lansowanej przez Johnsona. W ostatnim tygodniu chwiejny Corbyn przychylił się znowu do tej koncepcji, bo taka mogłaby w jego oczach zjednoczyć całą Partię Pracy. W ten sposόb Labour uszanowałoby wolę większości elektoratu z czasu referendum. Takie podejście popiera Corbyn i wielu posłόw jak Stephen Kinnock, Barry Gardiner czy Lisa Nandy, ktόrzy reprezentują okręgi głosujące za Brexitem.

Ale dla wielu niecierpliwych posłόw londyńskich, ktόrzy służą obecnie w gabinecie cieni, jak Sir Keir Starmer i Emily Thornberry, taka polityka zmusiłaby ich do rezygnacji z pełnienia ich funkcji, a jeszcze więcej ich kolegόw mogłoby w ogόle opuścić szeregi klubu parlamentarnego i dołączyć do swoich kolegόw niezależnych, ktόrzy opuścili Labour dwa miesiące temu. Zresztą wielu z nich jest już na tyle skłόconych z Corbynem, że grozi im partyjna deselekcja z mandatu poselskiego w przyszłych wyborach.

Podjęcie decyzji wobec takiego dylematu wymaga energicznego przywόdcy z podobną determinacją do Johnsona, do ktόrego posłowie, członkowie i związkowcy tworzący ruch pracy mieliby pełne zaufanie. A ten nowy przywódca, po podjęciu decyzji i przekonaniu do niej swojej partii, byłby w stanie przekonać rόwnież elektorat brytyjski, zarόwno pro-unijny jak i anty-unijny. Cel byłby jasny: nie może być Brexitu bez umowy. Nawet jeżeli Labour nie wygra przyszłych wyborόw, to wόwczas przegrałby je obecny rząd Johnsona, a nowa większość parlamentarna labourzystόw i innych partii mogłaby wreszcie uzupełnić negocjacje z Unią i poddać ewentualny wynik negocjacji nowemu referendum.

Obawiam się, że z obecnym liderem tego dylematu nie rozwiążą. Wόwczas efektywność Labour jako opozycji jeszcze bardziej osłabnie, międzypartyjnego paktu anty-bezumownego Brexitu nie będzie i premier Johnson mogłby dokonać wreszcie swόj katastrofalny Brexit.

 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.72 / 11

Komentarze


  • Smart
    7 sierpnia, 14:08

    Widzi widocznie potrzebę finansowania służby zdrowia , ) myśli o sobie

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 22.08.2019
GBP 4.778 złEUR 4.366 złUSD 3.934 złCHF 4.005 zł

Sport


Reklama