Menu

"The Times": Zasłabnięcie Eriksena przypomina, że piłkarze nie są nadludźmi

"The Times": Zasłabnięcie Eriksena przypomina, że piłkarze nie są nadludźmi
"UEFA musi szerzej spojrzeć na kwestie takie jak obciążenie organizmu zawodnika, zwłaszcza w roku bez odpowiedniego okresu przygotowawczego". (Fot. Getty Images)
Zasłabnięcie Christiana Eriksena podczas meczu piłkarskich mistrzostw Europy powinien skłonić władze UEFA do dokładniejszego przyjrzenia się kondycji zdrowotnej piłkarzy, bo zbyt często zapominamy, że są oni ludźmi z krwi i kości - pisze brytyjski 'The Times'.
Reklama
Reklama

"Piłka nożna jest wspaniała, to rozrywka i ucieczka, zwłaszcza w czasie pandemii, ale to tylko sport. Widok człowieka na boisku piłkarskim w tak poważnym niebezpieczeństwie, wymagającego reanimacji, słusznie skłaniający do niezliczonych modlitw, stawia rozrywkę, choć namiętnie śledzoną, we właściwej perspektywie" - pisze w komentarzu dziennikarz sportowy "The Times" Henry Winter.

Podkreślając, że nie można przecenić przytomności umysłu i szybkiej reakcji sędziego, Anthony'ego Taylora oraz działań pojętych przez personel medyczny na stadionie Parken, pisze on, że snucie teraz domysłów na temat tego, co spowodowało upadek Eriksena jest aroganckie, a tym bardziej przedwczesne. Tym niemniej, jak wskazuje, piłka nożna w całości powinna wziąć pod uwagę, zbadać i wyciągnąć wnioski z tej niepokojącej sytuacji.

"Ponieważ tak wielu graczy jest tak dobrze opłacanych i tak często postrzeganych jako nadludzie, można zapomnieć, że są oni z krwi i kości, podatni na fizyczne i emocjonalne perypetie, tak jak reszta z nas. Są ludźmi. Dlatego też, gdy UEFA będzie badać to, co się stało, musi szerzej spojrzeć na kwestie takie jak obciążenie organizmu zawodnika, zwłaszcza w roku bez odpowiedniego okresu przygotowawczego. Ostrzeżenie dr Evy Carneiro z zeszłego roku o potencjalnie długoterminowym, niewykrytym wpływie Covid na sportowców również wymaga refleksji" - przekonuje Winter.

Wskazuje on, że kwestią do przemyślenia jest także reakcja mediów i skupianie się kamer telewizyjnych na twarzy partnerki Eriksena. "Zostawcie ją w spokoju. Okażcie trochę szacunku. Moralizowanie przez media na temat innych mediów nigdy nie jest dobrym ani szczególnie zrównoważonym spojrzeniem, ale tutaj reżyserzy źle ocenili sytuację. Powaga tej historii była już wystarczająca, nie potrzebowała obrazów roztrzęsionej ukochanej osoby. W studiu BBC Gary Lineker poprowadził tę historię z należną godnością, empatią i autorytetem. Na marginesie, to pokazuje, jak ważne jest posiadanie doświadczonego komentatora przed mikrofonem, a nie świeżej osoby z minimalną wiedzą dziennikarską, ale za to z dużą liczbą followersów na Instagramie. Samo spojrzenie w oczy Linekera oddawało to, co czuł każdy widz" - pisze publicysta "The Timesa".

Jak wskazuje, każde życie jest cenne, ale dla tych, którzy kochają piłkę nożną, zasłabnięcie Eriksena stało się szczególnie niepokojące. "Euro 2020 miało być antidotum na rok Covidu, rok, w którym świat przestał się kręcić. Euro 2020 miało być momentem, w którym zabawa rozkręci się na nowo, w którym powróci normalność, w którym powrócą tak lubiane czynności, jak chodzenie na mecze. Eriksen reprezentuje radość z piłki nożnej, nie mówiąc już o skromności człowieka, dla którego w czasie gry w Tottenhamie normalne było, żeby jadąc do centrum Londynu ze swojego domu w Hampstead, skorzystać z metra" - podkreśla Winter.

Czytaj więcej:

Były lekarz Eriksena: "Nie miał żadnych problemów z sercem"

    Komentarze
    Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
    Bądź pierwszy! Podziel się opinią.
    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 23.07.2021
    GBP 5.3349 złEUR 4.5747 złUSD 3.8851 złCHF 4.2208 zł
    Reklama

    Sport


    Reklama
    Reklama