Zachwyćmy się na nowo Osiecką: Spektakl "Szalony Zielony Bez"

Co zainspirowało Was do stworzenia spektaklu opartego na twórczości Agnieszki Osieckiej?
Mateusz Mirek (reżyser): - Myślałem o tym od dłuższego czasu. W szkole teatralnej miałem koleżankę, która świetnie interpretowała piosenki Osieckiej. Pamiętam jej wykonanie piosenki "Pieniądze na bilet". Było świetne, pobudzało wyobraźnię. Po latach wróciłem do tego wspomnienia, zacząłem czytać wiersze Osieckiej i zaznaczałem te, które w jakiś sposób przyciągnęły moją uwagę. I tak powstała opowieść, a następnie spektakl muzyczny.
Michał Nowak (producent, Other Space Productions): - Osiecka to artystka, która pisała ponadczasowe teksty, czasem wzrusza, czasem bawi, a czasem zmusza do refleksji.
Jakie utwory wybraliście do spektaklu i dlaczego?
Elwira Rejnowicz (aktorka, wokalistka): - Różne, mamy klasyki, takie jak "Damą być", "Nie ma jak pompa", "Na zakręcie", ale są też mniej znane teksty oraz fragmenty dzienników Osieckiej i jej wywiadów.
Nie chodzi nam o jej dorobek autorski, ale o jej osobowość, przeżycia, rozterki i sposób patrzenia na świat. Jej twórczość jest wciąż aktualna. Śpiewając te piosenki czuję, że są mi bliskie. Osiecka pisała o miłości, wolności, ucieczce, poszukiwaniu drogi – to tematy uniwersalne.
Jakie wyzwania napotkaliście podczas pracy nad tym materiałem?
Mateusz Mirek: - Kluczowe było stworzenie narracji. Chcieliśmy opowiedzieć historię, która będzie bliska każdemu widzowi. Nasza bohaterka to nie tylko Osiecka, ale też każdy, kto kiedykolwiek ruszył w świat za marzeniami.
Jan Tabęcki (pianista, aranżer): - Dla mnie największym wyzwaniem było znalezienie spójnej formy muzycznej. Nie chcieliśmy po prostu odśpiewać piosenek Osieckiej. Chcieliśmy nadać im nowy wymiar, nowe aranżacje, połączyć je z tekstami mówionymi w sposób organiczny.
Jakie znaczenie ma muzyka w spektaklu?
Jan Tabęcki: - Muzyka jest sercem tej historii. Nie tylko piosenki, ale również warstwa dźwiękowa budująca nastroje. Staraliśmy się nadać piosenkom nowe brzmienie, zachowując przy tym ducha oryginału.
Czy spektakl jest przystępny dla publiczności nieznającej języka polskiego?
Susan Miles (producentka, Other Space Productions): - Tak! Wszystkie piosenki i dialogi mają angielskie napisy. Chcemy, by spektakl był zrozumiały dla każdego, bez bariery językowej. Osiecka przemówi do każdego, bez względu skąd pochodzą.
Jakie emocje chcielibyście wywołać u widzów?
Elwira Rejnowicz: - Chcemy, by widzowie dobrze się bawili. Spektakl to swoisty dialog z Osiecką – chcemy, by każdy wyszedł z sali z poczuciem, że spędził czas z kimś wyjątkowym i inspirującym.
Jak spektakl wpisuje się w misję Other Space Productions?
Michał Nowak: - Nasza grupa zajmuje się przybliżaniem wschodnioeuropejskiej kultury brytyjskiej publiczności. Polska kultura jest różnorodna, ma do zaoferowania znacznie więcej niż stereotypowe obrazy emigracji.
Jakie macie plany na przyszłość?
Mateusz Mirek: - Teraz nasza uwaga koncentruje się na premierze w POSKu 12 i 13 kwietnia. Później będziemy chcieli pokazać spektakl w innych miejscach w Wielkiej Brytanii i w Polsce.
Czego najbardziej oczekujecie po premierze?
Susan Miles: - Zadowolonej publiczności, która po spektaklu będzie nucić: "To był maj, pachniała Saska Kępa szalonym zielonym bzem!"...
Więcej na temat spektaklu oraz link do biletów można znaleźć w naszym dziale Wydarzenia.