Menu

Damian Wawrzyniak - promotor polskiej kuchni na Wyspach

Damian Wawrzyniak - promotor polskiej kuchni na Wyspach
Pracowity, utalentowany, a do tego skromny i sympatyczny - Damian Wawrzyniak to wschodząca polska gwiazda kulinarnego świata na Wyspach. (Fot. Richard Harris)
Chociaż - jak sam przyznaje - wzbraniał się "rękami i nogami" przed przyjazdem do Anglii, życie napisało inny scenariusz. Od 2004 roku pracuje i mieszka w Wielkiej Brytanii - i już dał się poznać jako nietuzinkowa postać kulinarnego świata.
Reklama

Kucharskie szlify zdobywał pracując we Francji, Danii, Irlandii i Niemczech, ale najwięcej nauczył się już na Wyspach. Okazuje się jednak, że wcale nie planował przyjeżdżać do Zjednoczonego Królestwa.

"Przyjechałem tu, bo dostałem telefon z hotelu w Great Yarmouth w Norfolk. Tamtejsza restauracja miała wysoki standard, a szefem kuchni był Stephen Duffield, który w 1989 roku został wyróżniony przyznawaną co roku przez Akademię Sztuk Kulinarnych nagrodą Award of Exellence. Ten człowiek nauczył mnie masę rzeczy” - przyznaje Damian Wawrzyniak.

Swoje początki w kraju Szekspira wspomina bardzo dobrze. Gdy rozmawiamy o obecnej – dość napiętej – atmosferze związanej z podejściem Brytyjczyków do imigrantów z Unii Europejskiej, twierdzi, że jego zdaniem to lekka przesada.

„Od 2004 roku nie spotkałem się z żadnym negatywnym podejściem do mnie, do mojej żony, dzieci czy znajomych. Gdy przyleciałem do Anglii, odebrano mnie z lotniska, miałem zapewnione zakwaterowanie i od razu zacząłem pracę. Ani jeden dzień nie byłem bezrobotny w tym kraju. Ludzie tutaj postrzegają nas, Polaków, dobrze. Nikt poważny nie powie, że komuś zabieramy pracę. Nie chcę się wypowiadać na temat polityki, ale media robią swoje...” - tłumaczy.

Do jednych z najbardziej spektakularnych osiągnięć naszego rodaka z pewnością należy prowadzenie restauracji w wiosce olimpijskiej podczas Letnich Igrzysk w Londynie w 2012 roku. Polski kucharz zaistniał jednak na dobre w świadomości brytyjskich odbiorców, gdy na Wielkanoc tego roku w jego domu odwiedziła go wraz z ekipą BBC słynna dziennikarka kulinarna Mary Berry. Nasz rodak pokazywał, jak te święta są obchodzone nad Wisłą. Widzów – i samą prowadzącą – zachwyciła w szczególności babka wielkanocna. Przepis na nią stał się hitem w całym kraju, a do Damiana Wawrzyniaka zaczęły dzwonić telefony. Postanowił to więc wykorzystać i jeszcze bardziej wypromować polskie specjały. Tak powstał pomysł na „Polish Feast” - wyjątkowej uczty z polskimi przysmakami, która odbyła się w czerwcu tego roku w Londynie. W realizację tego przedsięwzięcia włączył się znany brytyjski kucharz Jamie Oliver, który użyczył na ten cel swoją restaurację "The Fifteen", a zysk z wydarzenia został przekazany na cele charytatywne.

"To przedsięwzięcie postanowiłem zrealizować w czasie, gdy zaczęła się kampania, że Polacy są nielubiani w Anglii. Nie spodziewałem się, że impreza tak się rozkręc, chcieliśmy zrobić tylko reklamę polskiego jedzenia i była to impreza charytatywna. Nie planowaliśy takiej pompy. Tymczasem przyszedł tłum ludzi. To była prawdziwa katapulta"- wspomina teraz.

A co się dzieje teraz w życiu najbardziej znanego polskiego kucharza na Wyspach? Pełną parą ruszyły przygotowania do „Polish Tour”! Będzie to cykl imprez – kulinarnych przede wszystkim – pokazujących polską kulturę przez jedzenie. Ta wyjątkowa promocja Polski na Wyspach – pod patronatem Ambasady RP w Londynie - rozpocznie się w lutym i potrwa do maja.

Damian Wawrzyniak i Marry Berry w słynnym już wielkanocnym programie BBC. (Fot. BBC)

„Chcę pokazać kulturę, turystykę i to, co warto zobaczyć w Polsce poprzez naszą kuchnię. Odwiedzę miasta w całej Anglii. Podczas imprez będą rozdawane informatory o Polsce i przygotowywane będą dania charakterystyczne dla danego regionu Polski. Szkoda, że często uciekamy od tej regionalności, podczas gdy jest to naszym prawdziwym bogactwem - urodziłem się na Kujawach, moja babcia mówiła z takim akcentem, że się zawsze z tego śmiałem i dopiero teraz to doceniam. Więcej informacji o trasie znajduje się na mojej stronie www.chefconsultant.co.uk, a bilety można kupować także online” - informuje Damian Wawrzyniak.

To jednak nie wszystkie ambitne plany na 2017 rok polskiego szefa kuchni. Okazuje się, że latem przyszłego roku będzie otwierał restaurację w... Hong Kongu! "To jest tak, że mam tam klienta i otwieram dla niego restaurację. Będą tam 24 rodzaje różnych piw i do tego jedzenie, oczywiście będą też polskie akcenty. Na razie wszystko jest w fazie ustalania..." - tłumaczy skromnie.

Do "kompletu" ciekawych przedsięwzięć na przyszły rok dochodzi jeszcze książka. Jak informuje na swojej stronie internetowej, będzie nosiła tytuł "I am a Cook" (Jestem kucharzem).

"Zacząłem już pisać drugi rozdział. Historia zaczyna się w dniu, kiedy wybucha elektrownia w Czarnobylu... Miałem wtedy 6 lat. Od tego wydarzenia rozpoczynam wycieczkę przez moje życie po jedzeniu. Będę pisał o różnych potrawach, których się uczyłem gotując we Francji, Irlandi, Niemczech i Anglii, ale oczywiście duży nacisk będzie położony na polską gastronomię" - opowiada Damian Wawrzyniak.

Polskość traktuje bardzo poważnie. Zarówno tę w kuchni, jak i w dokumentach. Po 14 latach pracy i pobytu w UK on i jego rodzina mają jedynie polskie paszporty.

"Okazało się, że przez 17 lat mojego gotowania robiłem wszystko źle. Wstydziłem się zaprezentować polską gastronomię i pewnie 99% polskich kucharzy za granicą ma to samo. Takie polskie kompleksy. W momencie, kiedy wysłałem kiedyś przepis na chleb ze smalcem do amerykańskiego magazynu, dostaliśy okładkę i tak to się zaczęło. To wóczas właśnie BBC zaczęło do mnie dzwonić. Może to nie jest jeszcze moment, aby otworzyć tu polską sieć restauracji i odnosić nie wiadomo jakie sukcesy, ale na pewno nadejdzie taka chwila. Tymczasem trzeba stawiać na polskie akcenty, bo naprawdę jest duże zapotrzebowanie na polską gastronomię na świecie. Jest wielu Polaków, którzy pracują w Wielkiej Brytanii w świetnych restuaracjach, robią kariery - ale ciągle jest brak tej polskości. Jesteśmy ileś lat do tyłu za Hindusami, których gastronomia jest w tej chwili na górnej półce. Meksyk, kuchnia libańska i brazylijska - to są trendy kulinarne na przyszły rok. A gdzie kuchnia polska?" - ubolewa mój rozmówca. Dodaje też, że Anglicy kochają nasze ciasta i pierogi.

Polska kuchnia jest dosyć ciężka, a teraz przecież jest moda na zdrową żywność - dookoła nas widzimy produkty gluten free, sugar free. Czy promując polską kuchnię można to wszystko pogodzić? - pytam.

"Oczywiście, że można. Przecież pierogów czy bigosu itp. nie jada się codziennie. Chcę pokazać, że są to dania na specjalne okazje i powinny być też podawane w odpowiedniej kolejności, poczynając od lżejszych zup" - zauważa Damian Wawrzyniak.

Święta Bożego Narodzenia w jego domu będą również bardzo tradycyjne.

„Moja żona jest mistrzynią, jeśli chodzi o robienie barszczu czerwonego” - przyznaje z dumą. „Staramy się robić 10-12 dań, dzieci oczywiście pomagają. Przestrzegamy rodzimych zwyczajów, choć ciężko jest dostać tu dobrego karpia. Na stole znajdują się tylko i wyłącznie polskie potrawy. Dzieci muszą znać tradycję, w domu mówi się po polsku” - opowiada.

A jeśli jest mieszana, np. polsko-angielska rodzina? "Jak najbardziej można wówczas postawić indyka obok karpia. Mi tylko chodzi o to, aby ten karp całkiem nie zginął"... - podsumowuje.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.28 / 25

 
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.10.2019
GBP 4.971 złEUR 4.277 złUSD 3.831 złCHF 3.890 zł

Sport


Reklama