Menu

Seks pod dyktando Kościoła

Seks pod dyktando Kościoła
Seks w rodzinach królewskich był jednym z najistotniejszych elementów życia małżonków. (Fot. Getty Images)
W XV i XVI w. inaczej wyglądało życie seksualne sfer uprzywilejowanych, a inaczej plebsu. Wspólnym mianownikiem była potężna rola Kościoła, który chciał w tej dziedzinie sprawować niepodzielną kontrolę.

Nie zawsze efekt był taki, jaki by sobie życzył Kościół. Nielegalny seks uprawiała biedota w zaułkach Londynu, szlachta w swoich włościach i arystokracja na dworze...

Zguba mężczyzn

Kobieta kilka wieków wstecz realizowała się niemal wyłącznie jako żona i matka. Miała być posłuszna swojemu mężowi bez względu na wszystko; nie mogła sama podejmować decyzji ani posiadać własnego majątku. Jej zadaniem było przede wszystkim wydawanie na świat dzieci, najlepiej chłopców, którzy w przyszłości mogli przejąć rolę głowy rodziny i odziedziczyć majątek.

Kobiety postrzegano jako słabą płeć, niezdolną zapanować nad własną pożądliwością i podatną na działanie sił nieczystych. To przez kobietę szatan sprowadzał zgubę na mężczyzn i to kobieta winna była męskiej chuci. Aby zapobiec grzechowi, kobiece pragnienia należało kontrolować. Służyły temu zasady opracowane przez Kościół, który chciał ograniczyć akt seksualny do małżeństwa.

Jednocześnie nie brakowało duchownych, którzy łamali własne zasady. Jako przykłady niech posłużą domy rozpusty w londyńskiej dzielnicy Southwark, nad którymi jurysdykcję sprawowali arcybiskup Canterbury pospołu z biskupem Winchesteru, wieloletni związek kardynała Wolseya z krzepką Joan Lark, a także liczne pozamałżeńskie ciąże.

Ówczesne "poradniki życia seksualnego" tworzyli duchowni. (Fot. Getty Images)

Tylko pozycja misjonarska

Kontroli kobiecych słabości i męskich popędów służyły surowe zasady, regulujące pożycie małżeńskie. Ówczesne "poradniki życia seksualnego" tworzyli duchowni, sami zobowiązani do celibatu i głęboko podejrzliwi wobec seksualności, a w szczególności wobec seksualności kobiet. Surowi teologowie uważali, że nadmierna aktywność seksualna w małżeństwie może być grzeszna. Jednocześnie grzechem nazywano całkowitą abstynencję małżonków, którzy mieli obowiązek płodzić dzieci.

Uważano przy tym, że do poczęcia dziecka konieczny jest kobiecy orgazm, a kobieta nie powinna być stroną aktywną. W poczęciu męskiego potomka pomagała rzekomo pozycja misjonarska, jedyna usankcjonowana przez Kościół, który nie dopuszczał eksperymentów w sypialni. Ludzie mniej bogobojni i obdarzeni większą wyobraźnią erotyczną ryzykowali, że zostaną posądzeni o konszachty z diabłem.

Kościół zabraniał stosunków seksualnych przez niemal połowę dni w roku. Małżonkowie nie mogli uprawiać seksu w dni świąteczne i postne: w niedziele, w okresie adwentu, w czasie Wielkiego Postu, w tygodniu wielkanocnym, a także w środy, piątki i trzy dni przed przyjęciem komunii. Kobiety musiały również zachować wstrzemięźliwość podczas menstruacji, ciąży, w okresie czterdziestu dni po porodzie. Niektórzy teologowie nakazywali dłuższą wstrzemięźliwość po urodzeniu dziewczynki niż chłopca lub gdy karmiły piersią.

Małgorzata Beaufort przed ukończeniem 13. roku życia urodziła przyszłego króla Henryka VII. (Fot. Getty Images)

Trzynastolatka rodzi króla

Seks w rodzinach królewskich był jednym z najistotniejszych elementów życia małżonków, gdyż prowadził do płodzenia potomków koniecznych do przedłużenie dynastii. Czasami stanowił przypieczętowanie sojuszów międzynarodowych.

W epoce Tudorów w klasach wyższych minimalny wiek dziewcząt stających na ślubnym kobiercu wynosił dwanaście lat, a chłopców - o dwa lata więcej. Z rozpoczęciem życia seksualnego czekano, aż żona skończy co najmniej czternaście lat.

Jeśli małżonkowie okazywali się zbyt młodzi, noc poślubna nie kończyła się aktem seksualnym, tylko symbolicznymi pokładzinami. Nie wszyscy mężczyźni mieli tyle cierpliwości, by czekać, aż żona osiągnie odpowiedni wiek. Tak było w przypadku dwudziestoczteroletniego Edmunda Tudora - jego żona, Małgorzata Beaufort, przed ukończeniem trzynastego roku życia urodziła przyszłego króla Henryka VII.

Żonaci mężczyźni z tzw. sfer wyższych mogli wziąć sobie kochankę i uprawiać seks zarówno dla prokreacji, jak i dla przyjemności. Życie seksualne najsławniejszego z Tudorów Henryka VIII i historia jego skoków w bok od dawna stanowią temat licznych opracowań. W powszechnej świadomości utrwalił się obraz mężczyzny o wielkim apetycie na kobiece wdzięki, który najczęściej zdradzał swoje żony, kiedy oczekiwały dziecka. Kościół często przymykał oko na poczynania Henryka VIII czy innych mężczyzn z wysoko postawionych rodów.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4 / 20

Komentarze
  • Kaligula
    22 kwietnia, 18:48

    Przecież katolicka pozycja, to od tyłu... Bo bliżej krzyża

  • Lucifer
    23 kwietnia, 09:18

    Kościół odpowiedzialny jest za wiele ludzkich nieszczęść i tragedii. Nie pojęte jest jak przy obecnej wiedzy dalej można wierzyć w ciążę z duchem świętym i słuchać zboczenców kryjący swoje dewiacje pod sutannami.

  • Polak
    23 kwietnia, 14:33

    Do: kaligula i lucifera.. Żal mi was.

  • Stach
    23 kwietnia, 15:17

    A dzisiaj? Ksieza rzymsko katoliccy, homoseksualnie to dla przyjemnosci czy dla prokreacji???

Dodaj komentarz

Waluty


Kurs NBP z dnia 25.05.2020
GBP 5.046 złEUR 4.511 złUSD 4.143 złCHF 4.260 zł

Sport