Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Małe ojczyzny: Mój Croydonek

Małe ojczyzny: Mój Croydonek
Croydon z lotu ptaka. (Fot. Getty Images)
Jedna z najważniejszych komercyjnych dzielnic poza centralnym Londynem. W średniowieczu tak zwany "market town" i centrum produkcji węgla drzewnego, farbowania skór i warzenia piwa. Znacznie później Croydon i jego okolice stały się modnym kurortem.
Reklama

The Royal Beulah Spa and Gardens gromadziły wytworną socjetę, która zjeżdżała tu „do wód”. Coś jak do naszego Ciechocinka! Kurort został zamknięty w 1856 roku, kiedy na Sydenham Hill postawiono słynny Crystal Palace (jak wiemy spłonął całkowicie w 1936 roku). Tutaj też w 1803 roku The Surrey Iron Railway otworzyła trasę z Croydon do Wandsworth i była to pierwsza publiczna kolej na świecie!

Pasażerowie czekają na wejście do samolotu startującego z lotniska w Croydon. (Fot. Getty Images)

W XX wieku Croydon stało się ważnym regionem przemysłowym produkującym samochody, z zakładami metalowymi i słynnym lotniskiem Croydon Airport. W miarę upływu czasu przemysł zamieniono w handel i umieszczono tu setki biur (włącznie ze znanym przybywającym tu Rodakom, Lunar House, gdzie się godzinami sterczało po wizy).

Sama nazwa „Croydon” według filologicznej teorii pochodzi od Anglo – Saskiego słowa „croh”, czyli krokus, sugerując, że było tu centrum kultywowania krokusów do produkcji szafranu! Sprytni Rzymianie w moim Croydonku sadzili te piękne kwiaty, aby potem sprzedawać je na rynkach w Londynie jako lekarstwo, głównie do leczenia chorób oczu. Jest to jedna z wielu teorii pochodzenia samej nazwy miasta, ale mnie się właśnie ta najbardziej podoba. Rzeczywiście, do dzisiaj spacery wiosną po okolicznych parkach to radość dla oczu! Aż się niebieszczy od tych „rzymskich” krokusów. Pięknie!

Stary Croydon wyziera jeszcze tu i ówdzie z pomiędzy wyrastających wszędzie jak grzyby po deszczu, wieżowców. Coraz to wyższych! Na szczęście rynek założony tu w 1276 roku, niziutki i stareńki, jak był tak i jest. Jeszcze do niedawna wrzask był na nim i jazgot niemożebny. Wedle angielskiej (pewnie też średniowiecznej) tradycji sprzedawcy krzykiem i „cockney’em” zachęcali kupujących: „Two for a pound! Two for a pound!” – do kupowania melonów, marchewki, buraków, ryb i wszelakiego „dobra”. Uciekałam od tych wrzasków, gdzie pieprz rośnie, najczęściej do okolicznego Sainsbury’ego (błoga cisza!).

Croydon Town Hall. (Fot. Wikipedia)

Ostatnio na rynku jest jakaś inna dynamika! Stragany przejęli Syryjczycy, Chińczycy, Francuzi, a nawet… Polacy! I nie wrzeszczą. Zrobiło się spokojniej i – co muszę też powiedzieć – jakby „uczciwiej” (po powrocie do domu w papierowych torbach mniej „zgnilców” do natychmiastowego wyrzucenia).

Stary Croydon stale cieszy oczy swoimi historycznymi kościołami, biskupim pałacem, wieloma zabytkowymi budynkami klasy I i II, jak chociażby mój ulubiony „Whitgift Hospital” w samym sercu handlowego deptaka. Założony został przez królową Elżbietę I. Kamień węgielny położono w 1596 roku, a budynek stoi do dziś. Obecnie panująca nam Elżbieta II odwiedziła ten wspaniale zachowany kompleks w 1983 roku i podziwiała jego staranną renowację.

Historia Croydonu jest ciekawa i z lotniczego punktu widzenia. To tutaj, jak już wspomniałam, Londyn miał swoje główne lotnisko, które obsługiwało loty aż do wybuchu II wojny światowej. Wtedy zamknięto je dla cywilnej awiacji, ale lotnisko odegrało kluczową rolę w czasie Walki o Wielką Brytanię. Dywizjon 92 stąd wysyłał swoje Supermarine Spitfires już we wczesnym stadium wojny. Warto pamiętać, że 15 sierpnia 1940 roku atak na lotnisko w Croydon był pierwszym wielkim nalotem na Londyn i okolice. Niedalekie fabryki – jedna produkująca elektryczne komponenty, druga… piękne damskie perfumy Bourjois – zostały zmiecione z powierzchni ziemi. O lotnisku w Croydon pisali między innymi Agatha Christie „Death in the Clouds” – 1935 i Winston Churchill „Thoughts and Adventures” – 1932 (ach, kiedy to wszystko przeczytać?!).

Po Croydon jeżdżą tramwaje. (Fot. Getty Images)

Centrum miasta było w czasie wojny zdewastowane, spadły tu bomby V-1 i rakiety V-2 i przez wiele lat miasto pokazywało swoje rany. Lotnisko, coraz mniej używane (Heathrow przejęło większość lotów) wreszcie zamknięto w 1959 roku. Teraz w stylowym budynku hali przylotów mieści się interesujące Croydon Airport Visitors Centre, które miłośnikom lotnictwa i historii polecam (zwiedzać można w każdą pierwszą niedzielę miesiąca).

Dzisiejszy Croydon zmienia się w niebywałym tempie. Rośnie głównie w górę! Tuż przy stacji wystrzeliły gigantyczne konstrukcje, już nazwane przez mieszkańców miasta „Twin Towers” (oj, niedobre skojarzenia!). Będą tu mieszkania, galerie sztuki i kawiarnie. Na 44 piętrach! Wokół Croydon College powstaje dwa tysiące nowych mieszkań, to samo w miejscu Taberner House, Ruskin Square, Addiscombe. W sumie w planach jest dziesięć tysięcy nowych domów, dostępnych cenowo mieszkań i luksusowych apartamentów. Te inwestycje wygenerują – bagatela! – 23 500 miejsc pracy. A wszystko to do sfinalizowania w 2036 roku. Te zmiany dzieją się na moich oczach. Wysiadam z tramwaju we wtorek, a tu znów wyrosło coś, czego nie było w poniedziałek!

To miasto ma ogromną energię. I jest tu jeszcze coś, co każe mi się uśmiechać i porównywać z moją rodzinną Łodzią. A są to… murale! 

 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.78 / 22

Komentarze


  • Cr2
    13 maja, 09:03

    Super troche sie dowiedzialem o mym nowym miasteczku

  • Piotr
    13 maja, 15:01

    Twin Towers dlaczego nie dobre skojarzenia właśnie bardzo dobre bo pomysł z dwiema wieżami w Warszawie był świetny widziałem projekt rozbudowy wałów wiślanych. Niestety warszowiaki wybrali śpiocha trzaskowskiego i nic z tego!!!!!

  • Lucas B
    16 maja, 13:50

    Tekst niepełny, brak info o tramlinku, brak info o renowacji Whitgift i historii z tym związanej (tylko napomknięto o tym), brak info o imigration/refugee centre, brak wzmianki o podziale na 2 centra East/West i zwiazanymi z tym konsekwencjami. Brak informacji demograficznych aktualnych, brak info ze mieszka tu ogromna liczba Polakow, brak wzmianki o Boxparku i street food. Brak info o Croydon Markecie ktory jest 3 razy w roku (nie chodzi o rynek warzywny), Brak wzmianki o terenach zielonych jak historia Wandle Parku i innych. No troche brakuje, ale gdyby tekst uzupełnić, byłby super.

  • Marianek
    16 maja, 15:02

    Croydon?sprawdźcie sobie statystki kradzieży,użycia noży i patologii..to jest bardzo słaba dzielnica.nie mówię że nie ma normalnych osób ale większość jest straszna.ja tam mieszkać bym za darmo nie chciał..

  • Lucas B
    16 maja, 17:35

    Najpierw odniosę się komentarza Mariana.
    Londyn generalnie jest mało bezpieczny, natomiast ja akurat mieszkam od prawie 4 lat w Croydon, w dodatku jakieś 700m od stacji West Croydon. Nie różni się to niczym od mieszkania w Bromley, Wimbledon czy Tooting. Nie jest tak cicho i spokojnie jak np na Bexleyheath, ale w koncu to centrum dużego miasta. Są też zalety. Wszystko blisko, mamy tramlink (tramwaje), czyli coś czego w UK na próżno szukać. Popatrz na listę zabójstw z użyciem noża w ostatnich 2 latach w Londynie, było ich mnóstwo. Ile z nich zdarzyło się w Croydon? 2?
    Wolę Croydon niż Peckham albo Brixton. Nawet Woolwich jest gorsze niż Croydon, o Tooting nie wspominając.
    Tak więc nie zgadzam się zupałnie że jest to "słaba dzielnica", ja jakoś chodzę sam w nocy po mieście, i nigdy nie miałem żadnego problemu, nie boję się o życie ani o zdrowie. Tak więc nie siej człowieku propagandy bo jestem pewien że nigdy tu nie mieszkałeś, a pewnie nawet nigdy tutaj nie byłeś , prawda? :)

  • Lucas B
    16 maja, 17:41

    A do do meritum czyli artykułu Pani Ewy Kwaśniewskiej. Mogę skrobnąć kilka stron tekstu uzupełniającego w wolnym czasie, dodam tak brakujące informacje o Croydon.
    Ostatnia sprawa, ale nie najmniej ważna, właściwie miałem o tym pisać na początku poprzedniego komentarza.
    Chodzi o słowo "Croydonek". Przepraszam, to moje skromne osobiste zdanie, ale to niegodne.
    Croydon to stare, dumne miasto o którym wspominano w księgach już w roku 1086.
    Miasto które wiele widziało, przeszło, wycierpiało. Dumne miasto i dumni mieszkańcy.
    Nazywanie go "Croydonkiem" kojarz mi się z "Brajankiem", po prostu budzi niesmak.
    Croydon to brzmi dumnie. Ja jestem dumny z tego miasta i dumny z bycia mieszkańcem Croydon.

  • Mirek
    17 maja, 13:42

    Najgorszy syf jaki moze byc w Londynie !
    Mieszkam tu (niestety) i cos wiem.
    Niestety nie moge wiecej nic napisac bo mnie o rasizm oskarza ale kazdy Polak wie o co chodzi.

  • Do lucas
    20 maja, 15:47

    Haha ale podałeś dzielnice do porownania:D widzę że same"konkretne"dzielnice wymieniasz.przykre że tylko z takimi miałeś do czynienia.ten sam śmietnik.polecam wyprowadzić z tych trochę "tanszych"dzielnic.ale wiadomo że jak Ci to odpowiada to będziesz chwalił.wimbledon to samo co croydon:)))chyba za dużo pifka wypiłaś przed pisaniem.zamieszkaj tam i zobaczysz.tyle tylko Ci powiem

  • Czytelniczka
    11 czerwca, 15:53

    Lucas B, czy znasz pojęcie takiego słowa jak felieton? Jeśli nie, to tu wklejam definicję: Felieton (fr. feuilleton - zeszycik, odcinek powieści) - specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Powodzenia z pisaniem!

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 16.07.2019
GBP 4.721 złEUR 4.258 złUSD 3.787 złCHF 3.848 zł

Sport


Reklama