Menu

"Heathrow Fat Injection". Czy życie w UK rzeczywiście tuczy?

Jak głosi fama, każda kobieta, która ląduje na londyńskim lotnisku, dostaje od obsługi zastrzyk powodujący obrastanie tłuszczem.... (Fot. Getty Images)
Tajemnicza "choroba", która dotyka 90 proc. kobiet przyjeżdżających z innych krajów do Wielkiej Brytanii z zamiarem osiedlenia się tu na dłużej, doczekała się już swojej nazwy. To tzw. Heathrow Fat Injection Syndrom.
Reklama

Pojęcie to nie występuje jeszcze co prawda w słowniku medycznym, ale powszechnie operuje się nim na Wyspach. Jak głosi fama, każda kobieta, która ląduje na londyńskim lotnisku, dostaje od obsługi zastrzyk powodujący obrastanie tłuszczem. Jeśli po kilku latach zdecyduje się na podróż w drugą stronę, opuści kraj statystycznie o co najmniej 5 kilogramów cięższa.

Nazwa Heathrow Fat Injection po raz pierwszy została wymyślona przez przylatujących do Londynu Australijczyków i na dobre zadomowiła się w słowniku brytyjskiej popkultury. 

Czy zatem tylko Londyn jest niezdrowym miejscem do życia? A może odnosi się to do całej Wielkiej Brytanii? Czy samo mieszkanie w UK sprawia, że jesteś gruby/a? Statystyki europejskie wydają się sugerować, że tak.

Brytyjczycy zaczynają przejmować wizerunek zarezerwowany niegdyś dla Amerykanów. (Fot. Getty Images)

Wielka Brytania przoduje pod względem poziomu otyłości

Wielka Brytania jest liderem, jeśli chodzi o cukrzycę i choroby serca wywołane otyłością. Brytyjczycy zaczynają przejmować wizerunek zarezerwowany niegdyś dla Amerykanów i stają się znani z tego, że mają najgrubszą populację w Europie Zachodniej. Lekarze postrzegają epidemię otyłości jako największy kryzys zdrowia publicznego, przed którym stoi Wielka Brytania.

Chociaż otyłość jest problemem ogólnoświatowym, wiele krajów europejskich już dawno zintensyfikowało wysiłki, aby przeciwdziałać temu trendowi. Wprowadzono podatki na żywność o wysokiej zawartości tłuszczu i cukru, a kilka krajów - w tym Dania, Francja, Finlandia i Węgry - już uchwaliło przepisy, które mają pomóc społeczeństwu zmienić nawyki żywieniowe.

Brytyjscy politycy, owszem, podnoszą temat otyłości (w 2018 wprowadzono podatek od cukru; jest też plan zakazania reklam fast foodów, a nawet pomysł płacenia otyłym za chudnięcie). Problem w tym, że na odwrócenie niedobrych trendów trzeba co najmniej 30 lat przemyślanej polityki i działań. 

Co jest nie tak z brytyjską dietą?

Wielka Brytania jest zasadniczo krajem o chłodnym klimacie i tradycyjna dieta zawsze odzwierciedlała ten fakt: wysokokaloryczne sosy podawane do pieczonego mięsa, ryby z frytkami, full English breakfast, no i ciężkie, niestrawne puddingi, zazwyczaj przyrządzane na wołowym tłuszczu. Ale niewiele osób już je w ten sposób...

Jednak wystarczy przejść się główną ulicą w dowolnym mieście w Wielkiej Brytanii, a zobaczymy nieustannie buzujący tygiel kuchni z całego świata. Brytyjczycy przyjęli kulturę fast foodów jak żadna inna nacja. "Szybka żywność" i egzotyczne doznania kulinarne są częścią tkanki społeczeństwa i, zwłaszcza w Londynie, zawsze jest coś dobrego do jedzenia.

Brytyjskie ulice to nieustannie buzujący tygiel kuchni z całego świata. (Fot. Getty Images)

Stołowanie się na mieście jest tanie

Jedzenie na wynos może być pyszne, ale tuczy. Przeciętny kebab to 1 000 kalorii; chińskie i indyjskie jedzenie jest niemal tak samo kaloryczne i tłuste. 

O dziwo, tradycyjna chińska i indyjska dieta jest ogólnie niskokaloryczna, a Chińczycy są stawiani jako wzór zdrowego odżywiania. Jednak brytyjska wersja ich narodowej kuchni nie jest już tak prozdrowotna. Mała porcja słodko-kwaśnej wieprzowiny w cieście zawiera około 600 kalorii i 24 g tłuszczu. Słodko-kwaśny kurczak, smażony ryż z jajkiem i warzywne sajgonki są jeszcze gorsze, bo mają aż 1 436 kalorii i 60 g tłuszczu.

Indyjskie dania na wynos z kurczakiem Tikka Masala, ryżem pilau i chlebem naan to około 1 338 kalorii i 55 g tłuszczu, co stanowi około 2/3 kalorii i 80 proc. tłuszczu, które przeciętna kobieta powinna spożywać w ciągu całego dnia.

Nie zapominajmy o dużej liczbie pubów i restauracji z naciskiem na ogromne porcje w przystępnej cenie. Dane pokazują, że we Francji i innych krajach europejskich wielkości porcji są na ogół mniejsze. Big Mac we Francji zawiera 480 kalorii, w Wielkiej Brytanii - 550.

Jeśli nie chcesz jeść poza domem, istnieje wiele przetworzonych dań gotowych, które zaspokoją wszystkie budżety i gusta. Problem polega na tym, że przetworzona żywność jest na ogół znacznie bardziej tucząca niż wersja gotowana w domu.

Londyn - szybkie życie, szybkie jedzenie

Londyn przyciąga głównie młodych ludzi, którzy nie są przyzwyczajeni do ślęczenia w kuchni. Żyją szybko, często bez zobowiązań, a na mieście zawsze jest coś do jedzenia i picia.

Wiele osób, które przyjeżdżają do brytyjskiej stolicy, pochodzi z dużo mniejszych miast; z krajów, gdzie jest lepsza pogoda i kultura spędzania czasu na świeżym powietrzu.

Australijczycy też mogą cieszyć się jedzeniem, winem i piwem, ale u siebie prowadzą bardziej aktywny tryb życia. Niestety, pływanie, surfowanie lub po prostu piesze wędrówki nie są tak łatwe w sercu aglomeracji. Dlatego w Londynie wielu przybyszów z zagranicy drastycznie ogranicza aktywność fizyczną, co odbija się na ich talii.

Po przyjeździe do Londynu wcale nie musisz przeobrażać się w imprezowe zwierzę, ale wiele osób właśnie to robi. (Fot. Getty Images)

Czy chodzi o alkohol?

Po przyjeździe do Londynu wcale nie musisz przeobrażać się w imprezowe zwierzę, ale wiele osób właśnie to robi i uderza do niezliczonych pubów oraz klubów. I nie chodzi tylko o przyjezdnych. 

Większość brytyjskiego życia towarzyskiego obraca się wokół alkoholu. Niezależnie od tego, czy odbywa się to w gustowny sposób, z kilkoma kieliszkami dobrego wina do obiadu, czy szaloną nocną imprezą z kolegami z pracy, społecznie akceptowalne jest upijanie się. Co więcej, w wielu grupach społecznych może czasami wydawać się wręcz obowiązkowe.

A alkohol tuczy. Białe wino zawiera 750 kalorii, czerwone i różowe to około 550 kalorii na butelkę. Kufel Stelli ma 256 kalorii, Guinnessa - 215, a drink WKD - 280.

Chociaż Wielka Brytania przoduje w europejskich statystykach dotyczących otyłości, nie oznacza to, że mieszkając tu będziesz gruby. Wystarczy się trochę kontrolować. Kiedy skończysz z imprezowym stylem życia, zaczniesz przygotowywać posiłki i nie będziesz polegać wyłącznie na lokalnych daniach na wynos, twoja waga również się zmniejszy.

Wielu Australijczyków przyznaje, że ​​po powrocie do ojczyzny ich waga wróciła do normy. W domu nie mają tych samych pokus i impulsów, które w Londynie są na porządku dziennym.

Zastrzyk tłuszczu na Heathrow to częściowo nasza wina!

To, że na każdym rogu są dania na wynos, nie oznacza, że ​​musisz je jeść. To, że lubisz przesadzać z alkoholem, nie oznacza, że ​​jest to czyjaś wina. W Londynie jest mnóstwo sklepów, wszelkiego rodzaju targów warzywnych i można dobrze, tanio i zdrowo zjeść.

Istnieje również wiele ośrodków sportowych i siłowni, a Wielka Brytania ma niesamowite krajobrazy, fantastyczne zabytki i miejsca do wędrówek oraz wycieczek na świeżym powietrzu. 

Dlatego nie ma sensu siedzieć i narzekać na dodatkowe kilogramy i obwiniać za wszystko londyński styl życia. Niekoniecznie musi to być wina kogokolwiek poza twoją własną. Tak, w Londynie łatwo przytyć, ale nie jest to obowiązkowe.

Źrodła: 

  • "Does Living in the UK Make You Fat: The Heathrow Injection?", Rachel Butler - dietpillswatchdog.com;
  • "Fast food nation: UK consumes more than 100 million takeaways and ready meals a week", Paul Gallagher - inews.co.uk;
  • "Britain’s obesity crisis: how did we get so big?", Isabel Thompson - thetimes.co.uk;
  • "W Wielkiej Brytanii nawet powietrze tuczy", Magdalena Gingal - wysokieobcasy.pl.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.43 / 14

Komentarze
  • Olo
    30 lipca, 15:02

    Jest jakaś rada dla wielorybów na benefitach Bo całodzienne przeglądanie fejsa nie wystarcza do schudnięcia

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.09.2021
GBP 5.3827 złEUR 4.6154 złUSD 3.9337 złCHF 4.2489 zł
Reklama

Sport


Reklama
Reklama