Menu

Gringo w Paragwaju

Gringo w Paragwaju
Paragwaj to niespełna 7-milionowe państwo w Ameryce Południowej. (Fot. Getty Images)
Młodość, zero zobowiązań, chęć przygody, dzikość i przede wszystkim wolność - to kierowało mną przy podjęciu decyzji o przejechaniu Paragwaju stopem.
Reklama

Paragwaj to najmniejsze państwo śródlądowe położone w Ameryce Południowej, gdzie społeczeństwo posługuje się w dwóch językach - hiszpańskim oraz guarani. To kraj o największej produkcji i eksporcie energii wodnej na świecie!

Choć panuje tam klimat subtropikalny, brak pasów górskich, które zapewniają naturalną barierę, jest to kraj bardzo wietrzny - prędkość wiatru sięga tam nawet 161km/h!

Stolica Paragwaju - Asuncion, często nazywana matką miast, jest największym miastem oraz głównym ośrodkiem gospodarczym kraju.

Pałac Prezydencki w stolicy kraju - Asuncion. (Fot. Getty Images)

Do Paragwaju dostałam się od brazylijskiej strony, z miasta Foz do Igazu. Co ciekawe, granicę do miasta Ciudad del Este w Paragwaju można śmiało przejść piechotą. Nikt o paszport nie poprosi.

Oczywiście, jeżeli kolekcjonuje się pieczątki w paszporcie, to można podejść do okienka po pieczątkę i 90-dniową wizę. Jeżeli nie, to przechodzimy przez most i “Bienvenido a Paraguay”! (Witamy w Paragwaju).

Dla tych którzy nie wiedzą, Foz do Iguacu słynie z najrozleglejszych wodospadów na świecie. To małe, bardzo turystyczne i spokojne brazylijskie miasteczko, leżące 10 minut drogi z Ciudad del Este, w którym przenosiłam się do zupełnie innego świata. Świata, gdzie nie da się przejść, bo jest bardzo tłoczno. Każdy chce coś sprzedać, czy to skarpetki, cukierki, książki, kamery. W Ciudad del Este jest wszystko czego dusza zapragnie. Nie udało mi się wtopić w tłum i od razu nazwano mnie "gringo", co oznacza po prostu biały człowiek, INNY. Jak nie nazywali mnie tak, to "Americanos".

- De donde eres?(skąd jesteś?) - pytali co chwilę mieszkańcy.

- De POLONIA! - odpowiadałam i szłam, by przedostać się do najbliższej autostrady (jak się później okazało, autostrady jako takiej nie było).

Ludzie ciągle proponowali mi zakupy, a gdy mówiłam, że nie jestem zainteresowana, odpowiadali:

- Americanos, macie pieniądze, sprzedam za pół ceny: czapki i chusty, bo zimno. Zadawali pytania i oferowali pomoc w każdym zakresie.

Most Przyjaźni w Ciudad del Este. (Fot. Getty Images)

Herbata, która łączy
Paragwaj nie jest popularnym krajem turystycznym. Turyści odwiedzają Paragwaj często tylko przejazdem. Głównym powodem może być fakt, że faktycznie nie ma tam dobrych połączeń jeżeli chodzi o infrastrukturę drogową, są tylko dwie niewielkie linie kolejowe, a drogi wyglądają tak jakby ten kraj dopiero co został odkryty…

Panuje tam subtropikalny klimat, więc śmiało można odwiedzić ten kraj przez cały rok. Żeby bliżej poznać kulturę, warto spróbować paragwajskiej kuchni. Zbliżona jest ona trochę do kuchni hiszpańskiej. Bazuje głównie na wołowinie i soi z dodatkiem świeżych warzyw, pieczonych czy gotowanych na parze. Z racji tego, że w rozpowszechniona jest tam hodowla bydła, paragwajska wołowina przez wielu smakoszy uważana jest za najlepszą na świecie!

Dla Paragwajczyków bardzo cenne jest wspólne jedzenie posiłków, długo zajmuje im przygotowanie potraw, a jeszcze dłużej ich konsumpcja! Popularny jest tutaj asado, czyli wspólne spędzanie czasu przy barbecue, przy którym oczywiście znajduje się dużo wołowiny. Miałam okazję do wspólnego biesiadowania z mieszkańcami Paragwaju przy asado. Trwało to ponad 6 godzin, nie tylko znajdowała się tam wołowina, czy milanesa - sznycel wołowy panierowany z maniokiem - typowe paragwajskie danie, ale również bori-bori, czyli zupa z kurczaka podawana z kluskami kukurydzianymi!

Potrawy je się powoli. A posiłki nabiera się samemu z dużych misek.

Tradycyjna paragwajska zupa rybna i frytki z tapioki. (Fot. Getty Images)

Ameryka Południowa słynie z miłośników yerby mate. Nie zabrakło jej również w Paragwaju, tutaj nazywana jest terere. Podawaliśmy sobie terere, czyli yerbe matę przy stole. Yerbe pije się głównie po to, by pokazać miłość i szacunek do drugiego człowieka. Albo jak to określają Paragwajczycy -"równość”. Każdy pije z tego samego kubka, zwanego potocznie guamapa oraz przez tę samą słomkę, czyli boblimma. Yerba mate to nic innego jak wysuszone i zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego.

Terere została wynaleziona przez Guarani, czyli Indian Ameryki Południowej zamieszkujących tereny Paragwaju. Dużo osób pije terere z zimną wodą, lodem i ziołami, które służą nie tylko jako napój orzeźwiający, ale jako lek na bóle głowy, brzucha, głowy czy niskie ciśnienie. Wwarto wspomnieć, że zmiksowanie terere z owocami nazywa się terere ruson, a sama nazwa pochodzi od słowiańskich emigrantów w południowej części Paragwaju!

Styczność kultur
Dziedzictwo kulturowe Paragwaju jest mieszkanką tego, co pozostawili po sobie europejscy osadnicy - głównie Hiszpanie oraz tutejsi Guarani. Fakt, że ponad 95% społeczeństwa Paragwaju to metysowie, czyli osoby której jeden z rodziców to Indianin, a drugi to osoba o białym kolorze skóry, czyni ten kraj najbardziej jednorodnym krajem Ameryki Południowej. Dzięki temu w Paragwaju można dogadać się zarówno po hiszpańsku, jak i po guarani - języku Indian.

Głównym i zarazem najbardziej popularnym zajęciem kobiet w Paragwaju jest tworzenie nanduti, co z języka guarini oznacza pajęcza sieć. Ten kolorowy wzór na tkaniny został przywieziony przez hiszpańskich osadników. Nanduti widoczne jest wszędzie, a w szczególności w małych wioskach.

Przepiękne nanduti. (Fot. Getty Images)

W kraju wszechobecne jest także zamiłowanie do sztuki oraz przeogromny patriotyzm. Paragwajczycy kochają swój kraj i wieszają swoje flagi praktycznie wszędzie. Są dumni z tego skąd pochodzą i ze swoich korzeni. Nazywana byłam przez nich “gringo siostra”, gdyż czują się pół-Europejczykami i pół -Indianami i choć pierwsi Europejczycy przybyli tam ponad 500 lat temu, w Paragwaju zachowały się zalążki kultury europejskiej i widoczne jest to na każdym kroku.

Paragwaj zafascynował mnie swoją różnorodnością i pięknem. Mimo tego, że to bardzo biedny kraj, posiada on bogatych wewnętrznie ludzi. Nigdy nie spotkałam się z taką otwartością i szczerością ze strony mieszkańców…

Istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. Paragwaj udało mi się przejechać stopem bez żadnych trudności, bez żadnych też trudności zakochałam się w tej kulturze!

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.94 / 15

Komentarze
  • Stach
    26 marca, 10:34

    Fajnie, tylko metysi a nie metysowie😎

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 31.07.2020
GBP 4.879 złEUR 4.407 złUSD 3.717 złCHF 4.095 zł

Sport


Reklama