Menu

40 tys. Polaków odmówiło szczepień swoim dzieciom

40 tys. Polaków odmówiło szczepień swoim dzieciom
Choć trudno w to uwierzyć, aż 40 tys. osób w Polsce uznało, że lepiej jest nie szczepić swojego dziecka. (Fot. Getty Images)
Mamy w tej chwili ok. 40 tys. odmów szczepień - to dużo, ale wciąż jesteśmy społeczeństwem bezpiecznym, bo 95 proc. wyszczepialności populacyjnej to bezpieczna liczba - zapewnił Główny Inspektor Sanitarny w Polsce Jarosław Pinkas.
Reklama

"Nie możemy spodziewać się w tej chwili epidemii, ale jeśli ten trend będzie wzrastał, może nastąpić coś dramatycznego – będziemy chorować na choroby, z którymi do tej pory znakomicie sobie radziliśmy; łącznie z tymi śmiertelnymi" – podkreślił Pinkas podczas briefingu w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi, gdzie w kilka dni temu uczestniczył w konferencji "Spadek zaufania do szczepień przyczyną powrotu chorób zakaźnych".

Zjawisko podważania znaczenia szczepień wiąże się – zdaniem Pinkasa – z rozwojem internetu i łatwym dostępem do nierzetelnych informacji. W jego opinii to także kwestia braku umiejętności podejmowania właściwych decyzji zdrowotnych.

"Państwowa Inspekcja Sanitarna zajmuje się tym, by diagnozować i wdrożyć właściwą terapię – co można zrobić, żeby ten trend był spadkowy. Ostatnie badania CBOS pokazują, że mamy 7 punktów procentowych wzrostu zaufania do szczepień. To dużo, ale wciąż nas nie satysfakcjonuje, dlatego musimy prowadzić działalność w mediach społecznościowych i tradycyjnych, przekazywać informacje oparte na wiarygodnych dowodach naukowych, aby Polacy wrócili do ufania autorytetom – lekarzom i badaczom" – zaznaczył GIS.

Według Pinkasa, w internecie można natknąć się na nieprawdziwe informacje o szczepieniach propagowane przez "szarlatanów posługujących się wyimkami, wiedzą zniekształconą lub mających jakiś interes w tym, by wiedzę fałszować". Jego zdaniem, nieszczepienie to także objaw egoizmu zagrażającego dzieciom i dorosłym, którzy nie mogą być zaszczepieni z powodów zdrowotnych. Są oni bezpieczni tylko wtedy, gdy otaczająca ich populacja została zaszczepiona.

"Jeszcze niedawno odra w Polsce była prawie niespotykana, trudno było pokazać ją studentom medycyny. Ten rok to ponad 600 przypadków odry. Do końca roku na pewno będzie ich więcej. To nie jest nasza rodzima choroba, lecz odra przywleczona, głównie od wschodnich sąsiadów. Ruch antyszczepionkowy także odegrał tam ogromną rolę – populacja w zachodniej Ukrainie jest zaszczepiona tylko w 30 proc." – wyjaśnił.

GIS zdementował informacje o występowaniu odry poszczepiennej. "Epatuje się tego typu historiami, ale to nonsens – nikt nie zachorował po szczepieniu" – zaznaczył.

"Świat zmierzał ku eradykacji (całkowite usunięcie z organizmu bakterii lub wirusów – przyp.red.) kolejnych chorób zakaźnych – nie mamy ospy prawdziwej, byliśmy blisko wykorzenienia z populacji polio, niestety wojny i migracja spowodowały, że oddalamy się od sukcesu. Musimy pamiętać, że choroby zakaźne mogą zabijać – odra i ospa wietrzna mogą być śmiertelne. Mam pewność, że dzięki powrotowi zdrowego rozsądku nie będziemy mieli żadnego przypadku zgonu dziecka z powodu odry" – dodał Pinkas.

Zdaniem GIS, szczepienia padły ofiarą swojego sukcesu – nie mieliśmy chorób, zatem przestaliśmy w nie wierzyć. Ale powrót niektórych chorób zakaźnych musi spowodować także powrót zdrowego rozsądku i zaufania do szczepień ochronnych.

    Reklama
    Reklama

    Najnowsze wiadomości

    Kurs NBP z dnia 05.08.2020
    GBP 4.867 złEUR 4.398 złUSD 3.714 złCHF 4.081 zł

    Sport


    Sport

    Reklama