Starmer w Chinach: Londyn odrzuca krytykę Trumpa, Pekin znosi sankcje na parlamentarzystów z UK
Starmer odniósł się do słów Trumpa, który stwierdził, że robienie interesów z Chinami jest dla Wielkiej Brytanii "bardzo niebezpieczne". Jak zaznaczył w rozmowie ze Sky News, wizyta w Pekinie była wcześniej konsultowana z zespołem amerykańskiego prezydenta, który sam zapowiada podróż do Chin w kwietniu.
"Nie sądzę, by Wielka Brytania powinna chować głowę w piasek. Chiny są drugą co do wielkości gospodarką świata, a wraz z Hongkongiem naszym trzecim partnerem handlowym" – podkreślił premier, wskazując na potencjał wizyty dla tworzenia miejsc pracy i wzrostu gospodarczego.
Jak zapewnił Starmer, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone pozostają bliskim sojusznikami.
W wywiadzie dla BBC Starmer przypomniał, że w ostatnim czasie Pekin odwiedzili także przywódcy Francji i Niemiec. "Bycie jedynym krajem, który odmawia angażowania się, nie leżałoby w interesie Wielkiej Brytanii" – dodał.
Stanowisko premiera wsparł wiceminister handlu Chris Bryant, który nazwał sugestie Trumpa "absolutnym szaleństwem". Przypomniał też, że Trump niedawno sam nazwał chińskiego przywódcę Xi Jinpinga swoim przyjacielem i zapowiedział, że zamierza w kwietniu udać się do Pekinu.
"Oczywiście w relacjach z Chinami trzeba mieć oczy szeroko otwarte i sprzeciwiać się im tam, gdzie się nie zgadzamy. Ale Chiny są światową potęgą i jednym z naszych kluczowych rynków eksportowych" – stwierdził Bryant, podkreślając wagę wizyty Starmera.
Podczas pobytu w Pekinie premier poinformował również, że Chiny zniosły sankcje nałożone w 2021 roku na siedmioro brytyjskich parlamentarzystów krytykujących ten kraj za łamanie praw człowieka, m.in. w Sinciangu. Restrykcje obejmowały zakaz wjazdu do Chin, zamrożenie ewentualnych aktywów oraz zakaz transakcji finansowych.
"Strona chińska jasno dała do zrozumienia, że sankcje już nie obowiązują i parlamentarzyści mogą swobodnie podróżować do Chin" – przekazał Starmer po rozmowie z przywódcą Chin Xi Jinpingiem.
Decyzja Pekinu spotkała się jednak z chłodnym przyjęciem części zainteresowanych. Sześcioro parlamentarzystów oświadczyło, że woleliby pozostać objęci sankcjami, niż dopuścić do wykorzystania ich statusu jako "karty przetargowej" w relacjach z Chinami. Według brytyjskich mediów rząd Starmera nie planuje w zamian znoszenia restrykcji wobec żadnych obywateli Chin.
Wizyta premiera – pierwsza na tym szczeblu od ośmiu lat – wywołuje też kontrowersje w kraju. Krytycznie oceniają ją konserwatywna opozycja i część prasy, zwracając uwagę m.in. na niedawną zgodę rządu na budowę nowej, największej w Europie ambasady Chin w Londynie oraz obawy dotyczące bezpieczeństwa.
Krytycy wskazują, że ze względu na utajnienie części projektu i bliskość londyńskiego City ambasada może być wykorzystywana do szpiegowania. Mimo to rząd podkreśla, że dialog z Pekinem jest konieczny w obliczu globalnej roli Chin.
Czytaj więcej:
Media w UK: Chiny przez lata hakowały telefony członków rządu w Londynie
Delegacja premiera Starmera zabrała do Chin "jednorazowe" telefony komórkowe i laptopy
Chiny obniżają cła na szkocką whisky i deklarują większy import z UK





























