Cookie Consent by Privacy Policies Generator website
Menu

Weekend na EURO 2024: Porażka Polski, wygrana Anglii, symboliczny gol Eriksena

Weekend na EURO 2024: Porażka Polski, wygrana Anglii, symboliczny gol Eriksena
Harry Kane w akcji podczas wczorajszego meczu Anglii z Serbią. (Fot. Getty Images)
Od porażki z Holandią 1:2 polscy piłkarze rozpoczęli w niedzielę udział w mistrzostwach Europy. W spotkaniu Dania - Słowenia (1:1) bramki zdobyli Christian Eriksen, który trzy lata temu w trakcie meczu Euro doznał zawału serca i grający na co dzień w Górniku Zabrze Erik Janza.
Reklama
Reklama

Biało-czerwoni zostawili po sobie w Hamburgu dobre wrażenie, ale nie zdobyli nawet punktu. Trener Michał Probierz i jego podopieczni zapewniają, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

W starciu z Holandią niespodziewanie objęli prowadzenie w 16. minucie. Z rzutu rożnego dośrodkował Piotr Zieliński, a strzałem głową niespodziewane prowadzenie Polakom dał Adam Buksa.

Przez większość spotkania to do "Pomarańczowych" należała inicjatywa, ale choć oddawali wiele strzałów, to zdecydowana większość była niecelna. W 29. minucie dopisało im jednak szczęście. Strzał sprzed pola karnego oddał Cody Gakpo, piłka odbiła się od Bartosza Salomona i wpadła do siatki.

Wygraną w Holandii zapewnił natomiast w 83. minucie Wout Weghorst. Wprowadzony dwie minuty wcześniej 31-letni napastnik nie dał się zablokować Salamonowi i pokonał Wojciecha Szczęsnego.

"Powiedziałem piłkarzom w szatni po końcowym gwizdku, żeby podnieśli głowy. Ten mecz, mimo porażki, jest dobrym prognostykiem. Niech zawodnicy wierzą, że idziemy w dobrym kierunku. Zabrakło nam cwaniactwa w końcówce. Tego, żeby utrzymać się przy piłce, przenieść ciężar gry" - przyznał Probierz na konferencji prasowej.

Dzisiaj odbędzie się drugi mecz w "polskiej" grupie - o godz. 21:00 (20:00 czasu UK) Francja w Duesseldorfie zmierzy się z Austrią. Na piątek natomiast zaplanowano spotkania Polska - Austria i Francja - Holandia.

Incydent z udziałem Eriksena był jednym z najważniejszych wydarzeń poprzedniego Euro. W meczu z Finlandią pomocnik doznał zawału serca, stracił przytomność i upadł na murawę. Spotkanie przerwano, a na boisku trwała zakończona powodzeniem reanimacja.

Eriksenowi groziło zakończenie kariery. Duńczyk przez kilka miesięcy nie trenował i musiał rozwiązać kontrakt z Interem Mediolan, ale przepisy w Anglii są bardziej liberalne i zezwalają na grę z wszczepionym rozrusznikiem. W 2022 roku podpisał umowę z Brentfordem, a następnie przeszedł do Manchesteru United.

Po trzech latach wrócił też na najważniejszą europejską scenę i to w bardzo dobrym stylu. W 17. minucie meczu ze Słowenią dał swojej drużynie prowadzenie.

"Tym razem na Euro moja historia jest zupełnie inna niż poprzednio. Na szczęście minęło już wiele meczów od tamtego wydarzenia. Pamiętam o nim, ale ono nie zaprząta moich myśli. Czułem się pewnie wychodząc na boisko i byłem po prostu szczęśliwy, że mogę grać. Nic innego w mojej głowie nie było. Gra na Euro jest zawsze wyjątkowa, a do tego strzeliłem pierwszego gola w tym turnieju" - skomentował Eriksen.

Duńczycy korzystnego wyniku jednak nie utrzymali. W 77. minucie wyrównał piłkarz Górnika Zabrze Erik Janza.

Blisko 31-letni obrońca jest pierwszym od ośmiu lat zawodnikiem z polskiej ekstraklasy, który zdobył bramkę na Euro. Poprzednim był Słowak Ondrej Duda, który w 2016 roku bronił barw Legii Warszawa. W 2008 dla Polski trafił inny piłkarz stołecznego zespołu - Roger Guerreiro.

Wieczorem zaprezentował się kolejny z głównych pretendentów do tytułu - Anglia. Wygrał 1:0 po golu w 13. minucie skutecznego przez cały sezon w Realu Madryt Jude'a Bellinghama, ale generalnie nie zachwycił.

Poza jednym strzałem, który bramkarz rywali sparował na poprzeczkę, niewidoczny był Harry Kane. Kapitan ekipy "Trzech Lwów" rozegrał 20. spotkanie w wielkim turnieju rangi ME lub MŚ i został krajowym rekordzistą pod tym względem. Najlepiej spisała się angielska defensywa, o postawę której w ojczyźnie futbolu przed Euro było najwięcej obaw.

Po raz pierwszy w historii ME w trakcie brytyjskiego hymnu wybrzmiała fraza "God Save the King" ("Boże, chroń króla"). Podczas wszystkich poprzednich imprez tej rangi, których historia sięga 1960 roku, na brytyjskim tronie zasiadała zmarła w 2022 roku Elżbieta II, stąd piłkarze i kibice śpiewali "God Save the Queen" (Boże, chroń królową).

Jeszcze dzisiaj, poza dokończeniem 1. kolejki w "polskiej" grupie, na boisko wyjdą drużyny grupy E - w Monachium Rumunia spotka się z Ukrainą, a trzy godziny później Belgia we Frankfurcie zmierzy się ze Słowacją.

Szczególny wymiar będzie miał ten dzień dla Ukraińców. Euro 2024 to pierwsza wielka impreza sportowa od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji w lutym 2022.

"Wiem, że wszyscy zawodnicy otrzymują, ja osobiście też, wiele wiadomości od naszych żołnierzy, od naszych przyjaciół, którzy walczą teraz za Ukrainę, za jej wolność i zrobimy wszystko, aby byli z nas dumni, bo my jesteśmy cały czas dumni z nich" - przyznał selekcjoner Serhij Rebrow, a obrońca angielskiego Bournemouth AFC Illa Zabarny dodał: "Fakt, że tu jestem zawdzięczam żołnierzom, którzy bronią naszego kraju i ich niesamowitej odwadze".

Czytaj więcej:

EURO 2024: Portugalczyk Artur Dias arbitrem meczu Polski z Holandią

EURO 2024: Wygrane Szwajcarów, Hiszpanów i Włochów, rekordy Yamala i Bejramiego

Polska przegrała z Holandią 1:2 w meczu piłkarskich mistrzostw Europy

    Komentarze
    Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
    Bądź pierwszy! Podziel się opinią.
    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 18.07.2024
    GBP 5.1032 złEUR 4.2954 złUSD 3.9296 złCHF 4.4436 zł
    Reklama

    Sport


    Reklama
    Reklama