Menu

Polskie MSZ "podejmuje działania" w sprawie Polaka w śpiączce

Polskie MSZ "podejmuje działania" w sprawie Polaka w śpiączce
Polak przebywa wciąż w szpitalu w Plymouth (na zdj.), ale polski sąd wydał zgodę na jego przetransportowanie do ojczyzny. (Fot. Google Maps)
MSZ zapewniło wczoraj, że w sprawie obywatela Polski przebywającego w szpitalu w Wielkiej Brytanii nadal podejmuje wszelkie możliwe działania na poziomie politycznym, prawnym i konsularnym, a także czyni intensywne starania, aby Polakowi został nadany status dyplomatyczny.
Reklama

Wczoraj wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł poinformował, że wystąpił do ministra sprawiedliwości Wielkiej Brytanii z wnioskiem o przekazanie naszego rodaka do Polski, a do ministra zdrowia tego kraju z wnioskiem o ponowne przyłączenie go do aparatury podtrzymującej życie. Zapewnił o gotowości do transportu Polaka do kraju; zaznaczył, że trwa oczekiwanie na zgodę władz brytyjskich w tej sprawie.

Chodzi o mężczyznę w średnim wieku, od kilkunastu lat mieszkającego w Anglii, który doznał zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, w wyniku czego - według szpitala - doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu. W związku z tym szpital w Plymouth wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie, na co zgodziły się mieszkający w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są temu jednak mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica.

W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek prokuratora orzekł o zabezpieczeniu postępowania poprzez wyrażenie zgody na przetransportowanie mężczyzny na terytorium Polski. Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła wniosek o całkowite ubezwłasnowolnienie Polaka w śpiączce.

Wczoraj do sprawy ponownie odniosło się MSZ.

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewnia, że w sprawie obywatela Polski przebywającego w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii, w ramach posiadanych kompetencji i upoważnień, nadal podejmuje wszelkie możliwe działania na poziomie politycznym, prawnym i konsularnym. Minister Spraw Zagranicznych czyni, w rzeczonej sprawie, intensywne starania, aby polskiemu obywatelowi został nadany status dyplomatyczny" - czytamy w komunikacie resortu.

Podkreślono w nim, że niezależnie od działań MSZ wskazanych w oświadczeniu z 15 stycznia, 20 stycznia minister spraw zagranicznych zdecydował o wydaniu obywatelowi RP paszportu dyplomatycznego i polecił jego przekazanie do ambasady RP w Londynie celem objęcia pacjenta ochroną dyplomatyczną.

"Ambasada RP w Londynie wystąpiła 22 stycznia br. do władz brytyjskich z wnioskiem o akredytację i przyznanie statusu dyplomatycznego. Decyzję w tym zakresie podejmą władze Wielkiej Brytanii. Należy stwierdzić, że decyzja Ministra Spraw Zagranicznych zmienia uwarunkowania prawne w przedmiotowej sytuacji i ułatwi podjęcie kolejnych prób służących sprowadzeniu pacjenta na leczenie w Polsce".

"Wyrażamy zrozumienie, a także solidarność z rodziną polskiego obywatela, która przeżywa teraz bardzo trudne chwile" - czytamy w komunikacie ministerstwa.

MSZ zwróciło się w nim także z prośbą i apelem o to, by z uwagi na powagę i wrażliwość sytuacji, nie eskalować emocji związanych ze sprawą. Podkreśliło, że rodzina obywatela Polski przebywającego w szpitalu w Plymouth w dalszym ciągu może liczyć na pełne wsparcie ze strony polskiego resortu spraw zagranicznych, który będzie również aktywnie wspierał działania innych polskich instytucji. 

Siostra Polaka przebywającego w szpitalu w Wielkiej Brytanii - pani Agata - podziękowała ministerstwu za działanie w tej sprawie. 

"Bardzo jestem zadowolona i wdzięczna Ministerstwu Sprawiedliwości, ministrowi Marcinowi Warchołowi za te inicjatywę, za działanie. Czekamy. (...) Brat w dalszym ciągu jest bez wody i bez odżywiania" - poinformowała w rozmowie z TVP Info.

Przypomniała, że wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł wystąpił do Ministerstwa Zdrowia Wielkiej Brytanii o ponowne przyłączenie jej brata do aparatury podtrzymującej życie. "Mamy tu wątpliwości, czy to się uda, ponieważ strona brytyjska nie ma tu woli, by działać w kwestii tego podłączenia. Po prostu czekamy" - podsumowała.

Czytaj więcej:

Wysłannik polskiego prezydenta spotka się z ambasadorem UK ws. Polaka w śpiączce

Klinika Budzik gotowa przyjąć Polaka z Wielkiej Brytanii

Sprawa Polaka w śpiączce. Brytyjski szpital wydał oświadczenie

    Komentarze
    • Uk
      24 stycznia, 14:47

      Zona schumahera to chociaz go kocha i poswieca caly majatek na utrzymywanie go przy zyciu....a ta baba pewnie ma kogos albo on ma cos wartosciowego...

    • Ryju
      24 stycznia, 15:37

      Teraz poczekamy i zobaczymy , czy jeżeli nieuleczalnie chorego przywiozą do Polski i będą podtrzymywać w stanie " roślinnym" , kto to będzie się tak zajmował kimś kto tylko gałkami oczu moze poruszać . Pewnie rodzina ....

    • Karolina
      24 stycznia, 16:36

      Do UK
      Takie głupoty to nie tutaj.
      Ten człowiek jest sztucznie podtrzymywany przy życiu. Żona znała Jego wolę. Wiele osób przekazuje taką wolę swojej rodzinie. Najgorsze jest to jak tvp pokazuje wciąż to samo ujęcie tego mężczyzny jakby płakał i błagał o życie a On przecież jest w śpiączce i nie ma szans na życie bez respiratora.

    • Xxxxxx
      24 stycznia, 19:46

      Skad wiesz ze zona znala jego wole , bo tak powiedziala ? Czyli pytala sie o to , dziwne ?
      Po drugie on sam oddycha nie potrzebuje respiratora on umiera smiercia glodowa. A po trzecie rodzina to siostra i matka ktora dala mu zycie, a nie obca kobieta. Strasznie co niektorzy sa za smiercia, co z wami jest nie tak? Przeciez niektorzy chca pomoc, wybudzaja ludzi od kilkunastu lat i maja inne zdanie czemu nie dac im sprobowac. Czemu tylko smierc Wam w glowie ???

    • Yogi
      24 stycznia, 19:54

      My wszyscy jesteśmy już 10 miesięcy odłączeni od machiny zwanej życiem.

    • Masakra co sie dzieje UK
      24 stycznia, 20:06

      mam nadzieje ze nie wycieli mu juz organow a teraz tylko czekaja na smierc, zona zgodzila sie oddac organy ktore musza pobrac/wyciac przed ustaniem pracy serca. Jezeli on umze zagodzony mimo takiej akcji z PL to Polacy wracajcie do kraju.

    • Vistula
      24 stycznia, 20:22

      Ta postawa pełna rzekomego "zrozumienia" dla decyzji pozostawienia tego człowieka aby umarł, jest oparta na fałszywych przesłankach, że taki człowiek chce, czy wolałby umrzeć. Żaden człowiek nie chce umrzeć, są tylko tacy, którzy chcą pozbyć się problemów przez zabicie kogoś, kto uwiera w realizacji egoistycznych planów. Gdzie ta wasza otwartość, tolerancja, miłość, która pojawia się co drugie słowo? To jest zwyczajnie jeden wielki banał i pozerstwo, a w praktyce nie warto wam powierzyć nawet psa pod opiekę!

    • Batator
      24 stycznia, 21:20

      A teraz czas na igrzyska I tematy zastepcze.

    • Kawa
      24 stycznia, 23:37

      Celowo strona brytyjska nie podaje wody ani pokarmu zeby jego stan szybciej sie pogorszyl i zmarl tutaj to wyjdzie ze tu w UK mieli racje ze pacjent nie rokuje przezycia.Zdrowy organizm szybko szwankuje bez wody a ciezko chory tym bardziej. To jest celowe. Strona w UK chce zeby szybko pacjent zmarl i nie doszlo do transportu gdyzJesli by mu sie polepszylo w klinice w PL to wtedy bedzie wynikac ze w UK wydali bledna diagnoze i zaprzestali wszystkiego co mozna bylo zrobicTen przypadek jest naglosniony dzieki rodzinie z PL ale pewno bylo tu wiecej takich przypadkow usmiercania ludzi w szpitalach

    • J23
      24 stycznia, 23:37

      Polakom nigdy nie dogodzisz, ratowac zle to lepiej nic nie robic tak? Wtedy tez bedzie ze nie zrobili nic! Wskoczcie ludziska choc na chwile w jego buty jak potraficie i sie zastanowcie co wypisujecie! Ehhh co za nacja..

    • Nie
      26 stycznia, 15:44

      I zaglodzili czlowieka na smierc.
      Szkoda czlowieka.
      Znieczulica

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama

    Najnowsze wiadomości

    Kurs NBP z dnia 25.02.2021
    GBP 5.237 złEUR 4.514 złUSD 3.694 złCHF 4.077 zł
    Reklama

    Sport


    Sport

    Reklama
    Reklama