Menu

Polacy masowo pozbywają się zwierząt? To nieprawda

Polacy masowo pozbywają się zwierząt? To nieprawda
Nieprawdą jest, że Polacy masowo pozbywają się swoich zwierząt w obawie przed zakażeniem. (Fot. Getty Images)
Zwierzęta domowe nie zarażają koronawirusem - stwierdzili kategorycznie naukowcy ze Światowej Organizacji Zdrowia. Niektórzy ludzie, także w Polsce, mimo tych zapewnień proszą o to, by uśpić swoje psy czy koty. Nie jest to jednak - jak alarmują media i gwiazdy - zjawisko masowe. To margines - informują weterynarze.
Reklama

Od kilku dni media informują o tym, że właściciele zwierząt domowych, zwłaszcza psów, uśmiercają je lub zawożą do weterynarzy z żądaniem uśpienia. Brakuje jednak konkretnych danych, są za to emocjonalne apele gwiazd, które proszą Polaków, by powstrzymali się od zabijania pupili.

Sami weterynarze nie potwierdzają jednak, żeby dochodziło do masowych prób uśmiercania psów i kotów. "Wydaje mi się, że mamy do czynienia z czymś na wzór łańcuszka św. Antoniego, czyli niekontrolowanym rozsyłaniem sensacyjnych informacji" - twierdzi Radosław Fedaczyński z lecznicy Ada w Przemyślu.

"My nie otrzymaliśmy takich próśb, ale też nie znam weterynarza, który by się sprzeniewierzył etyce swojego zawodu" – dodaje.

Weterynarz nie jest jednak zdziwiony tym, że niektórzy chcą się pozbyć niechcianych zwierząt. I jak mówi, przyczyną nie jest brak wiedzy, ale to, że plotka jest dobrą okazją do pozbycia się go. "Podobnie było przy innych wirusach, o których wcześniej pisano i mówiono" - twierdzi Fedaczyński.

Weterynarz uśpi zwierzę tylko pod warunkiem, że ono cierpi, a wyleczenie go nie jest możliwe. (Fot. Getty Images)

Jednocześnie uspokaja, że w Polsce weterynaria jest na bardzo wysokim poziomie. "Do niedawna mogło być różnie, ale teraz na rynku jest wielu młodych weterynarzy, którzy nie dają się ani ogłupić, ani przekupić. Kiedyś było łatwiej poprosić o uśpienie niewygodnego psa. Teraz standardy są bardzo wysokie" – tłumaczy. "Weterynarz zgadza się uśpienie zwierzęcia tylko pod warunkiem, że ono cierpi, a wyleczenie nie jest możliwe" - dodaje.

Podobnie uważa Krzysztof Zdeb z LEGWET-u, całodobowej lecznicy dla zwierząt w Legionowie. "Pandemia stała się okazją dla tych, którzy i tak zamierzali się pozbyć psa, w myśl zasady chcesz uderzyć, to i kij się znajdzie. I koronawirus jest właśnie tym kijem. Okazją" - twierdzi.

Zdeb zauważa inny problem – są już tacy, co muszą wybierać pomiędzy leczeniem zwierzęcia, a zadbaniem o byt rodziny. "Dziś odebrałem telefon od osoby, która zawodowo zajmuje się masażem. Od tygodnia nie otrzymuje zleceń, więc zastanawia się, czy będzie miała na jedzenie dla rodziny. Jej pies miał wypadek. Konieczna kosztowna operacja, brakuje pieniędzy… Zrobię tę operację. Jednak nie wiem jak w przyszłości, gdy takich sytuacji będzie więcej… Na razie pracujemy".

Czytaj więcej:

WHO: Nie ma dowodów na to, by psy i inne zwierzęta domowe mogły zakazić się koronawirusem

    Komentarze
    • Kikoku
      18 marca, 20:19

      debile i kretyni jak mozna zabic czlonka rodziny sam mam kotka i nie ma mozliwosci bym mu cos zrobil przez ploty skakalem by go bronic to czlonek rodziny polonusy sami sie uspijcie a koty i psy niech zyja w spokoju debile

    • London UK
      18 marca, 20:56

      "debili nie brakuje w PL" ! "przykre ale prawdziwe" !. Milego Wieczoru dla wszytkimch "normalnych" a dla innych ... ! sami sie domyscie co mam na mysli !. Pozdrowionka.

    • Ja
      19 marca, 06:55

      Każde zwierze to członek rodziny jak można po prostu oddac

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 27.03.2020
    GBP 5.022 złEUR 4.525 złUSD 4.113 złCHF 4.268 zł

    Sport


    Reklama