Menu

Brytyjski gigant odzieżowy sprawdzi, czy pracownicy fabryk w UK nie są wykorzystywani

Brytyjski gigant odzieżowy sprawdzi, czy pracownicy fabryk w UK nie są wykorzystywani
Gigant podkreślał z dumą, że jego ubrania są szyte w Wielkiej Brytanii. Teraz okazało się, że warunki pracy w fabryce są przerażające. (Fot. Getty Images)
Gigant na rynku fast-fashion - Boohoo - zlecił niezależnej firmie wykonanie audytu, aby sprawdzić w jakich warunkach szyte są ich ubrania na terenie Wielkiej Brytanii. Decyzję podjęto po tym, jak część sklepów wycofała ubrania marki Boohoo ze swojej oferty.
Reklama

W brytyjskich mediach pojawiły się doniesienia, że pracownicy fabryki Boohoo w Leicester zarabiają niewielkie pieniądze i pracują w trudnych warunkach, m.in. nie mają szans na przestrzeganie zasad dystansu społecznego.

Po ujawnieniu doniesień, giganci tacy jak Next czy Asos wycofały ze sprzedaży wszystkie ubrania marki Boohoo.

Informacje nie spodobały się również samym Brytyjczykom, którzy w mediach społecznościowych apelują o bojkot Boohoo. Ze współpracy z firmą wycofało się także wielu influencerów.

Boohoo przekazało, że jest "przerażone" skalą zarzutów i rozpoczęło dochodzenie. Aby uniknąć oskarżeń "zamiatania sprawy pod dywan", gigant zlecił przegląd warunków pracy niezależnej, zewnętrznej firmie.

Warta 5 mld funtów marka straciła jedną czwartą wartości po opublikowaniu doniesień w prasie. (Fot. Getty Images)

"Sunday Times" informował jakiś czas temu m.in. o tym, że pomimo trwającej pandemii, w fabryce obowiązuje dotychczasowy tryb pracy bez jakichkolwiek zasad dystansu 2 metrów. 

Dziennik podkreślił też, że pracownicy, którzy ryzykują swoim zdrowiem i życiem otrzymują wynagrodzenie na poziomie 3,50 funtów za godzinę.

Co więcej - jak informują media - fabryka działała przez cały okres narodowej kwarantanny, a pracownicy codziennie udawali się do pracy.

Wartość rynkowa giganta przed pojawieniem się tych doniesień szacowana była na ok. 5 mld funtów. Po publikacji w mediach, akcje firmy straciły na wartości 23 procent.

Czytaj więcej:

Bunt w Dysonie. Pracownicy odmówili powrotu do pracy

Nissan zamyka fabrykę w Hiszpanii. W UK wciąż będzie działać

"Le Monde”: Europa Środkowo-Wschodnia "małymi Chinami Europy"

    Komentarze
    • Clarissa
      8 lipca, 16:38

      Leicester to przecież mieszanka Indii z Pakistanem oraz Bangladeszem,więc nikogo nie powinny dziwić te stawki godzinowe w hinduskich manufakturach na brytyjskiej ziemi !!! Na pewno tam nie pracują za takie pieniądze tubylcy lub imigranci zarobkowi z Europy . Oni znają swoje prawa i nie dali by się wykorzystywać za takie pieniądze !!! Takich azjatyckich manufaktur odzieżowych w UK są setki...

    • Mirek
      9 lipca, 03:49

      Bullshit. Ze zrodla: od kilku lat firmy modowe sprawdzaja warunki u swoich dostawcow/kooperantow. Rozmawiaja z pracownikami, kontroluja procedury. Maja specjalne dzialy zajmujace sie tym zagadnieniem. Nagle jedna nie wiedziala?

    • Ianusz
      9 lipca, 08:48

      A to i nowość. Się robiło kiedyś w obozie pracy, znaczy w ASOS, I wiadomo jakie są warunki i jak takie 'niezapowiedziane' audyty działają. Jak jest 'audyt', to wszystko gra. Nie ma audytu, to over targety, przeszukanka, poniżanko, itd. A stawka 3.50 nie dziwi jak agencje muszą swoje zarobic. Jak to mówią, żadna praca nie hańbi, no ale szanować się to trzeba też umieć. Miłych zakupów!

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama

    Najnowsze wiadomości

    Kurs NBP z dnia 14.08.2020
    GBP 4.869 złEUR 4.399 złUSD 3.723 złCHF 4.091 zł

    Sport


    Sport

    Reklama