Cookie Consent by Privacy Policies Generator website
Menu

Aktywiści Animal Rebellion okupowali stoliki w restauracji Gordona Ramsaya

Aktywiści Animal Rebellion okupowali stoliki w restauracji Gordona Ramsaya
Aktywiści trzymali w ręku "menu", w którym wyszczególniono koszty, jakie wyrządza branża gastronomiczna środowisku. (Fot. Animal Rebellion)
Podczas minionego weekendu do posiadającego 3 gwiazdki Michelin lokalu Restaurant Gordon Ramsay wdarli się aktywiści z grupy Animal Rebellion i rozpoczęli okupację stolików. Na miejsce została wezwana policja.

Reklama
Reklama

Incydent miał miejsce w znanej ekskluzywnej restauracji przy Hospital Road w londyńskiej dzielnicy Chelsea.

Jak informują media, aktywiści zajęli wszystkie stoliki - w tym te, które zarezerwowali inni klienci, uniemożliwiając im wejście do środka. Manager lokalu podjął decyzję o całkowitym zamknięciu restauracji tego dnia.

Jedna z aktywistek - 39-letnia Lucia Alexander - oceniła, że "restauracja jest przykładem nierówności w Wielkiej Brytanii".

"Gordon Ramsay serwuje jedzenie, które kosztuje co najmniej 155 funtów na osobę. W tym czasie 2 mln ludzi musi chodzić do banków żywności" - przekazała.

Grupa Animal Rebellion przekazała, że "jedyną odpowiedzią na rosnące koszty życia jest przejście na system żywności oparty na roślinach".

Rzeczniczka restauracji Gordon Ramsay przekazała, że "każdy ma prawo do swoich opinii i przekonań".

Ruchy ekologiczne domagają się przejścia systemu żywnościowego na "roślinne alternatywy". (Fot. Getty Images)

"Jednak wtargnięcie do restauracji, przeszkadzanie ciężko pracującym pracownikom w wykonywaniu ich pracy i rujnowanie wieczoru gościom, którzy czekali miesiącami na rezerwacje, jest niewłaściwe i głęboko lekceważące" - dodała.

Rzecznik Metropolitan Police poinformował, że funkcjonariusze zostali wezwani w sobotę 19 października około 18:30. "Nasi funkcjonariusze pojawili się na miejscu. Restauracja została zamknięta, a protestujący wyszli. Nikt nie został aresztowany" - przekazał.

    Komentarze
    • Znachor
      22 listopada, 10:28

      To są anarchiści i wandale a nie aktywiści. W normalnym kraju dostali by gazem od policji a później by ich spałowano i na pakę do wana. Głupoty gadają zakrywając się ceną obiadu w restauracji że inni do banku żywności chodzą bo głodni a sami wylewają zupy na obrazy którymi inny by się najadł i nie był głodny. Pytanie kto ich opłaca bo za darmo tylu przygłupów ciężko by znaleźć.

    • Jan
      22 listopada, 11:12

      Bejsbolem przez łeb ich gonić. A co ci aktywisci robią, gdzie pracują, gdzie mieszkają? Moge sie założyć ze to lenie patentowane bez rodzin i pracy i bez rodzin a rodzina to podstawa i be zrodzin rodzin rooooooodzinnnn

    • Ewa
      22 listopada, 11:46

      Już się bałam że kolejny obraz czymś oblali. Jestem w stanie zrozumieć potrzebę protestowania, ale czym im zawinił restaurator. Niech idą pod parlament. Niech dadzą rozwiązanie, a nie że krzyczą, że to niesprawiedliwe.

    • Tonny
      22 listopada, 14:48

      Do Ewa: Ale rozwiazanie na co? A glupote? Pod jaki parlament? Z czym? TYLKO NA PRZYMUSOWE CIEZKIE ROBOTY ICH WYSLAC DO KOPALNI, MINIMUM PÓŁ ROKU PLUS ODSZKODOWANIE DLA RESTAURATORA I GOSCI. GWARANTUJE POWROT ROZUMU WTEDY..

    • Przemko
      22 listopada, 23:18

      aktywiści? zwykli bandyci - do spałowania (Boże - ta brytyjska policja!!!!) i opłacenia kosztów swych ekscesów! co do centa! terroryści ŻĄDAJĄCY, abym jadł kotlety z soi (tfu!) lewackie bezmózgi narzekające, że jeden płaci 150 funa za obiad, a inny (niezhańbiony pracą) idzie do ichniejszego MOPSu - bo przecież każdemu się naleRZy! PS. miałka wypowiedź "rzeczniczki" jest niewiele mniej żałosna.

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 30.11.2022
    GBP 5.4151 złEUR 4.6684 złUSD 4.5066 złCHF 4.7421 zł
    Reklama

    Sport


    Reklama
    Reklama