Cookie Consent by Privacy Policies Generator website
Menu

Za zamkniętymi drzwiami. O przemocy domowej w polskich rodzinach mieszkających w UK

Za zamkniętymi drzwiami. O przemocy domowej w polskich rodzinach mieszkających w UK
Przemoc karmi się milczeniem, dlatego problem ten trzeba jak najszybciej zgłosić i nie wstydzić się o tym mówić... (Fot. Getty Images)
16 czerwca w Manchesterze odbyła się konferencja poświęcona problemowi przemocy domowej w polskich rodzinach zamieszkałych na terenie Wielkiej Brytanii. Jej organizatorem była organizacja Vesta - Specialist Family Support CIC, znana wcześniej pod nazwą Polish Domestic Violence Helpline (PDVH).
Reklama
Reklama

Konferencja "Understanding and responding to Polish women’s experiences of domestic violence and abuse in the UK" (Zrozumienie i reagowanie na doświadczenia z przemocą domową i nadużyciami polskich kobiet w Wielkiej Brytanii), w której udział wzięło 120 polskich i brytyjskich specjalistów z całego kraju, została zorganizowana w celu zaprezentowania wyników pierwszego ogólnokrajowego badania na temat doświadczeń polskich kobiet w zakresie przemocy w Wielkiej Brytanii, zaprezentowania najlepszych praktyk w pracy z polskimi rodzinami dotkniętymi przemocą domową oraz ułatwienia nawiązywania kontaktów między profesjonalistami.

Projektem badawczym kierowali pracownicy naukowi Uniwersytetu w Lincoln i Akademii Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Pełen raport z badań jest dostępny tutaj: https://dvsupport.blogs.lincoln.ac.uk/research/

"Bardzo się cieszę, że nareszcie mamy badania, które pomogą nam nagłaśniać problem przemocy w polskich rodzinach i szukać rozwiązań systemowych w udzielaniu skutecznej pomocy rodzinom dotkniętych tym problemem" - przyznała Ewa Wilcock, współorganizatorka konferencji (wraz z drugą dyrektor organizacji, Agnieszką Tenterobą) i dyrektor działającej od 2014 roku organizacji Vesta, pomagającej Polakom radzić sobie w tych dramatycznych sytuacjach.

Vesta to jedna z niewielu organizacji, które nakierowane są na pomoc polskim rodzinom, w których istnieje przemoc domowa. Pierwsza od prawej dyrektor Vesty, Ewa Wilcock, koło niej stoi dr Iwona Zielińska. (Fot. Kamila Kosior Photography)

Przemoc domowa w polskich rodzinach mieszkających w Wielkiej Brytanii jest coraz większym, choć ukrytym problemem, który nie został odpowiednio zbadany i rozwiązany pomimo jego powagi i częstości występowania w największej grupie mniejszościowej w Wielkiej Brytanii. Dlatego też o wnioski płynące z badań zapytaliśmy socjolożkę dr Iwonę Zielińską z Uniwersytetu w Lincoln, kierowniczkę tego projektu. 

Jest Pani koordynatorką badań pod nazwą "Budowa bazy dowodowej wspierającej Polki będące ofiarami przemocy domowej w Wielkiej Brytanii". Czy to pierwsze badania poświęcone przemocy domowej wśród polskiej społeczności na Wyspach?  

Dr Iwona Zielińska: - Tak, to pierwsze takie badania na taką skalę, nie tylko w UK. Nigdy w żadnym kraju nie było badania o przemocy domowej wśród Polaków mieszkających za granicą. Prace badawcze wraz ze mną prowadził zespół z Uniwersytetu w Lincoln: prof. Sundari Anitha, prof. Ros Kane i dr Michael Rasell. 

Dlaczego akurat taki temat? 

- Głównym powodem naszego zainteresowania tym problemem była obserwacja, że relatywnie niewiele Polek poszukuje pomocy. A wiadomo przecież, że problem przemocy jest bardzo duży. Ostanie badania mówią, że nawet 60% kobiet w Polsce doznało w ciągu swojego życia jakiejś formy przemocy domowej. Zakładaliśmy, że bardzo wiele Polek w UK tego doświadczyło, bo badania pokazują, że migracja nasila przemoc domową. Dlatego zastanawialiśmy się, dlaczego w takim razie tak niewiele Polek jest odnotowanych w systemie pomocy w UK, z czego to wynika i jakie są przyczyny tej sytuacji. 

Jakie wnioski płyną z tego badania? Co sprawia, że dochodzi do takich dramatycznych sytuacji? 

-  Chciałabym zwrócić uwagę na kilka aspektów. Przede wszystkim - jak wspomniałam wcześniej - migracja wpływa na zjawisko przemocy. Żyjąc poza krajem, kobiety są bardziej narażone na przemoc, bo są odizolowane od rodziny i znajomych, wiec sprawcy łatwiej jest je kontrolować. Poczucie wstydu i porażki powoduje, że nie zgłaszają problemu bliskim w Polsce, nie chcą o tym mówić ze strachu przed oceną, a z kolei w UK często nie mają tak bliskich i silnych kontaktów, by zaufać komuś i opowiedzieć o tym, co się u nich dzieje za zamkniętymi drzwiami.  

Kolejna kwestia to taka, że kobiety mają utrudniony dostęp do systemu pomocy. Dzieje się tak głównie z powodu nieznajomości języka, braku znajomości tego systemu, niewiedzy i też niskiej świadomości czym jest przemoc - ofiary nie zdają sobie sprawy z tego, że nie jest to tylko fizyczne znęcanie się. Wszystkie kobiety, z którymi rozmawialiśmy (było ich 28), doświadczyło przemocy ekonomicznej - zwłaszcza w sytuacji, kiedy to mężczyzna pracuje, a ona zajmuje się domem i dziećmi i czuje, a także otrzymuje od partnera informacje, że jest od niego zależna.  

Ponadto wiele kobiet, które wzięły udział w naszym badaniu, przyjechały do UK jako samotne matki, poszukując dla siebie i swoich dzieci lepszego życia. Wiążąc się z przemocowym partnerem, który często jest jedynym żywicielem (tylko on pracuje), nie widzą możliwości wyjścia z tej sytuacji – są bez pieniędzy, bez rodziny, przyjaciół, nie mają dokąd pójść. I nie wiedzą, że tak naprawdę państwo brytyjskie ma obowiązek zapewniać im i dzieciom bezpieczne schronienie w sytuacji kiedy zgłoszą przemoc.  

Generalnie wszystkie kobiety bardzo długo znoszą doświadczenie przemocy, latami żyją ze swoimi oprawcami. Dopiero kiedy jest już tak źle, że grozi im śmierć, albo przemoc zaczyna dotykać coraz bardziej dotkliwie ich dzieci, postanawiają zwrócić się o pomoc. Są też sytuacje, że zaniepokojeni sąsiedzi dzwonią na policję lub szkoła zauważa niepokojące zachowanie dziecka i zaczyna szukać powodu.  

Można by tego częściowo uniknąć, gdyby tylko kobiety wiedziały, że w UK problem przemocy domowej traktuje się naprawdę poważnie i nie bały się zgłaszać po pomoc na policję czy do organizacji pomagających. Niestety, brak informacji na ten temat nie ułatwia sprawy.

Konferencja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem polskich i angielskich specjalistów mających do czynienia w swojej pracy z tematem przemocy domowej. (Fot. Kamila Kosior Photography)

Co jest największym problemem kobiet doświadczających tej przemocy? Czy znalezienie pomocy, czy też coś innego? 

- Największym problemem jest to, że pozostają z tym problemem same. To jest powszechne i w Polsce, i wśród kobiet w UK. Bardzo długo - często latami - nie zgłaszają nigdzie przemocy. 

Po pierwsze - nie wiedzą, że w UK system działa zupełnie inaczej niż w Polsce (sprawniej po prostu). Dopiero kiedy ta przemoc zagraża życiu ich lub ich dzieci, szukają pomocy. Ale najczęściej jest to już po długim okresie trwania tego procederu. 

Po drugie - bardzo się wstydzą o tym mówić, a niestety przemoc karmi się milczeniem. Żadna kobieta nie jest winna temu, co ją spotkało. Ale właśnie często tak się czują (oprawcy latami zresztą wtłaczają w nie to przekonanie, że to przez nie). 

Ogromnym problemem jest strach przed opieką społeczną. Krążą bardzo szkodliwe mity o tym, że social services odbierają dzieci rodzicom (co oczywiście jest kolejnym powodem niezgłaszania przemocy). Wszystkie kobiety, z którymi rozmawiałam, przyznawały, że bardzo się tego bały. A tymczasem tylko jednej zostały odebrane dzieci, które udało jej się zresztą odzyskać po kilku miesiącach współpracy z opieką. Sytuacja musi być naprawdę skrajnie dramatyczna, żeby doszło do odebrania dzieci.  

Niedawno zakończył się głośny proces sądowy pomiędzy Johnnym Deppem i jego byłą żoną Amber Heard, która twierdzi, że była ofiarą takiej przemocy. Problem przemocy domowej wypłynął na szersze wody, dużo się o tym mówi, jednak mam wrażenie, że został on nieco spłycony. Co Pani o tym sądzi? Jak w świadomości społecznej funkcjonuje obecnie pojęcie przemocy domowej? 

- Jeśli chodzi o świadomość społeczną, to jest dużo do zrobienia. W zasadzie cały czas funkcjonuje przekonanie, że przemoc to bicie i siniaki. Tymczasem mamy przypadki ogromnego nadużycia ekonomicznego, kobiet płacących długi swoich partnerów, albo chorobliwej zazdrości, hakowania maili i kont na mediach społecznościowych. To często odczytywane jest jako oznaka miłości, a nie przemocy.

Dwie kobiety przyznały, że nawet faktu zgwałcenia ich przez partnera nie uznały za przemoc seksualną (tylko obowiązek małżeński), i dopiero w trakcie kursów i terapii dowiedziały się, że to był de facto gwałt. Dużo jest więc do zrobienia zarówno w kwestii zmiany świadomości na temat przemocy, jak i prewencji.  

Przypomnijmy więc na koniec: jakie instytucje/organizacje pomagają Polkom w UK doświadczającym przemocy domowej? 

- Wielka Brytania ma bardzo dobrze rozwinięty system pomagania ofiarom przemocy. Nie ma porównania z tym, jak wygląda to w Polsce. Ponad dekadę temu rząd brytyjski uznał, że kraju "nie stać" na taką ilość przemocy domowej, bo to są konkretne koszty ekonomiczne – nieobecność w pracy, koszty służby zdrowia, długoterminowe leczenie psychologiczne, miejsce w więzieniu, koszty terapii dziejącej, itd. Przemoc domowa została więc uznana jako priorytetowy problem społeczny.

Ogromne pieniądze zostały włożone w reformę systemu i przeszkolenie policji, nauczycieli, służy zdrowia. I to działa! Ale niestety wiele Polek nie wie, że tu ten system tak skutecznie operuje. Większość kobiet, z którymi rozmawiałam, przyznawała, że gdyby wiedziała, jak to wygląda, to dużo wcześniej zaczęłyby szukać pomocy. Wielokrotnie słyszałam bardzo pozytywne zaskoczenie tym, jak reaguje policja, w jaki sposób interweniuje, jak szybko oddziela sprawcę od ofiary.

Więc policja to jest jedna z instytucji, do której naprawdę warto najpierw zwracać się po pomoc. I nie bać się!

Bardzo skuteczne są też szkoły, można poprosić nauczycielkę dziecka, dyrektorkę o rozmowę.  

Dużo organizacji pomocowych zatrudnia Polki albo korzysta z tłumaczy. 

Są też polskojęzyczne organizacje, takie jak Vest, Opoka czy Feniks w Szkocji, które pomagają Polakom telefonicznie, zdalnie i stacjonarnie.  

Dziękuję za rozmowę.

Portal Londynek.net był patronem medialnym konferencji "Understanding and responding to Polish women’s experiences of domestic violence and abuse in the UK", organizowanej przez Vesta - Specialist Family Support CIC.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 6 / 5

Komentarze
  • Luska
    15 lipca, 17:51

    Przemoc? Zycie z benefits uzaleznienie finansowe od partnera. Patologia. W tym kraju samotnym kobietom z dziecmi jest duzo latwiej. Trzeba umiec ruszyc glowa a nie tylko d...a Tu zjechala przede wszystkim birdota z wielodzietnych biednych nie wyedukowanych rodzin I tego sa efekty. Sama zatrudjialam polki matkipo kilkoro dzieci kazde z innego ojca 12/18 lat pobytu zero znajomosci jezyka. Pracowac nie bardzo sie chce....

  • Jerzy Joniec
    17 lipca, 07:39

    Super artykuł i na czasie. Coraz gorzej dzieje się w polskich rodzinach, także za granicą. Postępująca bieda i kłopoty finansowe jeszcze pogłębią występujące konflikty, a nawet pojawią się nowe. Dlatego trzeba nagłaśniać temat.

  • Robert
    17 lipca, 08:45

    Jestem w temacie ,tylko czemu kobiety są traktowane lepiej. Moja była startowała z lapami, papierosy w oczy wkładała, wyzywała. Jak się rozstaliśmy to ona zgłosiła ze ja nekam i co? Mam Nonmolestation. Powiedziala ze syna porwe do Pl i nie widuje syna. Tak to działa, jak ja zgłaszałem to nawet nie przyjęli zgłoszenia w Wathford.

  • IwonaZieli
    3 sierpnia, 15:37

    Panie Robercie, prosze skontaktować sie z jakąś organizacją charity pomagającą osobom pokrzywdzonym przemocą. Może pan zacząć od wymienionej w tekście Vesty. Jest też w UK specjalistyczna organizacja pomagająca mężczyznom: https://mensadviceline.org.uk/

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 02.12.2022
GBP 5.4610 złEUR 4.6850 złUSD 4.4492 złCHF 4.7576 zł
Reklama

Sport


Reklama