Menu

Szaleńcy pod ochroną

Szaleńcy pod ochroną
Najsłynniejsza z angielskich ekscentryczek rozmawia z psami corgie. (Fot. Getty Images)
Angielski charakter jest trochę jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Anglicy dobrze wiedzą, że geniusz często trudno odróżnić od szaleństwa. Dlatego rezolutnie uznali, że na wszelki wypadek trzeba oryginałom dać szansę.
Reklama

Premier Churchill podczas wojny spotykał się z rozmaitymi dziwakami, wysłuchując pomysłów na ich szalone wynalazki obronne i naukowe. Pośród nich był genialny Alan Turing, który ostatecznie rozpracował niemiecką maszynę szyfrującą Enigmę i stworzył podwaliny pod współczesną informatykę.

W Polsce też są

W epoce wiktoriańskiej o roli ekscentryków pisał filozof John Stuart Mill w eseju "O wolności". Jego zdaniem, liczba ekscentryków w społeczeństwie była zawsze proporcjonalna do jego geniuszu. Dziwacy są - według Milla - "solą ziemi", a bez nich społeczeństwo zmienić się musi w zatęchłe bajorko.

W latach 80. XX wieku neurolog i psycholog dr David Weeks przeprowadził badania nad długotrwałymi dziwnymi zachowaniami, których według wszelkich kryteriów nie można zakwalifikować jako choroby.

Wyszło mu, że na Wyspach żyje około sześciu tysięcy oryginałów. Cechy oryginała - według Weeksa - to chronienie w sobie "wiecznego dziecka”, ponadprzeciętna inteligencja i poczucie szczęścia.

Ekspert od brytyjskich ekscentryków, Benedict le Vay, autor "Eccentric Britain" oraz… książeczki o lokomotywach parowych uważa, że w Polsce też nie jest mało ekscentryków, tylko są mniej hołubieni.

On sam jest przewodniczącym Stowarzyszenia Przyjaciół drogi A272. W testamencie zapisał, żeby po śmierci jego prochy wsypano do pieca tradycyjnej ciuchci i wysłano prosto do nieba.
 

Jerzy III rzucał się w seksualnym szale na damy. (Fot. Getty Images)

Król hoduje steki

Na ekscentryzm mogli pozwolić sobie przede wszystkim bogaci arystokraci. Markiza Salisbury, Emily Mary Hill, prowadziła w pałacyku Hatfield House otwarty dom dla setek gości - rano polowali, wieczorami balowali. Polowała do 80. roku życia i niemal ślepa kazała się przywiązywać do siodła. Kiedy zbliżała się do przeszkody, cwałujący obok mąż krzycz: "Na boga, pani, skacz!".

W XIX wieku na czele rodziny Salisbury stanął późniejszy premier rządu królowej Wiktorii. W odróżnieniu od Emily jej prawnuk unikał ludzi. Ponieważ nosił z upodobaniem stare surduty, kiedyś uznano go za włóczęgę i wygoniono z kasyna w Monte Carlo.

W Hatfield House zamontował jednak ówczesną nowinkę techniczną - jeden z pierwszych w kraju telefonów. Markiz lubił stawiać aparat na stole w hallu i testować go na swoich gościach, czytając im z innego pomieszczenia dziecinne rymowanki. Czekający na gospodarza przybysze, słysząc nagle głos premiera udającego dziecko, odnosili wrażenie, że postradali zmysły. Happening sprawiał lordowi dziką przyjemność.

Ekscentrykom bardzo sprzyjał "szalony”, panujący na przełomie XVIII i XIX wieku Jerzy III. Sadził na grządkach steki z wołowiny, rozmawiał z drzewami i rzucał się w seksualnym szale na damy. Chory na porfirię (światłowstręt) monarcha sprowadził do Londynu Jemmy’ego Hirsta z Yorkshire, który jeździł na oklep na byku. Mimo swych dziwactw rządził przez kilkadziesiąt lat i był powszechnie akceptowany.

Z kolei Francis Henry Egerton, ósmy earl Bridgewater, codziennie zasiadał do posiłku z 12 psami, dla których służba przygotowywała zastawę, krzesła i białe śliniaki. Baron Walter Rothschild w przypałacowych ogrodach hodował zebry, które zaprzęgał do powozu, i małpy, które podczas przyjęć sadzał obok znamienitych gości.

Najsłynniejsza z angielskich ekscentryczek od ponad 64 lat zasiada na tronie Zjednoczonego Królestwa. Łapie w siatkę nietoperze w zamku Balmoral, rozmawia z psami corgie i jeździ złotą karetą do parlamentu. Większości Brytyjczyków nie irytują dziwne hobby Elżbiety II. Królowa traktowana jest jak narodowa maskotka. To kolejny przykład miłości, jaką instynktownie Anglicy darzą ludzi myślących i zachowujących się odmiennie od normy.

George Sitwell opatentował m.in. mikroskopijny pistolet na osy i grającą szczoteczkę do zębów. (Fot. Getty Images)

Pistolet na osy

Luzu i ekstrawagancji nie brakowało ani brytyjskim poetom (Byron trzymał niedźwiedzia w akademiku) ani naukowcom - George Sitwell, lord mediewista opatentował m.in. mikroskopijny pistolet na osy, grającą szczoteczkę do zębów oraz kulki z wędzonego mięsa i ryżu zakonserwowane w wapnie.

Dla Polaków szokujące mogą być ekscentryzmy angielskiego Kościoła. Pastor Roly Bain, przebrany za klauna zachęcał wiernych podczas nabożeństwa: "let's play" - bawmy się, zamiast "let's pray" - módlmy się. Żyjący na początku XIX wieku pastor ekscentryk John Alington, który ubrany w lamparcią skórę czytał wiernym swoje kontrowersyjne poematy miłosne, a po nabożeństwie częstował brandy i piwem.

Kochanki i nocne eskapady

W tej wyliczance zachowań nietypowych nie może zabraknąć seksu. Syn królowej Wiktorii Edward VII miał legendarne 1200 kochanek, podobno za aprobatą swojej pięknej żony Aleksandry. Jego wyczyny erotyczne nie kompromitowały go w oczach poddanych, wręcz przeciwnie - był przez nich wielbiony.

Jerzy, diuk Kentu, brat ojca królowej Elżbiety II był biseksualistą. Razem ze swoim z przyjacielem, aktorem i piosenkarzem Noëlem Cowardem urządzał nocne eskapady w kobiecych ciuszkach. Policja nie raz aresztowała ich pod zarzutem prostytucji, a kiedy mówił, że jest z rodziny królewskiej, policjanci śmiali się, że co drugi aresztant tak twierdzi. Po interwencji dworu musieli puścić go wolno.

Jego upodobania seksualne nie przeszkadzały w jego oficjalnych obowiązkach. W czasie II wojny światowej służył w marynarce królewskiej, występował w pięknym mundurze i odbierał parady żołnierzy, także polskich.

Jedną z "żoneczek" markiza Bath jest Sylvana Henriques, była dziewczyna Bonda. (Fot. Getty Images)

W majątku Longleat House w hrabstwie Wiltshire mieszka jeden z ostatnich wielkich arystokratów ekscentryków XX wieku. Markiz Bath ma 85 lat i jeszcze do niedawna zarządzał parkiem safari wokół swojej posiadłości, w którym przechadzały się lwy i małpy. W ogrodach kazał zbudować domki dla swoich "żoneczek”. Jest wśród nich m.in. Sylvana Henriques, była dziewczyna Bonda.

Ten najsłynniejszy hedonista na Wyspach Brytyjskich zawsze otaczał się licznymi kochankami. Jego prywatną galerię w Longleat zdobią rysunki z "Kamasutry" oraz wykonane własnoręcznie portrety partnerek - w szczytowym okresie miał ich 74. Harem zabiegał o względy satyra, ale topniał, w miarę jak jego członkinie decydowały się przejść na emeryturę.

Dr Jakyll i mr Hyde

Marek Rybarczyk, dziennikarz i korespondent, z brytyjskim paszportem w kieszeni, autor książki "Wszystkie szaleństwa Anglików" twierdzi, że Anglicy są jak dr Jakyll i mr Hyde Ich tolerancja dla odmienności jest tak ważna, bo stanowi przeciwwagę dla tego, co niezbyt ładnie nazywamy "angolstwem".

Po 25 latach obserwowania z bliska Wielkiej Brytanii Marek Rybarczyk uważa, że Anglicy nie są narodem szaleńców. Oni tylko akceptują szaleństwo i umieją je wspaniale wykorzystać. Warto przejrzeć się brytyjskim doświadczeniom i uświadomić sobie, że bez szacunku dla inności Brytyjczycy nie zostaliby imperium, wylęgarnią wynalazków i popkultury promieniującej na cały świat.

Źródło: "Fokus" - artykuł "Ekscentrycy mają się dobrze" Marka Rybarczyka

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.47 / 21

Komentarze
  • Bobo...
    16 lutego, 19:12

    Ale, zeby maz krzycz. Tego juz za wiel...

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 30.03.2020
GBP 5.070 złEUR 4.540 złUSD 4.093 złCHF 4.284 zł

Sport


Reklama