Menu

Slow life. Stop hurrying!

Slow life. Stop hurrying!
Śniadanie w łóżku? O, tak! (Fot. Getty Images)
Jestem spełniony w życiu, bo zwolniłem jego tempo i mam czas na własne przyjemności. Wreszcie odnoszę też sukcesy.
Reklama

Życie to wieczna gonitwa
Współczesny świat to ciągła pogoń za karierą, stanowiskami, pieniędzmi oraz szeroko rozumianym sukcesem. Od wczesnych lat wpaja się już dzieciom przekonanie, że muszą osiągnąć w życiu sukces. Często też rodzice przekonują ich, że muszą się wiele nauczyć, aby do czegoś w życiu dojść i że życie to wyścig szczurów, więc muszą dużo pracować, aby inni ich nie przegonili.

Rodzice niestety nierzadko zapominają o tym, że przy takim nastawieniu dziecko może zagubić swoją empatię i indywidualność, a nawet uczyć się, nie dlatego by lepiej i szerzej poznawać świat oraz łatwiej w nim funkcjonować, ale po to, aby spełnić ich oczekiwania oraz otrzymywać same bardzo dobre oceny. Do tego jeszcze mnogość tzw. zajęć dodatkowych, w których „wypada” by dzieci uczestniczyły, bez względu na to, czy są nimi zainteresowane, czy nie.

Nie dość tego, współczesna szkoła w zbyt małym stopniu respektuje indywidualność ucznia, jego osobowość, samodzielne myślenie i podejście do sposobów rozwiązywania problemów i zadań. Preferuje natomiast uniformizację, narzuca algorytmikę oraz rozwiązywanie problemów, wyłącznie według określonego klucza.

Podobnie jest też z dorosłymi. Dress code w pracy i poza nią, obowiązkowy jogging w określonym stroju, koniecznie z słuchawkami na uszach, „właściwa” fryzura i modne zainteresowania, w tym także podobny do kolegów i koleżanek z pracy, sposób spędzania wolnego czasu.

Urządźmy sobie przestrzeń w taki sposób, by z przyjemnością można było w niej odpoczywać... (Fot. Getty Images)

No i to parcie na karierę, bez względu na wszystko. Awans przez łóżko szefa lub szefowej? A co tam, raz się żyje. „Uprzejmie poinformować” przełożonego o błędzie lub niepowodzeniu koleżanki lub kolegi? Tak trzeba, bo jak nie ja, to na mnie doniosą. Do tego ta ciągła niepewność o awans
i stanowisko. Wielogodzinna praca, rozterki, wątpliwości, obawy, no i ten zabójczy stres, który jest stałym gościem w umysłach ludzi, produkujących różne projekcje, które jeszcze tylko potęgują frustrację i zmęczenie psychiczne.

Trwanie takiego stanu w dłuższej perspektywie czasowej często prowadzi do bezsenności, załamania nerwowego, zawału lub wpadnięcia w sidła alkoholu, narkotyków lub w stan tzw. wypalenia zawodowego. Poświęcenie się wyłącznie pracy prowadzi też niejednokrotnie do rozpadu związków lub rodziny.

Patrząc na wielu znajomych, którzy osiągnęli sukces zawodowy, posiadają domy, piękne samochody
i wyjeżdżają z reguły na urlop wyłącznie za granicę, nie widzę zbyt często na ich twarzach uśmiechu
i nigdy nie usłyszałem, że są szczęśliwi. Zamiast spokoju i poczucia stabilizacji, mają często niepewność, czy ich biznes będzie się dalej dobrze rozwijał i utrzymają się na rynku, czy za kilka miesięcy lub lat będą mieli dalej zdolność do spłacania kredytów lub czy „utrzymają” się w firmie i będzie ich stać na „odpowiedni” poziom i styl życia? A wszystko to w atmosferze pośpiechu oraz wiecznej obawy, czy ze wszystkim nadążają za zmieniającą się rzeczywistością. Dodatkowo ich kontakty z dziećmi są bardzo ograniczone czasowo, a relacje mają raczej powierzchowny charakter.

Dążenie do sukcesu nie jest niczym złym, pod warunkiem, że nie odbywa się kosztem własnego zdrowia lub szczęścia swojej rodziny. Do tego jeszcze te relacje ze współmałżonkiem, który nie zawsze rozumie ogrom naszych obowiązków, konieczność uczestniczenia w czasie wolnym w różnych spotkaniach towarzyskich w gronie współpracowników oraz w licznych imprezach firmowych.

Zapracowani menedżerowie nie mają zbyt wiele wolnego czasu dla swoich współmałżonków oraz dzieci, a to rodzi często kłótnie, powoduje konflikty i rozluźnia więzi rodzinne, bo „taty (męża) tak często nie ma w domu”. Wielokrotnie sukces zawodowy jest okupiony rozpadem związku lub rodziny, a wtedy okazuje się, że „skórka nie była warta wyprawy” i nie ma z kim świętować tego osiągnięcia.

Spokojne popołudnia przy książce i herbacie - to też jest sposób na slow life... (Fot. Getty Images)

Czas na zmiany – slow life
„Slow life” jako nurt życia społecznego pojawił się w Skandynawii już około 20 lat temu, kiedy to pewien wpływowy obywatel Norwegii Geir Berthelsen zaczął propagować idee wolnego życia i konieczność przeciwstawienia się szybkiemu i bezsensownemu jego tempu, które obserwował w otaczającym go świecie. Nagle okazało się, że propagatorów jego idei jest więcej i hasło przewodnie ruchu społecznego „żyj wolniej” jest jak najbardziej na czasie.

Na czym ono ma polegać? „Dostrzegać więcej, rozumieć lepiej, szanować bardziej – tak w skrócie można opisać korzyści wynikające z trendu slow life” (Lagom, Prosto ze Szwecji). A więc nie chodzi tylko o samo zwolnienie tempa życia? Na pewno, nie. Chodzi o to, żeby wszystko co robimy, było wykonane w odpowiednim tempie i bez zbędnego pośpiechu.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.73 / 22

Komentarze
  • Czytelnik
    27 października, 07:02

    Wszystko fajnie tylko jak zwolnić kiedy cały świat pędzi tak szybko do przodu?

  • Do czytelnik
    27 października, 14:03

    To wszystko zalezy od tego jakie wymagania sobie stawiasz I czego oczekujesz....

  • Asia
    28 października, 09:02

    brak dzieci pomaga w szczesliwym spokojnym zyciu.

  • Mengele
    31 października, 06:50

    Powiedz to japonczykom

  • Jerzy Joniec
    6 listopada, 15:36

    Wolniej, to nie znaczy leniwie i bez dynamiki. Chodzi o to, aby żyć w sposób przemyślany, a pewna doza szaleństwa nie przeszkodzi na pewno w atrakcyjnym sposobie życia, byle to było szaleństwo zaplanowane :-)

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 18.11.2019
GBP 5.026 złEUR 4.288 złUSD 3.877 złCHF 3.913 zł

Sport


Reklama