Menu

Ogranicz się. Proste kroki ku "zero waste"

Ogranicz się. Proste kroki ku
Dbałość o naszą planetę zaczyna się od małych kroków - zacznijmy chociażby od zaprzestania używania plastikowych toreb na zakupy i noszenia przy sobie bawełnianych... (Fot. Getty Images)
"Zero waste" to styl życia, zgodnie z którym człowiek zaczyna generować jak najmniej odpadów, wykorzystując ponownie produkty, które zakupił. Moda dla hipsterów czy ratowanie planety? Jak być "mniej marnującym" i nie popadać w skrajności? Poniżej znajdziesz 4 subiektywne kroki, które w prosty sposób pomogą dbać o ekologię i zaoszczędzić pieniądze.
Reklama

Niemarnowanie zaczyna się w głowie

Pamiętam sytuację, gdy w pracy, podczas przygotowania wysyłki ubrań do blogerów, jedna z influencerek (znana dzisiaj eko aktywistka) napisała: „Dziękuję za przesyłkę, niestety już wiem, że nie będę nosić tego ubrania. Czy mogłabyś wysłać do mnie kuriera, aby je odebrał?”. Miałam sprzeczne uczucia, myślałam, że żartuje lub po prostu kpi z przesyłki. Dzisiaj już wiem – ona jest zero waste. Dzisiaj, dwa lata później, sama uwierzyłam w zmiany klimatyczne i postanowiłam zacząć wprowadzać do swojego życia elementy zero waste. A zaczynam od...

Krok 1: Plastic is not that fantastic

Według organizacji Plastic Pollution Coalition,w samych tylko Stanach Zjednoczonych zużywa się dziennie 500 milionów słomek! Gdyby połączyć je w jedną mega-słomkę, 2,5 razy okrążyłaby Ziemię. Przyznacie, że brzmi to „imponująco”.

Temat nośny od wielu lat, bo już jakiś czas temu społeczeństwo zdało sobie sprawę z problemu, jaki niesie za sobą używanie plastikowych rurek. Nie oceniam – być może ktoś lubi pić przez słomkę. Ze względu na wygodę i atrakcyjne kolory korzystają z nich również dzieci. Jednak są alternatywy, które nie mają tak negatywnego wpływu na środowisko. Znajdziecie wśród nich m.in. metalowe słomki lub dostępne już w wielu knajpach jadalne „supersłomki” stworzone na przykład z wytłoków jabłkowych.

Druga plastikowa sprawa, która nie dawała mi spokoju to... mocno gazowana woda w mocno plastikowych butelkach. Uwielbiam wodę gazowaną. Jednak pokłosie, jakie niesie za sobą to uwielbienie, zaczęło mnie niepokoić. Zdjęcia zanieczyszczonych oceanów i martwych zwierząt pełnych śmieci, wizja 500 lat, które będzie potrzebowala jedna plastikowa butelka, aby się rozłożyć...

Wszystko - tylko nie plastik!!! (Fot. Getty Images)

Myśląc o tym, jak możemy przestać kupować do domu gazowaną wodę zastanawiałam się, jakie mam alternatywy. Z pomocą pospieszył wujek Google. Okazało się, że stosunkowo tanim i rozsądnym rozwiązaniem jest urządzenie do wody gazowanej (kiedyś był to syfon), które oszczędza nam wiele: dźwigania butelek z wodą, ilości wytwarzanego plastiku czy pieniędzy. Uzupełnienie naboju z CO2 kosztuje bowiem ok. 50zł, a wystarczy uzupełnić go po 60 użyciach, czyli po około 2 miesiącach. Teraz jest zdrowo, modnie i ekologicznie. A woda z saturatora nie ustępuje (mojej ulubionej dotąd) wodzie znanej marki.

Przestałam także kupować plastikowe torby (jeśli takie mamy to staram się, aby służyły jako worek na śmieci) i codziennie mam przy sobie bawełnianą torbę. To nie tylko wygodniejsze, ale też tańsze i mniej „obciachowe” od plastikowych worków. Podczas zakupów nie sięgam również po cienkie woreczki na owoce i warzywa, wrzucam je po prostu luzem do koszyka.

Krok 2: Potrzebujesz mniej, niż myślisz

Szybki rachunek sumienia. Ile nowych par butów znalazło się w Twojej szafie od zeszłego roku? Czy wszystkie były Ci naprawdę niezbędne do życia? Wiem, są piękne i w momencie, gdy je kupowałaś/eś ogarniało Cię uczucie, że to jest to, czego w tym momencie chcesz. A miesiąc później? Ile razy znalazły się na Twoich nogach?

Mania kupowania to także element popkultury - choroba XXI wieku, z którą trzeba walczyć. Z każdej strony dopadają nas promocje, zdjęcia atrakcyjnych influencerów modowych, reklamy o tym, że „ten tusz doda Ci seksapilu”, a tamta odżywka sprawi, że „twoje włosy będą piękniejsze niż kiedykolwiek”. Jak więc nie kupić? Jak się oprzeć? Jeśli nie wiesz jak, a chcesz zacząć być bardziej prośrodowiskowy i przy okazji zaoszczędzić: przestań kupować w nadmiarze, zastanów się pięć razy czy to, co chcesz kupić jest Ci naprawdę potrzebne. Zdaj sobie sprawę z tego, że promocja, którą widzisz w sklepie to bardzo często chwyt handlowy - ten produkt mógł nigdy nie być przeceniony.

Jeśli masz za dużo ubrań, daj im drugie życie - oddaj potrzebującym, sprzedaj, tylko nie wyrzucaj! (Fot. Getty Images)

Ogranicz także oglądanie filmików w internecie - im mniej nowości, tym mniej pułapek. To za mało, aby nie kupić? Mnie pomaga wyznaczenie celu. Może być to think big, jak podróż na inny kontynent lub coś mniejszego, jak choćby wyjazd w góry, skok ze spadochronem czy na przykład zakup pakietu do SPA. Co by to nie było – wyznaczaj sobie cele. Dla osób o twardych nerwach świat przyniósł ideę no shopping year. To wyzwanie, którego celem jest niekupowanie ubrań przez rok. Duży hardcore, ale z pewnością można sporo zaoszczędzić.

Krok 3: Naprawdę zjesz to wszystko?

Około 1/3 produkowanej żywności na świecie ląduje w śmietniku. Wiedziałeś o tym? Ja też nie. Dlatego kolejnym krokiem ku zero waste jest ograniczenie kupowania i jednocześnie wyrzucania jedzenia. To tym trudniejsze, im większą ma się rodzinę, bo statystycznie łatwiej jest przewidzieć ilość produktów, gdy dzielimy je na jedną czy dwie osoby.

Jednak zamiast szukać wymówek, lepiej jest podejść do zakupów pragmatycznie i rozsądnie. Na przykład robić większe zakupy raz w tygodniu, zaplanować posiłki (możliwie na tydzień), do sklepu jechać z pełnym brzuchem (mówi się, że głód zwiększa kreatywność w wymyślaniu zachcianek). A przede wszystkim trzymać się listy zakupów.

Jeśli obawiasz się, że nie jesteś w stanie wymyślić śniadań i kolacji na 7 dni, spróbuj, jak w przypadku doboru garderoby, oprzeć listę na top 5 basic produktach. Takich, które można zjeść zarówno na śniadanie jak kolację, z których dodatkowo można przygotować różne posiłki. Przykład? Jaja (mnogość przepisów), masło orzechowe (zarówno na kanapkę, naleśnik, jak i wegańską przekąskę połączoną z owocami), twaróg/tofu – można dodać go do makaronu, połączyć z ulubionym jogurtem czy nałożyć na tost, ulubione świeże warzywa i owoce, kiełbaski/parówki – to rozwiązanie, które lubią także dzieci. W razie braku pomysłu na jedzenie pomocne będą strony/blogi, które tętnią przepisami jak np. kwestiasmaku.pl czy jadlonomia.com.

Czy na pewno potrzebujemy mieć pełną lodówkę jedzenia? (Fot. Getty Images)

Krok 4: Kupiłeś zbyt dużo? Daj temu drugie życie!

Czy na początkowej drodze ku zero waste nie wiedziałeś jak postąpić? To nic. Radą jest dawanie drugiego życia zakupionym produktom, zarówno ubraniom, kosmetykom, jedzeniu, a nawet plastikowym (i szklanym) butelkom.

Dla osób, które błądzą, a może celowo chcą być eko, świat reuse stworzył inne rozwiązanie – internetowe szmateksy typu Vinted. To miejsca, gdzie w kilka minut można wystawić przedmiot na sprzedaż, dzięki czemu może je nosić ktoś inny. Bardziej staromodnym sposobem na bycie ekologicznym (i jednocześnie hojnym) są zbiórki odzieży dla potrzebujących. Na Facebooku powstają też kolejne grupy, których celem jest oddawanie niepotrzebnych w domu rzeczy - od kanapy i cedzaka do makaronu, po walizki podróżne oraz jedzenie.

Świat, mimo wielu współczesnych pułapek, sprzyja idei bycia zero waste i jedyne, co wystarczy zrobić, to pierwszy krok. A możliwości, jak pokazałam w tekście, jest wiele - i to od nas zależy, jaką postawę przyjmiemy.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.84 / 43

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 26.02.2020
GBP 5.125 złEUR 4.309 złUSD 3.957 złCHF 4.062 zł

Sport


Reklama