Menu

Koci "lek na całe zło"

Koci
Koty to wyjątkowe zwierzęta, a ich wpływ na zdrowie i samopoczucie człowieka jest niezwykle pozytywny. (Zdjęcia: Getty Images)
Kociarzy przekonywać nie trzeba, że ich pupile to magiczne zwierzęta. Wiele badań naukowych potwierdza, że obecność czworonogów, opieka nad nimi i dotyk psiego czy kociego futra to najlepsza terapia na wszelki stres. O ile jednak pies wymaga ciągłej uwagi i wychodzenia na spacer kilka razy dziennie, kot jest mniej wymagający, dlatego przyjrzyjmy się wszelkim pozytywnym aspektom mieszkania z nim.
Reklama

Niesubordynowane, krnąbrne i pamiętliwe - to ledwie przedsmak cech przypisywanych kotom. I choć faktycznie nie sposób zmusić koty do typowego dla psów posłuszeństwa, mruczące pupile mają wierne grono swoich wyznawców. Naukowcy wiedzą dlaczego. Prowadząc wieloletnie badania odkryli bowiem, że towarzystwo kapryśnego futrzaka daje bardzo wymierne korzyści. Uspokaja, stabilizuje ciśnienie, zmniejsza ryzyko astmy i zawału serca. Pomijając może te chwile, kiedy trzeba wygonić mruczącego potwora z szafy, gdzie wyleguje się na oczyszczonym przed chwilą z sierści płaszczu.

Felinoterapia, czyli terapia z udziałem kotów, nie jest fanaberią tylko ma solidne naukowe podstawy. Między innymi dlatego w niektórych krajach koty są stałymi mieszkańcami domów starców oraz biorą udział w terapii dzieci ze spektrum autyzmu. Mało tego, zdarza się, że biorą udział w resocjalizacji więźniów. Do szczególnie polecanych ras należą Main Coony i koty brytyjskie oraz persy. Subtelniejsze niż hałaśliwe psy, nie wymagają tresury. I choć trudno okiełznać ich wrodzoną przekorę i tendencję do chodzenia własnymi ścieżkami, warto być ich towarzyszem. Dlaczego?

1. Koty sprawiają, że dzieci rzadziej borykają się z alergiami i astmą

Szwedzi jako pierwsi, bo jeszcze w 1999 roku, odkryli, że wczesne dzieciństwo spędzone w towarzystwie kota (ale także psa) sprawia, że w dorosłości rzadziej rozwijają się dolegliwości takie jak astma czy alergie. Dzieje się tak, ponieważ wczesny kontakt z alergenami, uodparnia organizm. I sprawdzało się to nawet u tych dzieci, które genetycznie były obciążone ryzykiem rozwinięcia się alergii.

Uczeni z Goteborga poszli zatem krok dalej i sprawdzili, czy zwiększenie liczby zwierząt zmniejszy procent przypadków alergii i astmy w późniejszym czasie. Okazało się, że tak. U badanego dziecka, które wychowywało się w towarzystwie aż pięciu różnych zwierząt, układ immunologiczny był tak uodporniony, że nie doszło do rozwinięcia się żadnej przypadłości wywołanej przez alergeny. Wynik tych badań został opublikowany w czasopiśmie "PLos One".

2. Dorośli mają dzięki nim mniejsze problemy z nadciśnieniem

Wystarczy, że będą głaskać kota lub blisko niego siedzieć. Jego mruczenie działa uspokajająco (wydziela się oksytocyna i endorfiny), a my zaczynamy podświadomie w rytm tego mruczenia odddychać. Zwalniamy. A to automatycznie reguluje ciśnienie krwi. Dodatkowo obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. W efekcie, co zresztą potwierdziły trwające 10 lat badania prowadzone przez naukowców, właściciele kotów są o 30 proc. mniej narażeni na niespodziewany atak serca lub śmierć w efekcie chorób naczyniowo-sercowych, w tym udarów.

3. Koty oczyszczają dom, w którym żyją z toksycznych substancji

Tę właściwość kotów odkryli badacze ze Sztokholmu. Z ich obserwacji wynika, że koty - jako że spędzają dużo czasu w różnych domowych zakamarkach - wchłaniają tzw. uniepalniacze bromowane, czyli toksyczne substancje dodawane na etapie produkcji niemal do wszystkiego co nas otacza w domu. Do mebli, tekstyliów czy elektroniki. Dlaczego? Ich zadaniem jest zwiększanie odporności przedmiotów na ogień. U ludzi, którzy są przez długi czas narażeni na kontakt z tymi substancjami, często dochodzi do poważnych zaburzeń gospodarki hormonalnej, w tym do chorób tarczycy.

Aby jednak nie traktować kota jako żywego pochłaniacza toksyn, naukowcy sugerują, aby możliwie często usuwać kurz, a nabywając nowe sprzęty, pytać o to, czy podczas produkcji były stosowane toksyczne substancje.

4. Mruczki są doskonałym remedium na stres, obniżony nastrój, a nawet depresję

Wystarczy obejrzeć 20 minut śmiesznych filmików z udziałem kotów, aby spadł poziom kortyzolu. Hormonu wydzielającego się przy silnym stresie, ale i lęku, który często towarzyszy depresji. Głaskanie mruczącego kota zaś w naturalny sposób pobudza wydzielanie się endorfin. Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Loma Linda w Kaliforni, którzy odkryli korelację między obecnością kota a spadkiem kortyzolu, koty mają też wpływ na poprawę funkcjonowania pamięci krótkotrwałej u osób starszych.

Zauważono także, że szczególnie dobrze na poprawę nastroju człowieka wpływają koty długowłose. Dlaczego? Tego jeszcze nie ustalono.

5. Niwelują ból skuteczniej niż tabletki i bez efektów ubocznych

Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że instynktownie wyczuwają miejsce, które sprawia człowiekowi ból i tam się układają. A że mają wyższą temperaturę i futro, automatycznie je rozgrzewają. Nie bez znaczenia jest także oczywiście to, że mruczą, a czasem nawet masują łapkami - wysuwając i chowając pazurki. Jak dowodzą badania. sprzyja to szybszej regeneracji tkanek, ale także złamań kości.

Ze zgromadzonych danych wynika, że kości kota zrastają się o 50 proc. szybciej niż psa. Potwierdzony został też pozytywny wpływ bliskości kota na choroby związane z reumatoidalnym zapaleniem stawów. Dodajmy, że chodzi o bliskość żywego kota, bo jeszcze nie tak dawno spotkać się było można z sugestią, że wskazane jest ocieplanie objętych chorobą okolic kocim futrem. 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.79 / 19

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel się opinią.
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 22.01.2021
GBP 5.092 złEUR 4.535 złUSD 3.725 złCHF 4.210 zł

Sport


Reklama