Kolejna afera z polskim mięsem w UK

Firmę skrytykowano, że wywiera "szkodliwy wpływ na całą branżę", importując tańszą wołowinę podczas kryzysu związanego z koronawirusem. Epidemia spowodowała, że wielu producentów lokalnej wołowiny zmaga się z poważnymi problemami finansowymi.
Wcześniej na podobny ruch zdecydowała się grupa ABP, który dostarczyła mięso z Polski do supermarketów Sainsbury's i ASDA. Sieciom sklepów zarzucono, że nie wspierają miejscowych farmerów, a dodatkowo sprowadzają mięso z kraju, w którym toczy się śledztwo Komisji Europejskiej w sprawie niskich standardów higieny żywności.
Supermarkety broniły się wówczas, że był to jednorazowy przypadek, a "mięso i tak się nie sprzedawało".
Teraz w sprawie Doherty & Grey podjęto interwencję z ramienia związku Ulsters Farmers Union.

"Polski przemysł wołowy jest obecnie pod ścisłą obserwacją po ostatnich doniesieniach o złych praktykach higienicznych. Problemem jest również to, że kupując mięso z tego kraju nie wiemy ani nic o jego jakości ani z której ubojni konkretnie pochodzi. Jedyna informacja dostępna na opakowaniu wskazuje, że pochodzi z Polski i tyle" - wskazano w uzasadnieniu.
Doherty & Gray przekazało w komentarzu, że pozostaje zobowiązane do "wspierania lokalnych farmerów z Irlandii Północnej".
"Podobnie jak wiele firm z branży przetwórstwa spożywczego, Doherty & Gray posiada specjalny oddział, który zajmuje się handlem wołowiną i produktami wieprzowymi z różnych rynków m.in. z UE. Wszystkie takie produkty są wyraźnie oznaczone" - przekazano w oświadczeniu prasowym.
Czytaj więcej:
Supermarkety w UK odnoszą się do zarzutów o sprzedawanie mięsa z Polski