Sześć dni poważnych zakłóceń w pracy NHS w Anglii. Lekarze rozpoczęli dzisiaj kolejny strajk
Strajk lekarzy rezydentów, który rozpoczął się o godzinie 07:00 rano, jest już piętnastym protestem w ciągu ostatnich trzech lat w trwającym sporze płacowym.
Protest ma spowodować znaczne zakłócenia w świadczeniu usług, gdyż lekarze rezydenci stanowią prawie połowę personelu medycznego NHS. W placówkach oddelegowywani są starsi lekarze do pracy w sytuacjach nagłych, jednak oznacza to konieczność odwołania niektórych zaplanowanych zabiegów i wizyt.
Strajk jest efektem załamania się w ubiegłym tygodniu rozmów o podwyżkach między rządem a Brytyjskim Stowarzyszeniem Lekarskim (BMA), czyli związkiem branżowym lekarzy.
NHS apeluje, by pacjenci nie zwlekali z poszukiwaniem pomocy w nagłych przypadkach, korzystając z numerów 999 i 111. Osoby z umówionymi wizytami powinny się na nie stawić, chyba że poinformowano inaczej. Usługi lekarzy rodzinnych w dużej mierze działają bez zmian.
Minister zdrowia Wes Streeting poinformował, że 95% wizyt jest nadal realizowanych, przeprosił pacjentów dotkniętych odwołaniami i podkreślił, że rząd negocjował z BMA w dobrej wierze. Dodał, że lekarze rezydenci otrzymali najwyższe podwyżki w sektorze publicznym.
BMA argumentuje, że pomimo wzrostu wynagrodzeń o 33% w ciągu ostatnich czterech lat, realne płace są obecnie o 20% niższe niż w 2008 roku, uwzględniając inflację.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej oświadczył, że rząd zaoferował lekarzom rezydentom "hojną ofertę", a decyzja o kontynuacji strajku jest rozczarowująca. Priorytetem ma być teraz ochrona pacjentów i minimalizowanie zakłóceń w systemie.
Rząd zaoferował BMA pakiet środków, obejmujący zwrot kosztów egzaminów, szybszy awans płacowy w pięciu pasmach wynagrodzeń i dodatkowe miejsca szkoleniowe specjalistyczne, z których pierwsze miały powstać latem, jednak zostały wycofane po ogłoszeniu strajku.
W zeszłym roku na 10 tys. miejsc pracy zgłosiło się 30 tys. kandydatów, w tym lekarze zagraniczni. Rząd podkreśla, że nie zamierza negocjować płac mimo przyznanych ostatnio 3,5% podwyżek, które dotyczą wszystkich lekarzy.
Obecne podstawowe wynagrodzenie rezydenta wynosi nieco ponad 40 tys. funtów rocznie, a najbardziej doświadczeni lekarze otrzymują do 76 500 funtów rocznie, z dodatkami za pracę poza standardowymi godzinami.
Rząd kwestionuje twierdzenie o spadku płac względem 2008 roku, wskazując na różnice w sposobach liczenia inflacji. BMA argumentuje jednak, że używany przez nich wskaźnik jest uzasadniony, ponieważ stosuje go rząd przy naliczaniu odsetek od kredytów studenckich.
Tymczasem także pracownicy samego BMA prowadzą akcję strajkową. Członkowie związku GMB, obejmującego m.in. pracowników administracyjnych i rzeczników prasowych, strajkują przez dwa dni w sporze o płace. Oferowana im podwyżka wynosi 2,75%, a według nich realne wynagrodzenia spadły o 17% od 2012 roku.
Czytaj więcej:
Połowa chorych w UK nie zgłasza się do lekarzy. Nowe dane o sytuacji w NHS
Lekarze rezydenci w Anglii rozpoczną po świętach najdłuższy dotychczas strajk
Kryteria uprawniające do bezpłatnych recept NHS w Anglii po wprowadzeniu nowego zamrożenia opłat





























