Dane o skali samobójstw kobiet w UK, których podłożem była przemoc domowa, są zaniżane
Samobójstwa związane z przemocą domową rosną w takim tempie, że kobieta pozostająca w przemocowym związku jest dziś bardziej narażona na odebranie sobie życia niż na śmierć z rąk partnera. Jak podkreśla brytyjski dziennik, badania nad skalą tego zjawiska wskazują, że oficjalne statystyki mogą rejestrować zaledwie 6,5% rzeczywistej liczby przypadków.
Według Domestic Homicide Project — programu prowadzonego przez National Police Chiefs’ Council (NPCC) — w 2024 r. w Anglii i Walii w 2024 r. w Anglii i Walii odnotowano 98 przypadków samobójstw po doświadczeniu przemocy domowej, w porównaniu z 80 zabójstwami dokonanymi przez partnerów.
Jednak badania programu zapobiegania samobójstwom w hrabstwie Kent wykazały, że około jedna trzecia wszystkich przypadków samobójstw w regionie w latach 2018–2024 była powiązana z przemocą domową.
Jeśli dane z Kent odzwierciedlają sytuację w skali kraju, może to oznaczać, że nawet 1 500 ofiar przemocy domowej rocznie odbiera sobie życie — czyli nawet 15 razy więcej, niż dotąd sądzono.
Zbierane przez NPCC dane są — zdaniem Tima Woodhouse’a, wykładowcy University of Kent, który kierował badaniami — "dobrym początkiem", ale "nie obejmują wielu właściwych przypadków, stosują bardzo wąskie kryteria wykluczenia, przez co znacznie zaniżają skalę problemu".
Rejestrowanie samobójstw związanych z przemocą domową to tylko część walki aktywistów o dokładniejsze badanie przyczyn zgonów w takich sprawach. W historii brytyjskiego prawa zapadł dotąd tylko jeden wyrok skazujący za nieumyślne spowodowanie śmierci w przypadku, gdy kobieta odebrała sobie życie po doświadczeniu przemocy domowej.
Prawnicy uważają, że liczba ta może świadczyć o tym, iż koronerzy zbyt szybko uznawali zgony za samobójstwa, nie rozważając należycie, czy mogły one stanowić bezprawne zabójstwo.
Aktywiści domagają się, by wszystkie samobójstwa, w których podejrzewa się przemoc domową, od początku były badane jako potencjalne zabójstwa — tak, aby zapewnić właściwe zabezpieczenie i zachowanie dowodów — oraz by wzmocnić współpracę między instytucjami w celu ochrony ofiar przed sprawcami.
W wielu przypadkach po samobójstwie związanym z przemocą domową prokuratorzy nie wnoszą żadnych aktów oskarżenia. Oznacza to, że domniemani sprawcy rzadko są ścigani za przestępstwa takie jak przemoc lub kontrolowanie ofiary — mimo że podczas dochodzeń koronera często przedstawiane są obszerne dowody.
Rodziny ofiar wskazują również, że policja umarza postępowania dotyczące przemocy domowej po śmierci ofiary.
W ostatnim czasie NPCC oraz CPS podejmują skoordynowane działania, by częściej wnosić oskarżenia w takich sprawach. Obecnie dwóch mężczyzn jest oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci po samobójstwie partnerki związanym z przemocą domową.
Organizacja Southall Black Sisters od ponad 40 lat zabiega o uznanie samobójstw wynikających z przemocy za zabójstwa. Wprowadziła też poprawkę do ustawy o przestępczości i policji, którą poparło ponad 50 posłów.
Organizacja wyraziła szczególne zaniepokojenie możliwym nadmiernym odsetkiem samobójstw spowodowanych przemocą domową i przemocą motywowaną ideą "honoru" w społecznościach osób czarnoskórych, przedstawicieli mniejszości i migrantów.
Dotychczas zapadł tylko jeden wyrok skazujący za nieumyślne spowodowanie śmierci w przypadku, gdy kobieta odebrała sobie życie po przemocy domowej w 2017 r.
Czytaj więcej:
Raport: Rząd nie wyciąga wniosków ze śmierci ofiar przemocy domowej





























