Szwajcaria: W pożarze w Crans-Montana zginęło około 40 osób, 115 jest rannych
Komendant dodał, że policja intensywnie pracuje nad identyfikacją zmarłych. Ranni trafili do kilku szpitali na terenie Szwajcarii.
Prokurator generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud poinformowała, że "znaczne środki" będą przeznaczane na jak najszybszą identyfikację wszystkich ofiar. Lokalne władze ostrzegły jednak, że może to "zająć kilka dni". Wiadomo, że wśród poszkodowanych są obywatele Włoch i Francji.
Prezydent Konfederacji Szwajcarskiej Guy Parmelin przyznał, że wiele ofiar to ludzie młodzi. Podczas konferencji prasowej nazwał pożar "jedną z najgorszych tragedii" jakich doświadczył kraj.
W pierwszym dniu na nowym stanowisku Parmelin przyznał, że spodziewał się innego przesłania w Nowy Rok. Złożył "szczere kondolencje" osobom dotkniętym tragedią i zapewnił je, że nie są w tych chwilach same.
Polityk wyraził też wdzięczność społeczności międzynarodowej za udzielane jego państwu wsparcie. "Widzimy szerszą solidarność międzynarodową wykraczającą poza nasze kraje sąsiedzkie" – zauważył.
Szwajcarski dziennik "Le Nouvelliste" opisał przebieg wydarzeń z nocy sylwestrowej, pisząc, że o godz. 1:30 w lokalu w Crans-Montana zauważono dym, a już dwie minuty później na miejscu pojawiła się policja. Krótko po godz. 5:00 - dodano - wszyscy ranni zostali już otoczeni opieką.
Dokładna przyczyna pożaru jest badana. Urzędnicy wskazali, że incydent był najprawdopodobniej przypadkowym pożarem, wykluczając akt terroryzmu. Niektóre relacje i raporty świadków sugerują, że pożar mógł wybuchnąć od iskier (np. zimnych ogni lub świec) dotykających łatwopalnego sufitu.
Premier Donald Tusk przekazał dzisiaj, że Polska jest gotowa do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej poszkodowanym w pożarze w Szwajcarii. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że zaoferowano m.in. miejsca w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.





























