Rząd Wielkiej Brytanii potwierdził powrót do programu wymiany studenckiej Erasmus
Rząd ogłosił, że Wielka Brytania przeznaczy około 570 mln funtów na program obejmujący rok akademicki 2027/2028. W oświadczeniu czytamy, że wynegocjowano 30-procentową zniżkę w porównaniu do tego, co zapłacono by na mocy obecnej umowy handlowej z UE.
Brytyjski sekretarz stanu ds. konstytucji i relacji z UE Nick Thomas-Symonds określił decyzję o powrocie do Erasmusa jako "ogromny sukces" korzystny dla młodych ludzi.
"To coś więcej niż tylko podróże: chodzi o przyszłe umiejętności, sukcesy akademickie i zapewnienie następnemu pokoleniu dostępu do najlepszych możliwości" – stwierdził. Podkreślił też, że "dzisiejsze porozumienia dowodzą, że nasze nowe partnerstwo z UE przynosi efekty".
Dziennik "Guardian" podał, powołując się na źródła, że w ramach porozumienia studenci z UE uczestniczący w programie Erasmus na brytyjskich uniwersytetach zostaną zwolnieni z opłat międzynarodowych, ale będą musieli płacić równowartość opłat lokalnych, których górny limit wynosi 9 535 funtów rocznie.
"W zamian studenci z Wielkiej Brytanii będą nadal uiszczać standardowe opłaty krajowe na swojej macierzystej (brytyjskiej) uczelni przez cały rok studiów w Europie. Jednocześnie będą mogli ubiegać się o stypendium, które pomoże im pokryć dodatkowe koszty utrzymania za granicą" – wyjaśniła brytyjska gazeta.
Będąc poza programem Erasmus, Brytyjczycy studiujący w państwach UE pokrywają wyższe stawki międzynarodowe, zaś studenci z krajów UE na brytyjskich uniwersytetach muszą płacić czesne wynoszące do 38 tys. funtów rocznie.
W roku akademickim 2018–2019, czyli ostatnim, kiedy funkcjonował program Erasmus na Wyspach, 18 300 Brytyjczyków studiowało w krajach UE, a ok. 30 tys. studentów z państw unijnych uczyło się na brytyjskich uniwersytetach.
Ogółem w programie Erasmus w 2024 r. wzięło udział prawie 1,5 mln osób oraz 85 600 szkół wyższych, college’ów i organizacji.
Czytaj więcej:
Studia w Anglii coraz droższe. Przeciętny absolwent kończy naukę z długiem 53 tys. GBP
London School of Economics najlepszą uczelnią w UK. Oxford i Cambridge poza podium

































Moja przyjaciòłka, emerytowana lekarka I była członkini Labour Party - jak niedawno rozmawialiśmy, powiedziala ze.prawie na pewno do władzy dojdzie N.Farage. Ona nie jest za nim, ale "ludzie zaglosuja na niego z nienawisci do Laburzystòw I Torysòw". A wszystko, co robimy z nienawisci ma katastrofalne skutki (tak juz teñ Świat jest zbudowany)
Matt Londonist.. Nie gadaj uproszczonych swoich glupot o nienawisci, matołku. Brytyjczycy jak nie widza efektow pozytywnych sprawnej ekonomii (laburzysci i torysi tego nie zapewnili) to z kalkulacji daja szanse komus nowemu, kto ma dobry program.
Wiadomo że fajnie było by wrócić jak najszybciej do struktur Unijnych a najchętniej do wspólnego rynku. No ale jak szambo wylało i smród po Brexitowym gównie pozostał to nie takie proste teraz. No ale najważniejsze że Brexit był sukcesem i można zrobić podmianke, biali produktywni europejczycy a w zamian inżyniery z kontynentu. :-)