El. MŚ 2026: Kochalski i Bereszyński dodatkowo powołani do kadry
Kochalski zastąpił w kadrze Łukasza Skorupskiego z włoskiej Bolonii, a Bereszyński zajął miejsce Jana Bednarka z FC Porto. Na rozpoczęte wczoraj w Warszawie zgrupowanie nie dotrze też napastnik Krzysztof Piątek z katarskiego Al-Duhail SC.
"Łukasz Skorupski w trakcie ligowego meczu doznał znacznego uszkodzenia mięśnia dwugłowego uda. Krzysztof Piątek naciągnął mięsień przywodziciel długi, natomiast Jan Bednarek doznał naciągnięcia więzadła w kolanie. Te urazy uniemożliwiają zawodnikom udział w zgrupowaniu" – przekazał lekarz reprezentacji Jacek Jaroszewski, cytowany przez kanały internetowe PZPN.
34-letni bramkarz urazu doznał przy wybiciu piłki na początku meczu z Napoli (2:0) i został zmieniony już w ósmej minucie.
Natomiast obrońca lidera portugalskiej ekstraklasy z powodu kontuzji lewego kolana opuścił boisko w 18. minucie spotkania z Famalicao (1:0). Pierwsze sygnały z portugalskiego klubu wydawały się dość optymistyczne, ale po poniedziałkowych badaniach okazało się, że Bednarek nie przyleci na zgrupowanie.
25-letni Kochalski, były bramkarz m.in. Legii Warszawa, Radomiaka Radom i Stali Mielec, gościł już na zgrupowaniach przed ubiegłorocznymi mistrzostwami Europy oraz w czerwcu tego roku. Drugi sezon regularnie występuje w zespole Karabachu Agdam, z którym awansował do trwającej edycji Ligi Mistrzów.
Z kolei 33-letni Bereszyński przez lata był etatowym obrońcą reprezentacji. Ostatni jak do tej pory, 58. występ odnotował w marcu w pojedynku z Maltą w eliminacjach mundialu.
Dzisiaj do kolegów dołączy kapitan Robert Lewandowski. Po niedzielnym meczu Barcelony z Celtą Vigo (4:2), w którym zdobył trzy gole, rekordzista w liczbie występów i goli w narodowych barwach udał się do Nowego Jorku, gdzie wczoraj dokonał symbolicznego zapalenia świateł na legendarnym wieżowcu Empire State Building na Manhattanie, który rozbłysnął na biało-czerwono z okazji Narodowego Święta Niepodległości Polski.
37-letni napastnik w Warszawie ma się zameldować we wtorek w południe, a później wziąć udział w konferencji prasowej, razem z selekcjonerem Janem Urbanem.
W piątek rywalem Biało-Czerwonych na PGE Narodowym będą Holendrzy, a następnego dnia kadra wyleci na Maltę, gdzie w poniedziałek 17 listopada rozegra z gospodarzami swój ostatni mecz w grupie G eliminacji.
Polscy piłkarze na dwie kolejki przed zakończeniem eliminacji zajmują drugie miejsce w tabeli z dorobkiem 13 punktów i tracą trzy do Holandii. Z kolei o trzy wyprzedzają Finlandię, która rozegrała jedno spotkanie więcej od czołowej dwójki.
Bezpośredni awans do przyszłorocznego mundialu w USA, Meksyku i Kanadzie wywalczą zwycięzcy grup, a ekipy z drugich miejsc wystąpią w dwustopniowych barażach.
"Pomarańczowi" mają znacznie korzystniejszy bilans bramek od Polaków (+19 wobec +6). W eliminacjach MŚ właśnie to kryterium jest najważniejsze w przypadku równej liczby punktów, więc podopieczni Urbana - żeby wyprzedzić Holendrów - musieliby zwyciężyć w bezpośrednim meczu w Warszawie i liczyć na ich potknięcie trzy dni później z Litwą, a sami pokonać Maltę na zakończenie zmagań grupowych.
Na ten moment najbardziej realny scenariusz wydaje się więc taki, że reprezentacja Polski wystąpi w marcowych barażach. Losowanie tzw. ścieżek (po cztery drużyny w każdej), w których odbędą się półfinały i finał, zostało zaplanowane na 20 listopada.
Czytaj więcej:
El. MŚ 2026: Urban wybrał do kadry 26 piłkarzy. Są debiuty i powroty





























