Menu

Liga niemiecka : 34 gole Lewandowskiego, spadek drużyny Kownackiego

Liga niemiecka : 34 gole Lewandowskiego, spadek drużyny Kownackiego
Lewandowski królem strzelców Bundesligi! (Fot. Getty Images)
Piłkarz Bayernu Monachium Robert Lewandowski zakończył sezon niemieckiej ekstraklasy z 34 golami i po raz piąty został królem strzelców. Tytuł mistrzowski Bawarczycy zapewnili sobie już wcześniej. Z elitą żegna się drużyna Dawida Kownackiego Fortuna Duesseldorf.
Reklama

Na zamknięcie sezonu 2019/20, przerwanego na trzy miesiące z powodu pandemii koronawirusa, monachijczycy wygrali na wyjeździe z VfL Wolfsburg 4:0. Lewandowski rozegrał cały mecz, a w 72. minucie wykorzystał rzut karny, podwyższając prowadzenie gości na 3:0.

"Rozegraliśmy bardzo trudny sezon, ale na koniec okazał się dla nas wspaniały. Przez pierwsze dwa, trzy miesiące mieliśmy małe problemy. Nie najlepiej nam szło, choć cały czas wierzyliśmy. Mówiliśmy sobie, że trzeba patrzeć do przodu i spróbować zbudować dobrą formę. Jestem bardzo zadowolony ze swoich 34 goli, ale też wdzięczny drużynie. Nie chcę powiedzieć, że to mnie złości, ale opuściłem w końcu trzy mecze. Mimo wszystko jestem bardzo, bardzo dumny" - podsumował Lewandowski.

Polak został pierwszym piłkarzem od ponad 40 lat, który uzyskał 34 bramki w jednym sezonie Bundesligi. Ostatnio udało się to Dieterowi Muellerowi z FC Koeln w rozgrywkach 1976/77. Rekordzistą jest Gerd Mueller, który pięć lat wcześniej zdobył 40 goli.

"Trudno to porównywać z obecnymi czasami. Współczesny futbol wygląda trochę inaczej. Wydaje mi się, że różnica między pierwszym i ostatnim zespołem nie była tak duża jak teraz, mamy także duże obciążenie. Sądzę, że to, czego dokonałem, to duże osiągnięcie. I to, czego dokonaliśmy jako zespół - sto bramek, to coś wielkiego. To pokazuje, że zawsze graliśmy na pełnym gazie" - zaznaczył Lewandowski.

Bayern Monachium znów mistrzami! (Fot. Getty Images)

Bayern nie przegrał żadnego z ostatnich 25 meczów o stawkę, co jest wyrównaniem klubowego rekordu. Z kolei do powtórzenia historycznego wyniku 101 ligowych bramek w sezonie 1971/72 zabrakło mu jednego trafienia.

Dla Bayernu trafiali dzisiaj także Francuzi Kingsley Coman (w 4. minucie) oraz Mickael Cuisance (37.), a wynik ustalił Thomas Mueller (79.). Monachijczycy zdobyli w tym sezonie 100 bramek ligowych, natomiast Mueller, który wypracował pierwszego gola, został rekordzistą ligi pod względem liczby asyst - 21.

Z powodu pandemii koronawirusa wszystkie mecze odbywają się bez kibiców na trybunach, ale zawodników Bayernu i tak nie powstrzymało to od świętowania tytułu na boisku. Piłkarze gości ustawili mistrzom szpaler, a monachijczycy wrócili na murawę, gdzie ustawiono specjalne podium i wręczono im trofeum.

"To bardzo szczególny, ale też bardzo dziwny moment. Takiego sezonu jeszcze nikt tutaj nie przeżył. Bez kibiców, bez okrzyków, bez gwizdów - to nietypowa atmosfera. Ale to, że dokończyliśmy dziś naszą ligę, to wielki wyczyn" - stwierdził szef zarządzającej rozgrywkami DFL Christian Seifert.

Dla Bayernu trafiali dzisiaj także Francuzi Kingsley Coman (w 4. minucie) oraz Mickael Cuisance (37.), a wynik ustalił Thomas Mueller (79.). (Fot. Getty Images)

Niespodziewanej porażki doznała drużyna Łukasza Piszczka - pewna już wcześniej tytułu wicemistrza Borussia Dortmund. BVB uległa u siebie ekipie Hoffenheim aż 0:4, a wszystkie bramki uzyskał Chorwat Andrej Kramaric. Polak grał do 70. minuty.

"To naprawdę niesamowite, że udało mi się zdobyć cztery gole na tym stadionie, dzięki czemu wygraliśmy mecz i uzyskaliśmy awans do fazy grupowej Ligi Europy. Takie rzeczy nie zdarzają się często w karierze piłkarza" - podsumował Kramaric.

Z kolei od 62. minuty w barwach Fortuny Duesseldorf wystąpił Dawid Kownacki, ale jego zespół również przegrał - w Berlinie z Unionem 0:3. Bramkarzem gospodarzy był Rafał Gikiewicz. Był to jego ostatni mecz w stołecznym zespole, który utrzymanie w pierwszym w historii sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej zapewnił sobie już wcześniej. Gikiewicz nie przedłużył z Unionem kontraktu i według niemieckiej mediów przeniesie się do FC Augsburg.

Żółta kartka dla Kownackiego w dzisiejszym meczu... (Fot. Getty Images)

"Po 0:4 z Hoffenheim (w poprzedniej kolejce) mieliśmy wyzwanie. Na tym polega nasz zawód, żeby wygrywać każdy mecz. U siebie jesteśmy silni. To były dla mnie piękne dwa lata. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będę mógł choćby przez kilka minut pożegnać się z kibicami, kiedy znów tu przyjadę. Jestem dumny, że mogłem tu grać" - przyznał Gikiewicz.

Po ostatnim gwizdku w Berlinie piłkarze gospodarzy cieszyli się na boisku z uniknięcia spadku wraz z kibicami. Około stu sympatyków Unionu radowało się w domach przed kamerkami internetowymi, a zawodnicy obserwowali ich na ekranie.

Ta porażka okazała się bardzo kosztowna. Wobec zwycięstwa Werderu Brema nad FC Koeln 6:1 Fortuna spadła na przedostatnie miejsce i wraz z SC Paderborn opuści ekstraklasę. Werder zagra o utrzymanie w barażu z trzecim zespołem jej zaplecza.

Zespół Gikiewicza (na zdj.) przegrał 0:3 z Unionem Berlin. (Fot. Getty Images)

Mogą nim być ekipy mające duże doświadczenie w Bundeslidze: VfB Stuttgart lub Hamburger SV; w walce jest także Heidenheim. Spotkania barażowe zaplanowano na 2 i 6 lipca.

"Dzisiaj wszystko poszło po naszej myśli, ale to był dopiero półfinał. Wciąż mamy do rozegrana finał" - skomentował zdobywca jednej z bramek dla Werderu Holender Davy Klaassen.

Od 1963 roku, a więc początków Bundesligi, klub z Bremy występuje w ekstraklasie cały czas. Na jej zapleczu był jedynie przez rok na początku lat 80. poprzedniego wieku.

Dzisiaj w Niemczech wystąpił także Krzysztof Piątek, który rozegrał cały mecz w barwach Herthy Berlin. Stołeczny zespół przegrał jednak na wyjeździe z Borussią Moenchengladbach 1:2. Gospodarze dzięki tej wygranej pozostali na czwartym miejscu i obok Bayernu, Borussii Dortmund oraz RB Lipsk będą reprezentować Niemcy w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Bayer Leverkusen, Hoffenheim i VfL Wolfsburg trafią do Ligi Europy.

Nico Elvedi z Borussii Moenchengladbach (po lewej) i Krzysztof Piątek podczas dzisiejszego meczu Herthy Berlin. (Fot. Getty Images)

Z przytupem z RB Lipsk pożegnał się Timo Werner, który zdobył dwie bramki w wygranym, wyjazdowym spotkaniu z FC Augsburg 2:1. Zakończył sezon z 28 trafieniami, ustępując pod tym względem jedynie Lewandowskiemu. W kolejnych miesiącach będzie bronił barw Chelsea Londyn.

24-letni Niemiec także może pochwalić się rekordem - 17 z tych 28 bramek zdobył na wyjeździe. W historii Bundesligi nikt nie miał więcej, a tyle samo uzyskał jedynie Jupp Heynckes w sezonie 1973/74.

Większość piłkarzy w Niemczech może już udać się na urlopy, jednak pięć klubów jeszcze nie zakończyło sezonu. 4 lipca Bayern i Bayer zmierzą się w finale krajowego Pucharu, natomiast w sierpniu mają zostać dokończone rozgrywki Ligi Mistrzów (z udziałem Bayernu i RB Lipsk) oraz Ligi Europy (Bayer, Eintracht Frankfurt, Wolfsburg).

    Komentarze
    Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
    Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama

    Najnowsze wiadomości

    Kurs NBP z dnia 09.07.2020
    GBP 4.991 złEUR 4.474 złUSD 3.949 złCHF 4.208 zł

    Sport


    Sport

    Reklama