Menu

Jakie życie po Brexicie? Ruszają rozmowy UE - Londyn

Jakie życie po Brexicie? Ruszają rozmowy UE - Londyn
Przed Wielką Brytanią i UE trudny okres negocjacji. (Fot. Getty Images)
Brytyjczycy i UE zaczynają dziś negocjacje o pobrexitowych stosunkach gospodarczych, a częściowo też politycznych. Nastroje są złe, a w kompromisie może bardzo przeszkodzić brak zaufania do rządu Borisa Johnsona.
Reklama

Pierwsza runda negocjacyjna, którą pokieruje Michel Barnier (ze strony UE) oraz David Frost (z ramienia premiera Borisa Johnsona), ma potrwać w Brukseli do czwartku, a kolejna jest planowana na drugą połowę marca w Londynie. Rokowania będą odbywać się równocześnie przy kilku "stolikach" tematycznych (od handlu po transport lotniczy), a po mniej więcej sześciu rundach Unia i Brytyjczycy mają w czerwcu podsumować wyniki i wskazać kierunek rokowań na resztę tego roku. To wtedy premier Johnson mógłby poprosić o przedłużenie rokowań poza 2020 r., a tym samym o przedłużenie obecnego okresu przejściowego, dzięki któremu Brytyjczycy nadal funkcjonują jakby byli członkami Unii, choć nie mają już prawa głosu w instytucjach UE.

Jednak Johnson zapewnia, że nie poprosi o dłuższe negocjacje. W zeszłym tygodniu rząd w Londynie zapowiedział, że w razie braku postępów do czerwca, już wtedy skupi się nie na zintensyfikowaniu rokowań z Unią, lecz na przygotowaniach do zakończenia okresu przejściowego bez żadnej nowej umowy z UE, czyli do przejścia na zasady Światowej Organizacji Handlu (czyli z cłami i kwotami eksportowymi).

Prounijni mieszkańcy UK obawiają się wyjścia z UE bez porozumienia. (Fot. Getty Images)

Optymiści w Brukseli mają nadzieję, że Johnson blefuje, by straszakiem no deal pchnąć Unię do ustępstw. A dość liczni pesymiści nie wykluczają, że Johnson naprawdę dąży do wdrożenia radykalnej formy Brexitu bez traktatowych współzależności z UE. No deal byłby bardzo kosztowny dla Londynu, ale przyniósłby też straty Unii. "Nie ulegniemy presji czasu. Nasze ambicje do umowy z Wielką Brytanią nie ucierpią wskutek sztucznych deadline'ów "- ostrzegła jednak Amélie de Montchalin, francuska minister ds. UE.

Unia oferuje Brytyjczykom umowę handlową bez żadnych ceł i bez żadnych kwot eksportowych, ale – w tej kwestii Johnson mówi twarde "nie" - przy rygorystycznych warunkach co do uczciwej konkurencji gospodarczej. Chodzi o "równe zasady gry" ("level playing field"), czyli m.in. o zachowanie przez Brytyjczyków i Unię takich samych zasad pomocy państwa dla firm (także jeśli Unia będzie je zmieniać w przyszłości).

Ale największe kontrowersje wywołują standardy środowiskowe, klimatyczne, związane z warunkami pracy czy też ochroną konsumenta. Chodzi nie tylko o wymóg ich nieobniżania przez Brytyjczyków, bo Paryż na finiszu ustaleń wspólnego stanowiska UE domagał się, by ponadto jednoznacznie zażądać od Londynu dostosowywania się do przyszłych unijnych zmian m.in. w normach środowiskowych. Skończyło się na dość rozmytej formule, ale i tak wskazującej na potrzebę utrzymania – w razie zmian po stronie UE - podobnego poziomu ochrony przez Unię i Brytyjczyków.

Obie strony mają zupełnie odmienne oczekiwania od wyników negocjacji. (Fot. Getty Images)

Atmosferę rozmów będą podgrzewać postulaty Unii, by do końca czerwca uzgodnić dalszy wzajemny dostęp do łowisk (brytyjskie są zasobniejsze). Rybactwo na tym obszarze to ułamek procenta brytyjskiego PKB, ale na poziomie symbolicznym sprawa łowisk to też "odzyskiwanie suwerenności". Po stronie UE z w tym sektorze pracuje niespełna 180 tys. ludzi (głównie we Francji, Holandii), ale którzy w rejonach nadmorskich są poważną siłą wyborczą. Ponadto Londyn jest niezadowolony z unijnej oferty co do usług finansowych (ok. 7 proc. brytyjskiego PKB) i chce zwiększyć prawnej stabilności dla swych firm z tego sektora w UE.

Jednym z „polskich" tematów jest zachowanie pełnej swobody usług unijnych przewoźników drogowych w Wielkiej Brytanii, ale w przypadku no deal trzeba się liczyć ze sporymi ograniczeniami. Barnier w zeszłym tygodniu spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim w Warszawie. "Polska wpisała do mandatu negocjacyjnego UE wszystkie cele ważne dla polskiej gospodarki" – poinformował minister ds. UE Konrad Szymański.

Brytyjczycy chcą także wyjść z sytemu "europejskiego nakazu aresztowania" (uproszczonych deportacji), bo boją się choćby częściowego objęcia jurysdykcją TSUE. Zresztą, sposób rozstrzygania sporów Londyn-Bruksela w ramach przyszłej umowy to też jeden z cięższych punktów rokowań. Przedstawiciel Komisji Europejskiej miał w ostatni piątek poinformować kraje UE, że Londyn – wbrew wcześniejszym sygnałom - jest niechętny sformalizowaniu mocnej współpracy w kwestiach polityki zagranicznej i obronnej. To może oznaczać, że premier Johnson i tę kwestię zamierza twardo wykorzystywać do targów z Unią.

Czytaj więcej:

Boris Johnson ostrzega, że może porzucić rozmowy z UE

"Brexit może negatywnie wpłynąć na polski eksport żywności"

Wielka Brytania i UE: Szykują się ciężkie negocjacje

    Komentarze
    • Morus
      2 marca, 15:10

      Twardy brexit w czasie kryzysu spowodowanego coronavirusem zatopi UE i jej biurokratow

    • Chyba k. was
      2 marca, 16:08

      Same trollle tu czy co? Ocean wyleje i zatopi polowe europy a UK niczym atlandyda wraz ze swoja swietnoscia zniknie z map i powierzchni ziemi. No jak czytam co taki Morus wypisuje, to mnie szlak trafia. Choc nie wiem czy juz czyaliscie, ale turcy otworzyli granice uchodzcom, wiec jak bedzie powtorka z 2015 to unia kleknie jako system. Juz nie bedzie bierzcie i zyjcie za pieniadze nasze oto wola Merkel. Ludnosc i tak juz jest wsiekla.

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama

    Najnowsze wiadomości

    Kurs NBP z dnia 04.06.2020
    GBP 4.954 złEUR 4.435 złUSD 3.957 złCHF 4.119 zł

    Sport


    Sport

    Reklama

    Brexit - Najważniejsze wiadomości