Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Iga Świątek: "Jestem oszołomiona, gdy widzę Federera"

Iga Świątek: "Jestem oszołomiona, gdy widzę Federera"
Iga od najmłodszych lat skazana była na tenis. (Fot. Getty Images)
'Kilka razy przechodziłam obok Rogera Federera, ale byłam oszołomiona i go nie zagadnęłam' - przyznała wczoraj w Gdyni Iga Świątek. Ubiegłoroczna triumfatorka juniorskiego Wimbledonu spotkała się na kortach Arki z tenisową młodzieżą.
Reklama

"Bardzo się cieszę, że przyszliście. Jestem w szoku, że takie jest zainteresowanie spotkaniem ze mną. Głupio mi jednak opowiadać o sobie. Jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie. Chętnie na nie odpowiem" - zwróciła się na wstępie do swoich młodszych tenisowych koleżanek i kolegów Iga.

A ciekawskich nie brakowało. Jeden z nich chciał wiedzieć, czy zna Rogera Federera. "Osobiście nie. Kilka razy miałam okazję przechodzić obok niego podczas turniejów Wielkiego Szlema, ale wciąż jestem oszołomiona, kiedy widzę takie gwiazdy. Do tego uwielbiam Szwajcara i jeszcze go nie zagadnęłam. Może kiedyś, kiedy ugram coś większego, będę miała okazję z nim porozmawiać" – zauważyła.

Iga stwierdziła, że od najmłodszych lat skazana była na tenis. "Regularnie zaczęłam ćwiczyć w wieku sześciu lat, ale od kiedy pamiętam, zawsze kręciłam się koło kortów. Wcześniej treningi rozpoczęła moja starsza siostra i kiedy ona miała zajęcia, ja obok odbijałam piłkę z tatą. Na początku trenowałam raz dziennie i pięć dni w tygodniu, ale teraz ćwiczę znacznie więcej, nawet trzy razy dziennie, co też często koliduje ze szkołą. A gdyby nie tenis, zapewne grałabym w koszykówkę, bo ją uwielbiam. Sporo także jeżdżę na rowerze. Najbardziej natomiast lubię oglądać piłkę ręczną" – dodała.

Świątek: "Wciąż jestem oszołomiona, kiedy widzę takie gwiazdy".

18-letnia zawodniczki przypomniała, że pierwszy turniej rozegrała w rodzinnej Warszawie, ale w większej imprezie debiutowała w Piotrkowie Trybunalskim. "W tym mieście od dawna odbywają się mistrzostwa Polski do lat 10. Później zaczęłam jeździć po kraju, natomiast pierwszy zagraniczny turniej rozegrałam we Francji i nigdy go nie zapomnę. Było to oszałamiające przeżycie, bo pierwszy raz pojechałam bez taty, a poza tym dobrze zagrałam" – zapewniła.

Największy juniorski sukces Świątek odniosła w Wimbledonie, w którym triumfowała rok temu, ale zaznacza, że większym sentymentem darzy turniej w Paryżu na kortach Rolanda Garrosa. "French Open jest moim numerem jeden. Kiedy miałem 15 lat, właśnie do stolicy Francji pojechałem na swój pierwszy juniorski turniej Wielkiego Szlema i tam miałam okazję zobaczyć wielki tenisowy świat. W tym roku w Paryżu, już w seniorskim gronie, poszło mi nieźle, bo dotarłam do czwartej rundy. To był dla mnie przełom" – podkreśliła.

61. rakieta świata nie była natomiast specjalnie zadowolona ze swojego ostatniego startu w Wimbledonie – w pierwszym meczu przegrała ze Szwajcarką Viktoriją Golubic 2:6, 6:7 (3-7). "Poszło mi średnio, byłam zestresowana i nie do końca gotowa do rywalizacji na tym poziomie. Możliwość wystąpienia od razu w turnieju głównym była jednak świetnym doświadczeniem" – oceniła.

Polka nie ukrywa, że jej domeną jest gra pojedyncza, natomiast ma kłopoty z odnalezieniem się w deblu. "Dla mnie gra podwójna to inna dyscyplina. Poza tym, na początku mojej tenisowej przygody trochę zaniedbywany był wolej. Dopiero od roku poświęcam mu więcej czasu i regularnie trenuję ten element, a to w deblu klucz do sukcesu. Inna jest także geometria kortu, do której nie mogę się przyzwyczaić" – wyjaśniła Iga, która po bloku pytań rozegrała kilka krótkich pokazowych meczów.

W spotkaniu wziął także udział ojciec zawodniczki, który zdradził innych rodzicom, jak można doprowadzić swoją pociechę na tenisowe wyżyny. "Nie ma recepty na to, jak poprowadzić młodego człowieka do sukcesów w sporcie. Jeśli mogę coś zasugerować, to najważniejsze jest to, aby rodzice patrzyli na swoje dziecko nie jak na potencjalnego mistrza, a zwyczajnie, właśnie jak na dziecko. Dotyczy to oczywiście nie tylko tenisa, ale każdej dyscypliny. Trzeba je także zarazić swoją pasją. Na początku to ja musiałem czasami ciągnąć obie córki za uszy na trening, ale z czasem rolę się odwróciły. I to jest moment, w którym rodzice nie mogą się już wycofać" – podsumował Tomasz Świątek.

 

    Komentarze


    Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
    Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

    Dodaj komentarz


    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 23.08.2019
    GBP 4.805 złEUR 4.357 złUSD 3.937 złCHF 3.988 zł

    Sport


    Reklama